KUBA

Ile kosztują rowery w Hawanie?

Pin
+1
Send
Share
Send

  • Lista forumForum AMERICAForum CUBAZakupy, restauracje, sport i rozrywka na Kubie
  • Zmień rozmiar czcionki
  • Smartfeed
  • Blogi
  • Zasady
  • Instrukcje
  • FAQ
  • Galeria
  • Rejestracja
  • Zaloguj się

10 SPACER NA ROWERIE HAVANA

Teraz pedałowanie jest modne i przydatne, cały świat jest objęty velomanią. A pedałowanie, rozważanie jednego z najpiękniejszych miast na świecie - Hawany, jest jeszcze przyjemniejsze i bardziej przydatne.

Nic dziwnego, że mówią, że aby zrozumieć kraj, trzeba w nim mieszkać lub w jak największym stopniu połączyć się z jego życiem. Widzieć miasto z okna autobusu turystycznego lub wynajętego klimatyzowanego samochodu oznacza nic nie widzieć, nie słyszeć hałasu ulic stolicy Kuby - huku starych samochodów, szczekania psów, kłopotów sąsiadów i krzyku sprzedawców ulicznych, nie wąchać zapachu samochodu tego miasta - samochód pachnie 50 , zapachy smażonego mięsa i ulicznej pizzy, duchy lokalnych fashionistek ...

Oferujemy wyjątkową okazję, aby poczuć się częścią tego miasta, aby stać się aktorem tego szalonego przedstawienia ulicznego, które rozgrywa się codziennie na ulicach tego starożytnego miasta.

PROGRAM:

Nasz wyścig rowerowy rozpoczyna się w jednej z najbardziej elitarnych części miasta, w której mieszkają elity wojskowe i lokalne gwiazdy. Wzdłuż zielonych pasów tej dzielnicy przeprowadzimy się do innej części miasta, gdzie znajdują się ambasady wszystkich krajów i przedstawicielstwa zagranicznych firm, ale najpierw zajrzyj do lasu w Hawanie z ogromnymi drzewami i tropikalnymi krzakami, gdzie miejscowi wykonują rytuały santerium, prosząc swoje bóstwa o zdrowie i pieniądze i szczęście.

W drodze do ambasady ZSRR schodzimy na wybrzeże Oceanu Atlantyckiego, wzdłuż którego stały niegdyś rezydencje zamożnych Amerykanów, którzy opuścili wyspę podczas rewolucji, zanurzali się w odziedziczonych po nich Kubach i kontynuowaliśmy bieg przez akwarium narodowe, gdzie patrzymy na giganta żółwie, lwy morskie i delfiny.

W drodze na uniwersytet w Hawanie miniemy Plac Rewolucji, na którym odbywają się najważniejsze wiece i procesje w kraju, robimy krótką przerwę, by delektować się wychwalanymi lodami kubańskimi w „trumnie” i, bezpośrednio na słynnej promenadzie w Hawanie, obok hotelu Nacional gdzie nakręcili film „Brudny taniec”, spieszyli się oglądać stare miasto.

Nasz bieg rowerowy jest zaprojektowany na cały dzień - 5-6 godzin, ale decydującym czynnikiem będzie twoja sprawność fizyczna. Do wszystkich powyższych można dodać wiele ciekawych miejsc lub odwrotnie, skrócić podróż do kilku godzin, obejmując główne atrakcje.

Spacer odbywa się w spokojnym rytmie , które zadajesz sobie, więc nie martw się, że nie poradzisz sobie z maszyną dwukołową. Po drodze zawsze można odświeżyć się w morzu i zrelaksować w cieniu gałęzi drzew.

Przewodnik instruktora - zawodowy rowerzysta , który będzie Ci towarzyszył podczas jazdy rowerem, w każdej chwili zapewni pomoc związaną z rowerem i odpowie na wszelkie pytania dotyczące trasy i atrakcji.

Wszystkie rowery są uniwersalne, pod każdą masą i wysokością, jak zwykle w Rosji, w doskonałym stanie technicznym. Przed jazdą rower jest spersonalizowany, aby zapewnić maksymalny komfort podczas jazdy.

KOSZT: 95 CUC na grupę do 4 osób .

Wszystkie wydatki na wizyty w parkach i kawiarniach są dodatkowo płatne.

Możesz również wypożyczyć rower w cenie 20 CUC za godzinę i depozyt w wysokości 95 CUC, który jest zwracany po zwrocie roweru.

Jeśli zdecydujesz się ZAMÓWIĆ WYCIECZKĘ - poinformuj RODZAJ Wycieczki i DATĘ jej organizacji.

Pierwszy dzień w Hawanie

Pierwszego dnia nie opuściliśmy lotniska wzdłuż głównej autostrady i znaleźliśmy się w zachodniej części Hawany, skąd wysiedliśmy na kilka godzin do stacji znajdującej się na wschodnich obrzeżach miasta. Nawiasem mówiąc, zagubienie się w Hawanie jest bardzo proste, jeśli nie znasz hiszpańskiego. Znaki drogowe są bardzo rzadkie lub nie istnieją. Wędrując po ulicach, w tym samym czasie znaleźliśmy warsztat rowerowy, w którym naprawili przełącznik rowerowy Siergieja, zgięty podczas transportu samolotem. Na stacji dowiedzieli się, że najbliższy pociąg do Santiago de Cuba będzie dopiero jutro 14 października. Wyruszamy w poszukiwaniu noclegu w prywatnym domu - tutaj nazywa się je casa particulares. Na wybrzeżu Malecon usiadł w barze, żeby się zrelaksować. A potem Siergiej pamięta, że ​​zostawił plecak z dokumentami na stacji i spieszy się z powrotem. Bagaż Siergieja składał się z trzech przedmiotów: dwóch na rowerze i plecaka na plecach. Nawiasem mówiąc, takie umieszczenie ładunku prowadziło do zwiększonego środka ciężkości, co utrudniało utrzymanie równowagi i prostego ruchu. Plecak musiał być ciągle zdejmowany i zakładany, więc zawsze istniało niebezpieczeństwo zapomnienia. (Stało się to dość niewłaściwie w ostatnim dniu, kiedy pospieszyliśmy na lotnisko.) Godzinę później Siergiej wrócił z plecakiem. Osierocony plecak wisiał na krześle i nikt go nie dotykał - to wiele mówiło o uczciwości większości Kubańczyków.

Pociąg Hawana - Santiago de Cuba. To 18 godzin. Tylko miejsca. Wiele siedzeń jest zepsutych, strasznie jest wejść do toalety - nie ma wody, nie wspominając o papierze toaletowym. Samochód trzęsie się i trzęsie tak, że wydaje się, że zaraz zeskoczy z szyn. Wszystkie te udogodnienia dla Kubańczyków wcale nie są drogie. Bilet do Kakokum, najbliższej stacji w Holguin, kosztuje 23 pesos. Od nas, jako obcokrajowców, zabraliśmy 20 razy droższe - 23 ciasteczka, a nawet 17,5 ciasteczka do transportu roweru w samochodzie bagażowym. Nawiasem mówiąc, jeden plik cookie (akronim kubańskiego przekształcalnego CUC - peso przekształcalne) kosztuje 20 peso krajowych. Pięć razy sprawdzone bilety. Bogdana trafnie opisał wrażenia pociągu z następującym aforyzmem: „Pociągi kubańskie to najczęściej podróżowane pociągi”.

Wiara „Jesteśmy doświadczonymi wilkami!” Czasami może zawieść. Doświadczenie z przeszłości nie jest przydatne, jeśli polegasz wyłącznie na własnej intuicji. Po zdobyciu punktu orientacyjnego w Santa Lucia, Siergiej i Bogdan prześlizgnęli się przez Park Narodowy - miejsce pierwszego lądowania H. Columbusa. Musiałem wrócić Po tym incydencie, trzeciego dnia podróży, Siergiej najpierw podniósł przewodnika i spojrzał na mapę Kuby.

Już zaczynało się ściemniać i zaczęliśmy zastanawiać się, gdzie ukryć się przed strażnikami, rozłożyć namioty i spędzić noc. Nagle niespodziewanie pojawia się młody chłopak, który ma się na baczności. Alejandro mówi trochę po angielsku.

Nie tylko pozwala nam po cichu rozbijać namioty, ale także obiecuje, że nikt nam nie będzie przeszkadzał. To są czasy, jak się okazuje, wszystko jest dozwolone. Tęsknił nas za kokosami z rosnącym kręgiem palm, więc piliśmy mleko kokosowe do „kul” w żołądku. Nawiasem mówiąc, ten Park Narodowy ze wspaniałymi pomnikami i gajami palmowymi ma wielkie perspektywy, jeśli ustanowione zostaną normalne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Niekończący się strumień amerykańskich turystów trafi tutaj, możesz zarobić miliony. Nie mam wątpliwości, że wszystkie amerykańskie szkoły wyślą swoich uczniów na wycieczkę do miejsca pierwszego lądowania Kolumba, od którego rozpoczęło się otwarcie ich ojczyzny.

Oficjalnie cudzoziemcy mogą przebywać, z wyjątkiem hoteli, tylko w apartamentach, które otrzymały specjalną licencję, tj. casa particulares.
Te kasa płacą podatki i mają specjalny znak na drzwiach, za pomocą których można je znaleźć. Średnio pokój dwuosobowy (zabronione jest umieszczenie więcej niż dwóch) ze wszystkimi udogodnieniami: toaletą, prysznicem, klimatyzacją, lodówką, kosztuje 20 ciastek dziennie. W każdym mieście jest niezliczona ilość strzelców, którzy zabiorą cię do Kasy w 20 pesos, ale wtedy będą wymagali 5 dodatkowych ciasteczek od właściciela Kasy. Oczywiście właściciel odbierze ci te pieniądze. Dlatego jeśli mielibyśmy czas, woleliśmy znaleźć kasa sami.

Problem polegał na tym, że „kasa” jest dostępna tylko w dużych miastach, w których przebywają zagraniczni turyści. Dlatego często musieliśmy spędzać noc w różnych warunkach, z wyjątkiem być może luksusowych hoteli. Są to prywatne domy, które nie mają licencji casa, farmy i plaże, a jedynie brzeg Morza Karaibskiego i Atlantyku oraz polana na brzegu rzeki i platforma transportowa przed wioską.

Kolejnym problemem jest całkowity brak kempingów, na których można by oficjalnie rozbić namiot na noc. To, co oficjalnie nazywa się kempingami, to tak naprawdę albo pionierski obóz, w którym cudzoziemcy nie mogą przebywać, albo motel z liczbą 25 ciastek na noc i gdzie biwakowanie jest zabronione. Dlatego musieliśmy wymyślać przed każdą nocą, gdzie rozbić namioty bez oficjalnych zezwoleń.

Noclegi w pobliżu wsi lub na otwartym powietrzu nie zawsze szły spokojnie. Głodne psy biegały w poszukiwaniu jedzenia. Zbłąkane krowy i konie węszyły i prychały. Chłopcy z wioski biegali, próbując czasem coś ukraść. Na parkingu w górach niedaleko wioski poza Matanzas chłopcy ukradli mapę Kuby, którą Bogdana nierozważnie zostawił na rowerze.

Najspokojniejszy parking znajdował się w Parku Narodowym H. Columbus. Oprócz oficera dyżurnego Alejandro w parku nie było psów, krów ani chłopców. A jednak, bez prośby z naszej strony i bez zapłaty, Alejandro strzegł naszego pokoju przez całą noc. Nawiasem mówiąc, miejsce na pobyt było najlepsze na całą podróż. Lekka bryza wiała od morza, nie było komarów ani rosy, a było tak ciepło, że bez ubrania spałem w otwartym namiocie przed śpiworem.

Jednak z jedzeniem już pierwszego dnia autonomicznego ruchu mieliśmy szczęście. Wychodząc z Parku Narodowego - miejsca lądowania H. Columbusa, natrafiliśmy na dziwny sklep bez śladu. Bogdana kazał zważyć kilogram makaronu, ryżu i poprosił o nalanie szklanki mleka. Kiedy przyszedł czas na zapłatę, wyjęła duży rachunek w wysokości 50 pesos i wręczyła go sprzedawcy. Machał rękami, żądając karty. Ale mleko już zostało wypite. Okazało się, że to nie jest sklep, ale specjalny dystrybutor, który nie sprzedaje, ale dystrybuuje produkty na kartach. Odmówił kategorycznego przyjmowania pieniędzy. Po raz pierwszy spróbowaliśmy owoców socjalizmu - kupiliśmy je całkowicie bezpłatnie. Ale to był ostatni taki przypadek.

Na autostradzie staraliśmy się oszczędzać i mogliśmy jeść głównie na peso narodowe. Codzienne polowanie na „freebie” stało się rodzajem sportu. Nauczyliśmy się rozróżniać, która instytucja dokonuje wymiany plików cookie, a która peso. Jeśli działa klimatyzacja i niewielu odwiedzających, zamieniają peso wymienialne (ciasteczka). Jest to przywilej dla odwiedzających, którego Kubańczycy nie twierdzą. Pomijamy także takie instytucje. Szukaliśmy małych prywatnych kawiarni, w których było gorąco i tłoczno. Ale obiad kosztuje 20 razy taniej.

Jedziemy górską drogą w kierunku miasta Banes. Wkrótce zdaliśmy sobie sprawę, że jest za wcześnie, aby dostać się do miasta. Skręciłem w polną drogę i uderzył w górską wioskę. Skompresowany przez góry miał tylko jedną płaską platformę - parking dla traktorów i ciężarówek z obrysem psa i psa. Po zapytaniu o pozwolenie rolników rozstawiliśmy namioty. Po obiedzie poszedł spać, ale nie zasnął. O godzinie 19 w pobliżu zaczęło działać dynama, które dawało prąd całej wiosce, i dudniło aż do 22. Z braku snu poszedłem do sąsiedniego domu i zacząłem oglądać telewizję - wieczorami główną i jedyną rozrywkę wioski. Rano właściciele pożegnali nas kubkiem świeżego mleka i filiżanką kawy, co nieco złagodziło wrażenie niespokojnej nocy.

W Banes należało wynająć ciężarówkę do przewozu bydła do Santiago de Cuba, aby pokonać góry Sierra Maestra i dotrzymać harmonogramu. Takie ciężarówki do przewozu bydła przewożą „pracowników terenowych” w tzw. „Zielona strefa”, ale po prostu do pracy w terenie.

Santiago de Cuba to jedyne miasto bohaterów na Kubie. To tutaj Fidel Castro ogłosił 1 stycznia 1959 r. Zwycięstwo rewolucji. W Santiago de Cuba wieczorem zatrzymaliśmy się w restauracji. Ogromna sala jest pełna mieszkańców, którzy skromnie żują i piją lokalne piwo. Wzdłuż krawędzi holu na wzgórzu znajduje się 5 wolnych stołów, w przeciwieństwie do reszty sali pokrytej białymi obrusami. Usiedliśmy tam i od razu staliśmy się celem obserwacji innych gości. Wkrótce Murzyn podszedł do Bogdana, przedstawiając się jako Raul, rozmawiając po angielsku, a kiedy skończyliśmy obiad, zaprosił nas do swojego stołu. Siedziały wesołe, ciemnoskóre piękności Garmina i Yana, które zaczęły mnie rozgrzewać i Siergieja, podczas gdy Raul tymczasem „pracował” nad Bogdaną. Wkrótce przenieśliśmy się do innej kawiarni, a następnie do następnej, gdzie kosztowaliśmy mocnych koktajli. Pięknie, wesoło iz widoczną przyjemnością Kubańczycy uwolnili nas od mnóstwa pieniędzy. Kiedy nadszedł czas, aby przejść do następnej instytucji, zostaliśmy poważnie rozgrzani i posłusznie sięgnęliśmy po Raula. Ale tutaj bardziej wytrwały Bogdana powiedział: „Chłopaki, czas robić nogi!” Mimo upartego oporu naszych pań udało nam się wyrwać z wytrwałego uścisku i bezpiecznie przejść na emeryturę.

Opuszczając Santiago, jechaliśmy wzdłuż wybrzeża autostradą wzdłuż Morza Karaibskiego.

Główne drogi są utrzymywane w dobrym stanie. Lokalne drogi są w dołach i dziurach. Na niektórych odcinkach drogi od Santiago de Cuba na zachód wzdłuż wybrzeża Karaibów asfalt jest myty przez fale i po prostu wisi nad urwiskiem lub się zawala.

Jeden z mostów po drugiej stronie rzeki jest zepsuty i musisz obejść zakurzoną i stromą górską drogę. Gdy zbliżał się wieczór, poszliśmy na farmę przy krawężniku, by poprosić o wodę. Okazało się, że to paladares - prywatna restauracja. Zaproponowano nam obiad składający się z ryb ze smażonymi bananami, leche (mleko) i kawy. Po obiedzie było już za późno, aby poszukać noclegu i zatrzymaliśmy się na noc na farmie. W dużej rodzinie każdy ma swoje własne obowiązki.

Okazało się, że w kubańskich rodzinach modne jest nadawanie niezwykłych imion, tak jak jego imię to kalka z łazika angielskiego (włóczęga). Odwiózł nas nad morze, żeby popływać. Wieczorem zapalili światło z paneli słonecznych na dachu, które magazynowały energię w ciągu dnia.

W drodze do Monzanillo jechaliśmy cały dzień w deszczu, całkowicie mokrzy. Wieczorem deszcz nie przestał padać i nie było chęci zatrzymania się w namiocie. Zdecydowaliśmy się na nocleg w małej wiosce Calicito, 30 km od Monzanillo. Nie miałem pojęcia, jakie trudności napotkamy, jaki dramat nas czeka. Poszliśmy do stołówki, jedynego zatłoczonego miejsca we wsi. Po kilku filiżankach kawy zaczęli pytać właściciela, gdzie odpocząć. Uporczywie nalegał, aby w wiosce było to niemożliwe. „Jedź do Monzanillo”. Ale noc jest na podwórku. Nagle pojawia się chudy facet: „Chodź do mnie”. Wchodzimy do jego domu. Pokazano nam róg w pokoju wejściowym, w którym można położyć śpiwory. Slamsy, ciemna, brudna stara kobieta, bieda. Co robić Udajemy, że się zgadzamy, ale wracamy do kawiarni. Stoimy, myślę, że facet wisi na ręce, ciągnie go do domu. Niektórzy goście machają rękami, robiąc znaki, by się nie zgodzić. Czuję, że chęć pomocy rośnie w tłumie. Ktoś sugeruje, że ten facet jest uzależniony od narkotyków. Jak nie zauważyłem od razu? Około 10-letni chłopiec mówi, że jest dom, w którym zostaniemy przyjęci. Ale pozostaję - czy mogę ufać dziecku? Szanowany siwy Murzyn jest oddzielony od tłumu i mówi, że prowadzi do tego domu. W towarzystwie niego idziemy do tego domu, położonego w pobliżu autostrady. Jego zalecenia lub wyjaśnienia dotyczące naszej sytuacji są wystarczające, abyśmy mogli spędzić noc.

Bierzemy „Duce” - prysznic z kranu i kładziemy się spać na podłodze w korytarzu. To był koszmar. To nie była tylko moja niestrawność. Ryk ciężkich ciężarówek i nieustające wrzaski kogutów trzymały oczy zamknięte. Jak można tu mieszkać na stałe? Rano gospodarze wygładzili trochę, gotując dla nas krewetki i podali nam filiżankę kawy. Za wszystkie te „udogodnienia” zapłaciliśmy 300 pesos, a właściciele byli bardzo zadowoleni.

W Bayamo mieliśmy przymusowy dzień, ponieważ autobus do Trynidadu odjechał dopiero następnego dnia. Chodziliśmy po mieście przez cały dzień, nie widząc ani jednego turysty. W parku miejskim natknąłem się na dobrą restaurację.Czas na lunch. Mamy ciekawą okazję, aby porównać ceny Aborygenów i turystów. Zamówiliśmy 3 dobre steki i butelkę wody mineralnej. Wszystkie steki kosztują nas 80 pesos. I z jakiegoś powodu musiałem zapłacić za 1,5 litrową butelkę wody mineralnej z walutą - 3 ciasteczka (60 pesos).

Zatrzymaliśmy się w Trynidadzie, ponieważ miasto słynie na Kubie z francuskiej architektury w stylu kolonialnym i jako centrum kultury.

Wielu zagranicznych turystów przyjeżdża do miasta autobusem. Po zbadaniu świątyń i pomników udaliśmy się do tych dzielnic, w których mieszkają sami Kubańczycy.

Większość Kubańczyków ma przekąskę w drodze. Na małych rynkach doświadczyliśmy również słabego wyboru kubańskich przekąsek: kanapki do pizzy, szynki i sera, bulionu komarones (krewetki), batido (sok guayava), odświeżające napoje, koktajle mleczne z lodem i dobre stare lody, które pozwalają zapamiętać ZSRR czasy, kiedy był to główny przysmak dzieci i dorosłych.

Nawiasem mówiąc, przypominał radzieckie lody w smaku, najwyraźniej wykonane według sowieckiej receptury. Jakość innych produktów często pozostawiała wiele do życzenia. Kiedyś razem z Bogdaną amatorzy próbowali wszystkiego, nawet zatrutego. To nieszczęście minęło Siergiej - w zasadzie oparł się na „servo” - puszka piwa, zwiększając swój już zauważalny rozmiar.

Trynidad pamięta także Rosjan, sam prawnik Julio podszedł do nas na rynku i mówił po rosyjsku.

Najbardziej niezwykły był nocleg po Trynidadzie na brzegu rzeki. Znalazłem mały płaski teren z dala od wioski. Gdy tylko wstaliśmy, połowa wioski przybiegła, kobiety, dzieci patrzyły na nas ze szczerą ciekawością, jak kosmici. Najbardziej przyjazny chłopak, Alex, przyniósł motykę i wyrównał powierzchnię namiotu. Potem wszyscy wykluwali się na zgromadzeniu Bogdana, na którym przygotowywano obiad. Po obiedzie zasnąłem mocno i spałem najbardziej interesujący. Okazało się, że nocą zaatakowały nas kraby.

Wyszli z rzeki i zaczęli zbierać resztki ze stołu. Siergiej i Bogdana zdołali wykończyć jedną z nich, rano ją ugotowaliśmy i chętnie zjedliśmy.

Samo miasto jest interesujące ze względu na unikalny ścisły układ Kuby, pochodzący od pierwszych francuskich osadników. Z północy na południe idź Calle - ulice, a z zachodu na wschód Avenidas - aleję. Wieczorem poszliśmy na spacer, usiedliśmy w restauracji, mając niesamowicie tani obiad - za jedyne 5 ciastek z nosa. Wspinali się tak daleko od miejsca noclegowego - „kasa”, że w drodze powrotnej zabrali powóz konny, który zawiózł nas na Plac Marty. Być może na Kubie nie ma już tak pięknego placu. W centrum znajduje się Łuk Triumfalny, jedyny na Kubie, a na obwodzie znajdują się stare budynki francuskiej architektury kolonialnej, a ta rzadkość jest w zadbanym stanie.

Nocleg w Playa Giron Beach, gdzie w kwietniu 1961 r. Wylądowali najeźdźcy z kręgów emigrantów, był niespokojny. W pobliżu było wesołe towarzystwo, zaczął głośną muzykę i bawił się prawie do białego rana.

Ale drogi do miejsc, do których często podróżują zagraniczni turyści, są utrzymywane w porządku. Droga z Playa Giron do Sanktuarium Krokodyli (w hiszpańskich Corcodilos) i dalej do kurortu Varadero jest starannie naprawiona, więc nie ma na co narzekać.

Autobusy kursują tylko między dużymi miastami. Od Hackey Grande - tylko do Hawany Auto Pista. Nie ma regularnych lotów do Matanzas, Cardenas i Varadero, musimy jechać sami.

Najbardziej pamiętna noc na wybrzeżu Atlantyku to kilometr za miastem Cardenas w kierunku Varadero.
W drodze na nocleg pozyskaliśmy gigantyczną rybę z wąsami, podobną do suma, o wadze poniżej 5 kg.

Nawiasem mówiąc, ryba była bardzo tania jak na nasze standardy, przy 30 pesos, tj. 1,5 USD. W Cardenas na rynku kupowano maniok i malanga (jak ziemniaki) oraz warzywa na zupę rybną. Na parkingu Siergiej po mistrzowsku wyciął suma, Bogdan ugotował ucho i usmażył kolejną część ryby. Zadowoleni i pełni zadowolenia poszliśmy spać. Nagle motocykl pęka, namioty oświetlone przez reflektory samochodu. Byliśmy otoczeni przez policję. Zaczęli domagać się, żebyśmy się spakowali i opuścili to miejsce. Udawaliśmy, że nie rozumiemy. Aby zdobyć ich przychylność, zacząłem krzyczeć: „Kuba si, jankes nie!” To nie pomogło, ale po negocjacjach dowódcy z przełożonymi w sprawie krótkofalówki sytuacja się zmieniła. Okazało się, że to specjalna brygada policyjna do ochrony turystów. Obawiają się, że nasze rowery nie zostaną skradzione w nocy. Wyciągamy rowery na polanę, łączymy je zamkiem. Obok nich leży dwóch żołnierzy i dyżurują całą noc. Rano traktujemy je pomarańczami i rozstajemy się z przyjaciółmi

Podróżowaliśmy po półwyspie Varadero, gdzie znajdują się kurorty i plaże, odpoczywając na jednym z nich. Nie znajdując nic niezwykłego, innego niż standardowy nadmorski kurort w jakimkolwiek kraju na świecie, ruszyliśmy w kierunku Hawany.

Jeszcze trzy dni przed odlotem do domu. Po pierwsze szukamy miejsc związanych z Hemingwayem i przenieśliśmy się do jego drugiego ulubionego miejsca - baru Floridita, gdzie piliśmy koktajle Daiquiri.

Niezbędnym miejscem do spacerów jest nasyp Havana Malecon. Nie podejrzewaliśmy, że było to ulubione miejsce „hinteros” (prostytutek). Zatrzymując się, aby cieszyć się widokiem oceanu, zauważyliśmy kilku czarnych Kubańczyków idących wzdłuż nas tam iz powrotem. Podszedł do nas facet i zaczął, jak zrozumieliśmy, 40 ciasteczek. Okazało się, że oferuje swoją dziewczynę. Po krótkim handlu cena spadła do 15 ciasteczek, ale zawróciliśmy i wyszliśmy.
Transport miejski

Autobusy miejskie, zwane „kamelami” - wielbłądy - kursują rzadko i nieregularnie w Hawanie.
Kiedy zbliża się autobus, tłum go atakuje. Tłum jest tak pełny, że nie możesz oddychać. Ale ceny są dość socjalistyczne - 2 peso (tj. 2 ruble) za całą trasę.

Masa rikszy. Nazywane są taksówkami bisi. Niektórzy faceci dla nich pracują.

Walczą drogo z zagranicznymi turystami - wzięli ode mnie 50 pesos na 500 metrów.

Od Varadero do Hawany jest szeroka autostrada Auto Pista. Przy wjeździe do Hawany zatrzymuje nas policjant, grozi nam grzywna, wyjaśnia, że ​​nie wolno jeździć rowerem po autostradzie i wskazuje ścieżkę rowerową. Jedziemy wzdłuż niego przez około trzy kilometry, a potem znów wychodzimy na główną drogę. Nawiasem mówiąc, oprócz Hawany zobaczyliśmy ścieżkę rowerową tylko raz w mieście Matanzas, z tabliczkami częściowo wymazanymi - tam również rozciąga się na kilka kilometrów wzdłuż Auto Pista.

Inna historia to drogi w Hawanie. Główne ulice stolicy są w jakiś sposób załatane, a reszta jest całkowicie zniszczona - asfalt jest zepsuty, ciągłe dziury i dziury.

W Hawanie ruch drogowy nie jest oddzielony od wszystkich innych działań człowieka; na ulicach nie ma tradycyjnych atrybutów, takich jak sygnalizacja świetlna, znaki i znaki drogowe. Na placach jezdnia nie różni się niczym od chodnika lub ścieżki rowerowej, a kierowcy nie są królami i poruszają się na równi z innymi.

Zatem zachowanie kierowców i pieszych, ich wzajemne zrozumienie i wzajemny szacunek stają się decydującym czynnikiem: zarządzanie ruchem powierzone jest naturalnej interakcji między ludźmi, a nie sztucznej regulacji. Zamiast surowych zasad kubańscy kierowcy biorą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo innych. W rezultacie w warunkach anarchii jeździsz z najwyższą ostrożnością, poruszasz się wolniej, unikając samochodów, motorowerów, rikszy rowerowej i powozów konnych. Niemniej jednak, ze spadkiem prędkości, ale w ten czy inny sposób trafiasz we właściwe miejsce.

Jazda na rowerze w Hawanie jest głównym środkiem transportu. Na każdym rynku iw centrach handlowych parking rowerowy jest wyposażony, płatny, ale niezbyt drogi, 0,4 pesos.

Różnorodność starożytnych samochodów jest niesamowita.

Chodniki w Hawanie są w fatalnym stanie - ciągłe doły, stopnie, szczeliny, w których nic nie kosztuje złamania nogi. Chodzenie po nich to ciągłe pokonywanie przeszkód i kroków.

Najciekawsze na Kubie były spotkania z Kubańczykami: od rybaków i łapaczy krewetek, mechaników samochodowych i muzyków, kowbojów, producentów maszyn po pijaków i narkomanów, od bezdomnych i żebraków po wyrafinowanych banderów i prostytutki.

W mieście Maximo Gomesh spotkaliśmy siwego Kubańczyka, który mówi po rosyjsku. Okazało się, że Guilfrido, wiele lat temu, w latach 1962-63 studiował u operatora maszyny do uprawy winorośli w Tbilisi. Zaprosił go do swojego domu, pokazał świadectwo winiarza i wyjął album, z którego zdjęć wyglądał smukłego, czarnowłosego przystojnego Murzyna w cywilnym garniturze (trzeci od lewej w pierwszym rzędzie.
Uważano, że lata nauki były najlepszymi latami jego życia, a on wciąż zachowuje wdzięczność wobec Rosjan w swoim sercu.

Prawdziwe zainteresowanie Kubańczyków zagranicznymi turystami tłumaczy fakt, że sami Kubańczycy nie mogą podróżować jako turyści, tak jak my w czasach radzieckich. Oczywiście istnieje motyw finansowy. Siergiej dał pieniądze kubańskiemu mechanikowi samochodowemu. Miał poważne uszkodzenie pnia. Mechanik szybko przyspał pokrywę bagażnika i zarobił 5 ciastek - półroczna pensja.

Umiejętność znajdowania przyjaciół wszędzie można nauczyć się od Bogdana. Nigdy nie czuła się nigdzie pozbawiona uwagi. Populacja mężczyzn nie była w stanie oprzeć się urokowi. Dzięki Bogdanowi wszędzie mieliśmy przyjaciół i pomocników.

Ostatniego wieczoru w Hawanie Siergiej i Bogdan udali się do miasta, aż do późna, kończąc podróż 8 ciastkami i piwem z homara. Jeśli Bogdan został ukarany we wczesnych dniach, najbardziej podstępne nakłucie uderzyło mnie ostatniego dnia, kiedy pędziliśmy do samolotu wcześnie rano.

Nie znając drogi na lotnisko, ludzie byli wyraźnie zdenerwowani, pociągnięci w przeciwnym kierunku. Siergiej prawie opuścił plecak. Obawiając się spóźnienia, ścigaliśmy się, naruszając wszelkie środki bezpieczeństwa. W rezultacie nadal bezpiecznie przejechaliśmy 20 km, dotarliśmy na lotnisko Jose Marti, zabraliśmy rowery w osłony. Okazało się jednak, że dotarliśmy do terminala 2, a nasz samolot odleciał z terminala 3, który jest oddalony o 2 km. Aby nie spóźnić się na samolot, musieliśmy wynająć dwie taksówki za 20 ciastek, aby przejechać te 2 kilometry.

Tak, kubańska rzeczywistość okazała się daleka od tego, co sobie wyobrażałem. Tak, widziałem coś w ZSRR 30 lat temu: nie tylko bezpłatna opieka zdrowotna i edukacja, pierwsze miejsce na półkuli zachodniej pod względem oczekiwanej długości życia, nie ma dzieci ulicy, dzieci są wesołe, starannie ubrane, ale jednocześnie dystrybucja podstawowych produktów za pomocą kart, puste półki sklepowe z towarami sprzedawanymi za walutę krajową, zakazy podróżowania, dusząca biurokracja i rozkładający się socjalizm. Milionowa armia i policja - dla 20 milionów mieszkańców! Tak, Amerykanie są oficjalnie obwiniani za wszystkie swoje problemy, George Bush jest nazywany głównym terrorystą na plakatach.

A jednocześnie kiełki kapitalizmu, który wciąż działa źle, ale rośnie. W sklepach walutowych, analogach naszej „Brzozy”, jest wszystko. I Kubańczycy udają się tam jako wystawa osiągnięć kapitalizmu, bez możliwości zakupu czegoś i dość spokojnie postrzegają taką absurdalną sytuację. Ale tropikalny klimat, żarliwy temperament Kubańczyków i tętniące życiem kubańskie kobiety poważnie zmieniły obraz socjalizmu o kubańskiej twarzy w porównaniu z moimi początkowymi uprzedzeniami i znanym sowieckim socjalizmem.

Odlecieliśmy z Kuby, zastanawiając się nad tym, czego nie mieliśmy czasu zrobić ani zobaczyć:
Naprawdę zaprzyjaźnić się z Kubańczykami, to znaleźć przyjaciół.
Odwiedź zachodnią część wyspy, prowincję Pinar del Rio, w której znajduje się narodowy skarb Kuby - dolinę Vinales, zobacz, jak powstaje słynny kubański rum i cygara
Wspinaj się na najwyższy punkt na Kubie - szczyt Turkino,
Wybierz się na spacer nocną promenadą Malecon,
Podziwiaj kubańskie tańce i tańcz,
Poznaj kulty afro-karaibskie
Spróbuj dań narodowych, na przykład congri - congri - z wędzonymi kiełbasami choriso i czerwoną fasolą, a także ajiaco - ahiaco, danie mięsne z wołowiny i wieprzowiny z amerykańskimi warzywami,
Moc kupowania i toczenia na plażach.
A ile wspaniałych historii przegapiły nasze aparaty?

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Kamilo »09 września 2014 16:45

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Tonys »09 września 2014 19:20

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

zemliak-f „09 września 2014 19:58

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Andrey Severinov »09 września 2014 22:02

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Kamilo »10 września 2014 11:12

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

zemliak-f »10 września 2014 15:30

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Lavrik 21 »10 września 2014 15:43

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

Nikolas_dos_hombres »10 września 2014 17:28

Re: Ile kosztują rowery w Hawanie?

zemliak-f »10 września 2014 20:09

Hawana na rowerze

Z centrum Hawany płynnie przeniesiemy się do elitarnej części miasta, gdzie znajdują się najbardziej luksusowe i piękne budynki i rezydencje, w których można pływać w Oceanie Atlantyckim.

W drodze na Plac Rewolucji odwiedzimy piękny las Hawany z ogromnymi drzewami i tropikalnymi zaroślami, gdzie miejscowi są zaangażowani w czary.

Odwiedzimy Plac Rewolucji, przejedziemy obok Uniwersytetu Hawańskiego i znajdziemy się na Kopelii, gdzie odświeżymy się wychwalanymi lodowymi kubańskimi lodami, zejdziemy na brzeg wyspy i, oddychając zapachem Atlantyku, popędzimy wzdłuż maleconu (nasypu), aby spojrzeć na starą Hawanę!

W zależności od twoich możliwości fizycznych i zainteresowań, trasę można zmienić, wydłużyć lub skrócić.

  • Czas trwania - 6 godzin
  • Koszt - 90 CUC( 94$ )

Outleap Havana

Pierwsza bezpłatna konserwacja roweru
w zeszycieporównaj z innym produktem
Nazwa marki:Outleap
Rok:2017
Płeć:Unisex
Wiek:Dla dorosłych
Rama:Spawana konstrukcja aluminiowa, konstrukcja składana na tulejach ślizgowych IGUS. Pod kołami 20 ".
Widelec:Widelec stalowy, QR-100 mm
System:Aluminiowa długość 165 mm, gwiazda 42T
Przewóz:Ht
Pedały:Składanie YH
Obwód:KMC Z410RB, 1/2 "x1 / 8"
Obręcz:VN-18 SW, aluminium, 28H
OponyWanda P1026 16 * 1,75 "
Przednia piasta:KT, pod orzechami
Tylna piasta:KT SS, pod orzechami
Hamulec przedni:Yixing V-brake
Hamulec tylny:Yixing V-brake
Dźwignie hamulca:Yixing
Kierownica:Aluminium, szerokość - 560 mm, schemat częściowy - 6 °, zacisk 25,4 mm
Usuwanie karetki:KS02, aluminium, długość - 250 mm, 8 °
Chwyty:Outleap classic
Kolumna kierownicza:44 / 44ZS
Siodło:Outleap city
Sztyca:Aluminium, 33,9 * 580 mm
Gwarancja:1 rok - na ramie
Rozmiar kół w calach:16
Zalecana cena detaliczna producenta:18 589
Cena:13 013

Jak złożyć zamówienie w sklepie internetowym?

Aby dokonywać zakupów w sklepie internetowym, musisz się zarejestrować.

Aby złożyć zamówienie, potrzebujesz:

1. Wybierz produkt, rozmiar, kolor i naciśnij przycisk „KUP”.
Aby kontynuować, musisz się zalogować lub zarejestrować (jeśli wcześniej nie ukończyłeś tej procedury).

2. Wskaż wymaganą ilość towarów i dostępność karty rabatowej, wprowadź Miasto dostawy (wybierz potrzebną pozycję z rozwijanej listy) i kliknij przycisk „ZAMÓWIENIE”.
Jeśli chcesz kontynuować zestaw „Koszyków” - kliknij przycisk „POWRÓT DO KATALOGU”.

3. Wybierz metodę dostawy i kliknij przycisk „Kontynuuj”.

4. Zapoznaj się z warunkami zakupu (płatność, dostawa), zwrotem towarów, warunkami gwarancji i kliknij przycisk „ZAPYTAJ”.

1. Na stronie potrzebnego produktu wybierz kolor / rozmiar

2. Kliknij przycisk „Zamów z magazynu do sklepu”

3. Podaj wymaganą ilość towarów

4. Teraz możesz albo złożyć zamówienie, albo kontynuować wybór towarów.

5. Po złożeniu zamówienia na Twój adres e-mail zostanie wysłany list potwierdzający zamówienie. Zamówienie można również potwierdzić na koncie. Niepotwierdzone zamówienie jest usuwane po 24 godzinach.

Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie otrzymałeś listu potwierdzającego zamówienie lub nie możesz potwierdzić zamówienia na swoim koncie, daj nam znać.

Nie świadczymy usług dostawy towarów do biura / domu. Towar zostanie przeniesiony do wybranej sieci sklepów Trial-Sport. Termin odbioru towaru w sklepie: od 1 do 4 tygodni, w zależności od odległości i harmonogramu wysyłek. Potraktuj to ze zrozumieniem. Jak tylko towary dotrą do sklepu, pracownicy skontaktują się z tobą i zapraszają do zakupu.

Okres ważności zamówienia w sklepie wynosi 7 dni. Po 7 dniach niewykorzystane zamówione towary zostaną wystawione na sprzedaż na parkiecie.

Jak złożyć zamówienie w sklepie Trial-Sport w innym mieście:

Jeśli w Twoim mieście nie ma sieci sklepów Trial-Sport, możesz skontaktować się z dogodną dla Ciebie siecią sklepów Trial-Sport, która zawiera wybrane towary, zarezerwować je, odebrać i opłacić rachunek za towary. Następnie musisz sam wybrać firmę transportową, zamówić usługę dostawy towarów pod właściwy adres i pokryć wszystkie koszty wysyłki za wysyłkę.

Jeśli w Twoim mieście sieć sklepów Trial-Sport nie ma potrzebnych Ci towarów, możesz skontaktować się z dogodną dla Ciebie siecią sklepów Trial-Sport, która ma wybrane towary, zarezerwować je, odebrać i opłacić rachunek za towary . Następnie musisz sam wybrać firmę transportową, zamówić usługę dostawy towarów pod właściwy adres i pokryć wszystkie koszty wysyłki za wysyłkę.

Warunki dostawy

W Moskwie w obrębie obwodnicy Moskwy

Koszt wysyłki to 340 p. dla jednej jednostki towarów. Dostawa odbywa się na obwodnicy Moskwy, a także w regionie Kurkino i Chimki. Dostawa odbywa się do twojego wejścia. Maksymalny czas dostawy wynosi 3 dni robocze od daty złożenia zamówienia (zależy od załadunku usługi dostawy). Dostawa odbywa się w dni powszednie od 10.00 do 22.00. W przeddzień dostawy kurier skontaktuje się z tobą i poinformuje o dostawie.

Ze względów bezpieczeństwa dostarczamy zamówienie tylko na określony adres i nie przewozimy towarów na parkingi, stacje metra i inne miejsca publiczne.

Przed dostawą każdy rower jest montowany i starannie dostrojony przez profesjonalnych mechaników.

Wraz z zamówionym towarem kupujący otrzymuje pełny zestaw dokumentów: czek, kartę gwarancyjną, paszport i instrukcje, w przypadku zakupu roweru.

Przyjęcie towaru przez kupującego odbywa się w obecności kuriera w miejscu wystarczającym do kontroli i przy dobrym oświetleniu.

Niestety kurier nie będzie w stanie udzielić informacji na temat parametrów technicznych i cech funkcjonalnych towaru.

Upewnij się, że towary są kompletne i wolne od wad. Po otrzymaniu zamówienia reklamacje dotyczące wad zewnętrznych towaru, jego ilości, kompletności i prezentacji nie są uwzględniane. W przypadku małżeństwa kurier opisuje charakter szkody w odpowiednim paragrafie aktu przyjęcia, na podstawie którego towary zostaną zwrócone.

Czas oczekiwania na kupującego kurierem w miejscu dostawy wynosi nie więcej niż 10 minut. Jeśli kupującego nie ma w miejscu dostawy, kurier zwraca towar do sklepu.

Pin
+1
Send
Share
Send