MEKSYK

Przewodnik po Meksyku

Pin
+1
Send
Share
Send

Rano w grudniu zadzwonił telefon.

- Bro, poleciał do Meksyku. Odwróćmy to.

Trzy dni później polecieliśmy do odległego Meksyku i polecieliśmy do miasta Meksyk.

Wyczerpani wieloma godzinami lotu i brakiem alkoholu na pokładzie - został zniszczony w ciągu pierwszych trzech godzin lotu - poszliśmy prosto do hotelowego baru w holu, aby napełnić nasze suche zbiorniki bajecznym lokalnym napojem kaktusowym.

Marszcząc brwi barmana na moją prośbę:

- Pliz, tequila dla mojego końca i mojego przyjaciela! - Uniósł brwi i zapytał:

- Anyeha op reposado?

Spojrzeliśmy na siebie i losowo wybraliśmy reposado.

- Cóż, twarz tego typu A! Myślałem na głos.

- Tak, bl @ bj. Podły typ! - obsługiwane Dima.

Na słowo „nikczemny” podskoczył „zły typ” i zapytał z zainteresowaniem:

„Czy grasz w gringo?”

„Jest głupi na wszystko”. Czy on nie widzi, że jesteśmy z Rosji? - obrażony Dimos. Z oburzenia, które mnie popychało, zapomniałem nawet o tequili, która już czekała w szklankach z przyklejonymi kawałkami limonki i soli na talerzu.

- My suka, Russo turysta! Uwaga gringo. Gringo Fak!

Na naszych oczach barman w niesamowity sposób zaczął się przekształcać. Uśmiechnął się. To było tak, jakby stał się wyższy, a nawet jego twarz lśniła z przyjemności.

- Tak! Fak Gringo! powiedział, wziął tequilę i niespodziewanie wyszedł.

- No a teraz, po co krzyczeć fałszywego gringo? Co ci zrobili źle? Teraz do diabła z nami, nie tequila! - Dimos potępił moje zachowanie za pomocą idiomatycznych zwrotów i szturchnięć łokciami w bok.

Czułem się winny.

Jebać jak drinka.

Kiedy zaczęliśmy oddalać się od baru pod niezadowoloną zatoką Dimy, za nami:

- Cześć Russo! Tequila!

Nie wiem, czy te „gringo” były złym barmanem, ale najwyraźniej ich nie lubił.

Butelka, którą przyniósł, była zakurzona.

Barman wytarł go i ostrożnie rozlał na trzy.

Kiedy sięgnęliśmy po „lizanie, ssanie” limonki i soli, pogardliwie zrobił minę i powiedział:

- Los mexicanos, ale marzą tan borraccio! Gringos Tan Borraccio! - dał nam zapivon o nazwie „sangrita”. Na przykład Meksykanie nie piją w ten sposób, piją w ten sposób gringo.

Sangrita okazała się sokiem pomidorowym z dodatkiem pieprzu tabasco, pomarańczy, limonki i soli. Okazało się, że picie tequili sangrita jest bardzo smaczne! Następnie wypiliśmy drugą, po czym uprzejmie wyraziliśmy podziw dla smaku napoju. Wypili trzecią dla nas i dla przyjaźni między Meksykiem a Rosją i dla jednego, którego poznali. Nazywał się Pablo.

Po trzecim przeprosił, wyjaśnił, że nie może więcej z nami pić. Mówią, że praca, a władze nie zatwierdzają. Wyraziliśmy zrozumienie i poprosiliśmy o rachunek.

Pablo podziękował nam szerokim uśmiechem i długą mową, z której zrozumieliśmy, że ten napój był od niego osobiście jako znak głębokiego szacunku dla gości.

Dimos, jako znak szacunku dla gościnnego gospodarza, podarował mu drogie cygaro Koiba, a ja, nie znajdując nic w kieszeniach, pokazałem okulary przeciwsłoneczne.

Przez cały tydzień, kiedy mieszkaliśmy w tym hotelu, barman rozpieszczał nas wykwintnymi koktajlami i dobrymi odmianami tequili.

Ostatniego wieczoru naszego pobytu w Meksyku zostaliśmy zaproszeni do modnej restauracji z wysokiej jakości muzykami tequili i mariachi - to lokalni bardowie, którzy śpiewają coś w stylu „ay-i-ya-yy”.

Instytucja została sformułowana dość dziwnie. Cały sufit jest naklejony wielokolorowymi wiklinowymi koszami, a ściany są pomalowane strasznymi szkieletami, z których widoku natychmiast chciałem się napić.

Kiedy przyzwoita ilość drogich przypraw (anyeha ma ponad 24 miesiące, a reposado - mniej niż 24 miesiące) tequila wisiała już w naszych ciałach, niedorzecznie ubrani muzycy weszli na małą scenę.

Chłopaki dobrze śpiewali. Nasze głodne dusze wywróciły się na lewą stronę. Byliśmy nostalgiczni za Ojczyzną. W kącikach oczu pojawiły się zdradzieckie kropelki łez. Piliśmy głośno dla Rosji, dla Osetii i dla Moskwy!

Po pierwszej piosence solista uroczyście ogłosił:

Zaskoczeni zamarliśmy z otwartymi ustami. Fakt, że nie mogli nas tutaj poznać. Nie ma mowy!

- Bro, to jest Pablo, nasz barman! - Dimos był zachwycony.

Nawet dość nieporęczny rozpoznałem Pablo, chociaż nie było to łatwe.

Miał na głowie ogromny czarny kapelusz, aw głupim czerwonym garniturze z różnokolorowymi kwiatami wyglądał jak pikador czy coś w tym rodzaju.

Maryachi śpiewała przez długi czas. Naprawdę nam się podobało. Po zakończeniu programu koncertowego z wdzięcznością poprosiłem tłumacza, aby zaprosił cały zespół na nasz stół, abyśmy mogli pić mariachi na sztukę.

Nawiasem mówiąc, nie musiałem przekonywać.

Kiedy nasz zespół w całości skończył piąta lub szósta butelka, zdarzył się cud - zaczęliśmy się rozumieć bez tłumacza, który do tego czasu leżał na talerzu z argentyńskim stekiem.

Piliśmy za naszych rodziców. Potem dla naszych młodszych. Dla sąsiadów. Krótko mówiąc, pili tak, jak powinni.

Senior grupy był tak poruszony moimi toastami, że otarł skąpą męską łzę z nieogolonego policzka, wrobił mnie bratersko w ramkę i powiedział, że teraz zaśpiewa kroplę i tylko dla nas.

Zataczając się, podszedł do mikrofonu i szczerze ogłosił:

-. Alan Dima Russo. Los mexicanos!

Zrozumieliśmy, że zostaliśmy przyjęci do prawdziwych Meksykanów.

Podczas wykonywania „hymnu przyjaźni narodów” podstępnie otarłem łzy poncho, które znikąd pojawiło się na mnie i na Dimosie.

Na głowie Dimosa był też śmieszny dwumetrowy kapelusz, który nie mógł ukryć jego łez, płakał również.

Wykonawca utonął w naszych oklaskach, a nieco później zemdlał bezpiecznie i został przeniesiony przez sympatycznych kelnerów do gabinetu makijażu.

Pod koniec kolacji dla „niesamowitych Rosjan” przyszedł sam dyrektor restauracji z butelką „Don Julio”, którą również z powodzeniem wykorzystaliśmy.

Jak skończyliśmy następnego ranka na Półwyspie Cancun - nie pamiętam do dziś. Ale to inna historia.

Pogoda

Lot wydawał mi się nieskończony. Mimo wczesnego wyjazdu praktycznie przez cały czas nie mrugnęłam okiem i wpatrywałam się w iluminator. Wreszcie, po 13 godzinach lotu, poniżej pojawił się pas przybrzeżny, na którym pękła fala oceanu. Na lotnisku w Cancun wylądowaliśmy jednocześnie z dwoma kolejnymi samolotami, co przyczyniło się do powstania kolejek na lotnisku i dużego zgiełku w urzędzie celnym.

Po około półtorej godzinie wsiedliśmy do minibusa i ruszyliśmy w kierunku Playa del Carmen. Kolejna półtorej godziny jazdy samochodem na Riwiera Majów, zameldowanie w hotelu, zakwaterowanie ...

Krótko mówiąc, opadłem na łóżko i natychmiast zasnąłem (bez obiadu i picia), ponieważ w drodze (czysty czas) spędziłem już 25 godzin! Obudziłem się dopiero o wpół do piątej rano. Aby nie marnować czasu na próżno, złapała aparat i poszła na dziki brzeg, by spotkać swój pierwszy świt na Jukatanie

i obejrzyj hotel. Ogromne terytorium, typowe wille z kadłubem pomalowane w tych samych kolorach, ogromna liczba basenów - krótko mówiąc, życie to prawie sukces!

To prawda, bryza wiała trochę nieprzyjemnie. Wygląda na to, że północny wschód ...

Jeśli spojrzysz na zdjęcia morza w Cancun, zobaczysz, że woda jest niesamowicie błękitna i zawsze jest fala. Na Riwierze morze jest inne: na wybrzeżu jest mniejsze, więc wjazd do wody jest wygodny. Ale zaczyna się już trochę więcej kamieni - lepiej pływać, a nie iść. I praktycznie nie ma wysokiej fali na Riwierze (po prostu po Haiti było trochę burzowo przez kilka dni: wciąż jest w pobliżu).

Od dawna nie widziałem też tak zaludnionej plaży, że rozpieszczono mnie w moim ukochanym MORZU, och, rozpieszczono mnie! Ale piaszczysty pas to tylko hotel i prawie 2 km długości. Prawdopodobnie zauważyłeś, że wiatr jest obecny na prawie wszystkich zdjęciach. Tak, zgodnie z kalendarzem Diego de Landa (ze słynnej książki Messages on affairs in Yucatan) wszystko było tak, jak powinno. Styczeń, seniorzy! Mmmm Nie gorąco. Trzeciego dnia pobytu w hotelu się nudziłem

i postanowiłem udać się do pobliskiej (tylko 40 km) strefy archeologicznej - Muil. Miejsce wśród zagranicznych turystów nie jest zbyt popularne, przedstawiciel strony goszczącej zapytał z zainteresowaniem:
- co to jest
Zamówiliśmy taksówkę w recepcji i po 10 minutach odjechaliśmy. Uważa się, że Muyil jest nawet starszy niż Koba - tradycyjnie nazywany najstarszą osadą w tych miejscach. Teraz wszystko odpłynęło, zarośnięte krzakami ...

Jest pusto, cicho, nie ma ludzi na wąskich ścieżkach, a w dżungli, w niektórych miejscach - drzewa pomarańczowe, wiele dzikich akacji.

Padało, teraz nasilało się, teraz słabło. Około 1,5 - 2 godziny radowaliśmy się (cóż, szczerze mówiąc - radowałem się) pierwszym spotkaniem z najwyższą cywilizacją Ameryki Środkowej. a kierowca cierpliwie i spokojnie czekał na poprawę pogody.

Nie czekałem. Dlatego w drodze powrotnej zamieniliśmy się w supermarket na mocne napoje (i oczywiście wrażenia). W drodze powrotnej postanowiliśmy zadzwonić Tulum - tak czy inaczej, w drodze.

Deszcz wylewał się z wiadra, gdy wjechaliśmy na terytorium Tulum. Wędrowali szczególnie zaawansowani turyści owinięci celofanem.

Po raz kolejny powiedziałem, że Rosjanie się nie poddali, i poszedłem obejrzeć nobilitowane ruiny jedynej nadmorskiej miejscowości Maya, która mieszkała przed przybyciem Hiszpanów. W Tulum za 50 pesos (oczywiście ode mnie) przeprowadziliśmy braterstwo narodów, jednak zdarzyło się to w innym, dużo więcej słonecznego dnia. Tulum jest bardzo pięknym obszarem, chociaż wszystko jest uwięzione dla turystów, ale mimo to przyjemnie jest tam chodzić niezależnie. Bilet na osobę kosztuje 51 pesos.

Wszedłem i oczywiście Playa del Carmen. Dojazd do lokalnej linii pocztowej: około 3 USD w jedną stronę. Jest dość wygodny w prowadzeniu, a z czasem okazuje się, że około pół godziny. Nie wierz, że jest 15 km od Baia do Playa, prawdopodobnie wszystkie 50 tam!
Małe miasteczko jest jak małe miasteczko. Głównym miejscem na spacer jest skrzyżowanie dwóch nadmorskich ulic: tam znajdują się sklepy i promenada.

Nawiasem mówiąc, zakupy są bardzo dobre! Shkaret jeździliśmy też bezpiecznie sami: kupiliśmy za brata bilety za 50 USD (po obiedzie - taniej, a rano z zabawą w wodzie - 99) i przeczytaliśmy wszystkie napisy bez przewodnika. Podobała mi się wizyta w Shkaret: bardzo ekscytujące i zabawne wydarzenie!


Ktoś tańczy na placach, ktoś tańczy na koniach, ktoś odwiedza lokalne muzea i zoo.

O godzinie 6 wieczorem bębny zapraszają bezczynną publiczność na przedstawienie teatralne, które opowiada o historii Ameryki prekolumbijskiej i podboju Meksyku przez konkwistadorów. Dym z palaczy, płonące pochodnie, bębnienie i przeszywające dźwięki niektórych fajek. Ogólnie - bardzo kolorowe!

W ciemnościach widzowie zapalają świece, a po hiszpańsku prezenter rozpoczyna narrację, prosząc go o uhonorowanie minionych wieków minutą ciszy. Gra rytualnej peloty wywołała prawdziwe poruszenie wśród publiczności: trudno było strzelać golem i przedramieniem, gracze próbowali prawie na poważnie, a publiczność natychmiast zaczęła poważnie chorować i krzyczeć nie gorzej niż na stadionach piłkarskich. A Gunka krzyczała entuzjastycznie! Wraz z pojawieniem się nikczemnych konkwistadorów i obrzydliwie tępych kapłanów z wielkim krucyfiksem w rękach, w sali zapadła groźna cisza. Naprawdę kilka brutalnych! Przypomniałem sobie tęsknie historię Dragunsky'ego „Bitwa nad czystą rzeką” o tym, jak klasa Deniska Korableva poszła do kina. Oczywiste jest, że wszystkie sympatie były po stronie przedkolumbijskich Meksykanów, pomimo wszystkich wymyśleń Ojca de Landa, którym pełna była jego mała książka. Przechodzę do historii wycieczki na wycieczkę Maya +. Tylko 3 dni i dwie noce, które noc spędziliśmy w Meridzie.

I było nas trzech na tej trasie.
Merida Podobało mi się - ładne, przytulne miasto.

Tutaj w 1542 r. Don Francisco de Montejo, jeden z dowódców Cortesa, założył swoją bazę.

Ek Balam - Miasto Jaguara.

Piramida w północnej części jest największym budynkiem miasta, na które naturalnie wspiąłem się. Konieczne było szczegółowe rozważenie fryzu Majów, który jest wejściem w postaci otwartych ust jaguara

a po bokach postacie czteropalczastych (z jakiegoś powodu!?) wojowników lub bogów, którzy rozbiorą ich na strzępy, którzy tradycyjnie nazywani są aniołami, ponieważ są białe i skrzydlate.

Dzięki pracom Leningradera Yu. Knorozova, który przez całe życie pracował jako kryptolog w znanym biurze, aw wolnym czasie odszyfrowuje hieroglify Majów, dziś hieroglify odczytywane są dość szczegółowo. Ale prawie wszystkie napisy, co dziwne, zawierają tylko daty. Majowie byli niewolnikami kalendarza i wznosili nowe budynki w odstępach 10 lub 20 lat.
Czasami budowali stare budynki lub otaczali piramidę nowymi ścianami, zamieniając ją w rodzaj zagnieżdżonej lalki, takiej jak piramida Chichen Itza w Kukulkan.

Chichen ItzaByć może najpopularniejsza strona turystyczna na Jukatanie, więc nie spodziewałam się z tego żadnych niespodzianek. Szczególnie nie podobało mi się to, że wszystko jest ogrodzone linami. Ale przyjechaliśmy po obiedzie i po kilku godzinach zaczęli wypędzać wszystkich z terytorium, więc udało mi się zanurkować tam, gdzie w normalnym czasie turystycznym nie można się udać. Oto zdjęcie Świętego Cenote. w którym według Ojca Landa kobiety zostały poświęcone.

Muszę powiedzieć, że amerykański badacz Thompson tak bardzo wierzył w Orędzia Ojca Diego, że wciągnął koparkę do Chichen Itza, przy pomocy której zbadał studnię. Cóż, wziął stamtąd trochę drobiazgów, nawet szkielety.
Tylko analiza kości (42 szkielety) przeprowadzona w 1940 r. Przez dr Hutona wykazała:
13 czaszek należy do dorosłych mężczyzn, 8 do kobiet w wieku od 18 do 55 lat, a 21 do nastolatków, tj. legenda o niewinnych dziewczynach - narzeczonych boga deszczu Chaak i ich złotym posagu - absolutna fikcja. Zwracam się dziś do popularnego Cenote (popularnego wśród turystów, bo jest więcej interesujących!).

O tym pięknie dba miejscowy hotel, który otrzymuje dywidendy od odwiedzających go turystów. A oto zdjęcie „dzikiej” wiejskiej cenote, o której nawet przewodnik nie wiedział

, w którą pustynię wjechaliśmy!

Uxmal Przez wiele lat byłem przedmiotem moich pragnień. I nie ma sensu próbować zrozumieć, dlaczego Ushmal? Nie wiem Ale patrząc na czarno-białe fotografie, nawet w odległych stagnacyjnych latach, wiedziałem - chcę zobaczyć Uxmal, chociaż Chichen Itza jest z pewnością bardziej znanym miejscem. Jednak wtedy nie było tak wiele do wyboru, wtedy nie było nadziei.

Cześć moje marzenie z dzieciństwa! Uwaga: ujawnione są tylko schody fasadowe piramidy krasnoluda, a większość budynku ukryta jest pod zielenią wzgórza.

Najlepsza piramida, na którą wspiąłem się! A tak przy okazji, najstraszniejszy z t.zr. zejście Nie mam problemów z wysokością, ale tutaj, schodząc, regularnie patrzyłem tylko na krok najbliżej nogi. A jeśli staniesz poniżej i patrzysz, jak mężczyzna schodzi, masz wrażenie, że unosi się na płaszczyźnie pionowej, jak Batman!

Następnie planujemy Koba - ogromny obszar. Dlatego większość turystów jeździ na nim na rowerach lub specjalnych wozach silnikowych, ale miło jest też chodzić, ponieważ całe terytorium jest w kwitnącym jaśminie (który skutecznie różni się od zdeptanego Chichen Itza).

Wyglądało to jak piramida Nohoch Mul, oczywiście wzięta z wysokości - nie przeze mnie, wykopana w Internecie dla większej przejrzystości! Ale nie wspiąłem się na to .... W tym samym czasie grupa piratów amerykańskich zbliżyła się do piramidy ... Jak szarańcza grupa 50 osób rzuciła się na piramidę. Ha, jak się tam wspinali - trzeba było zobaczyć! Ale stało się jeszcze bardziej interesujące, gdy próbowali zejść na dół! Większość niezbyt szczupłych i wcale nie młodych turystów zstąpiła na swoje osły, ostrożnie przenosząc ich krok po kroku. Niektóre z nich, zmęczone, zatrzymały się na środku drogi i ugryzły, siedząc na piramidzie, z kanapkami wyjętymi z plecaków i toreb.

Wszystko to z uczuciem popicia colą. Niezapomniany widok, mówię szczerze.Kiedy po 40 minutach wszyscy się czołgali i sięgnęli do wyjścia z miejsca, oczywiście nie miałem ochoty odwiedzać miejsca ich pikniku.

Potem były kolejne 2 dni w hotelu na wybrzeżu, a potem powrót do domu do Moskwy. Ale wizę wydano na 10 lat. Może także polecieć do Acapulco (przez Mexico City)?

Najlepsze meksykańskie programy telewizyjne

Trudno nie zauważyć kategorii „Meksykański serial telewizyjny w języku rosyjskim” dla osób, które cenią nadzieję na oderwanie się od nudnego codziennego życia. Meksykańska seria internetowa to mieszanka ekscytujących pasji, namiętnej miłości, podłego cudzołóstwa i najdelikatniejszego romansu. Dramatyczne sceny są wdzięcznie wplecione w meksykańskie programy telewizyjne, w przeciwieństwie do komicznych zwrotów akcji. Pozostanie bez emocji w meksykańskich programach telewizyjnych jest trudne. Stali bywalcy i nowicjusze na naszej stronie mogą zawsze oglądać meksykańskie programy telewizyjne online, kiedy tylko chcą. Nie przegap okazji, aby zanurzyć się w otchłani wysokiej jakości intryg. Włącz meksykańską serię i ciesz się!

Najlepsza meksykańska seria z wyjątkowymi scenami, niesamowitym designem i dekoracjami jest doceniana przez publiczność. Meksykańskie programy telewizyjne prezentowane w WNP 20-30 lat temu zostały ciepło przyjęte przez publiczność i miały zagwarantowany sukces. Piękne krajobrazy, luksusowe wnętrza, ekscytujące pasje zachwyciły wielu kinomanów. Meksykańskie seriale online nieustannie wprowadzają świeżą nieprzewidywalność do gorączkowego życia bohaterów i długo przyciągają uwagę widzów. Jesteś prezentowany - najlepsza meksykańska seria. Uruchom swoją ulubioną serię i oglądaj online.

Łatwo jest przykuć uwagę publiczności. Jednak trudniej jest nie utonąć w wielu arcydziełach i premierach meksykańskiego budynku serii. Bezdyskusyjnym jest fakt, że meksykańskie seriale w języku rosyjskim wciąż są jedną z najlepszych kategorii seriali, co świadczy o ich atrakcyjności dla widzów. Łatwo to zweryfikować. Włącz meksykańskie programy telewizyjne online i ciesz się oglądaniem.

Pin
+1
Send
Share
Send

Obejrzyj wideo: MEKSYK SKARBNICA KULTUR - Odkrywaj Świat przewodniki (Kwiecień 2020).