MEKSYK

Raporty rowerowe: Meksyk

Pin
+1
Send
Share
Send

W 2015 roku moskiewski Denis Khmel dosiadł roweru i wyruszył na dużą wycieczkę po Ameryce Południowej i Północnej. Przez prawie trzy lata Denis podróżował do 15 krajów. Jak zakochać się w Kolumbii pomimo choroby wirusowej dengi, przeniknąć do USA, nawet jeśli nie otrzymano wizy w Moskwie i nauczyć się nie czuć samotności podczas samotnej podróży, powiedział podróżnik w wywiadzie dla 34travel.


Podróż w liczbach:

2 lata 9 miesięcy w drodze

15 krajów: Kanada, USA, Meksyk, Gwatemala, Salwador, Honduras, Nikaragua, Kostaryka, Panama, Kolumbia, Ekwador, Peru, Boliwia, Argentyna, Chile.

- Skąd pomysł, aby zostawić wszystko i spieszyć się w tak długą podróż?


- Pomysł tej podróży od dawna jest w mojej głowie. Pozostałaby marzeniem, gdyby nie dwa wypadki. Oba miały miejsce podczas mojej ostatniej podróży do Meksyku.

Przez cały miesiąc mieszkałem w hostelu w mieście Guadalajara. Tam spotkałem faceta, który przyjechał ze swoim przyjacielem na rowerze z miasta Missoula (USA) do Guadalajary. Powiedział, że była to jego pierwsza długa podróż rowerem - przedtem nigdy nie przebywał takich odległości. Historia Dana (tak nazywał się podróżnik) bardzo mnie zainspirowała.

Drugie wydarzenie, które wpłynęło na moją decyzję, miało miejsce w małej miejscowości wypoczynkowej Playa del Carmen, gdzie mieszkałem przez miesiąc. Korzysta z niego wiele osób - wszystko w mieście jest idealnie dostosowane do jazdy na rowerze. Dlatego postanowiłem wynająć rower dla siebie. Ale nie mogłem znaleźć czynszu na ten okres, a nawet w dobrej cenie. Dlatego kupiłem najprostszy budżet prowadzony za 60 USD. Następnie pojechałem na połowę Meksyku. Po podróży do Meksyku pojechałem rowerem do Skandynawii. Po raz pierwszy w życiu pokonałem prawie 3,5 tysiąca kilometrów i ta ścieżka zakochała się we mnie na rowerze.

- Dlaczego Ameryka? Czy trasa została wytyczona z wyprzedzeniem, czy wszystko zostało ustalone po drodze?


- Po podróży do Meksyku zdecydowałem, że na pewno tu wrócę. Pod koniec skandynawskiej wycieczki rowerowej wróciłem do Moskwy, zebrałem nowy rower i kupiłem bilet do Cancun. Nawiasem mówiąc, wiza USA, o którą ubiegałem się w Moskwie, nie została mi dana. Ale po prostu to dostałem, już w Kolumbii.

„Rower to taki transport, który przybliża Cię do rzeczywistości”

Nie miałem wyraźnej trasy - tylko wstępne szkice na najbliższe dni. Zachowywał się w swój ulubiony sposób: jeździł tam, gdzie patrzyły jego oczy, i tworzył trasę w kierunku podróży. Ogólnie żyłem dzisiaj. Podróżowałem więc po Meksyku, a potem skręciłem na południe i pojechałem na Ziemię Ognistą. Następnie wrócił samolotem do Meksyku, a stamtąd ponownie rowerem do Kanady.

- Czy były jakieś trudności z przekraczaniem granicy? A ile wiz musiałeś zrobić?


- Ogólnie rzecz biorąc, nie, dla obywateli Rosji Ameryka Łacińska jest dość otwarta. Tylko w Boliwii wymagają specjalnej pieczęci - pozwolenia na wjazd. Zrobiłem to bez żadnych problemów, kiedy byłem w Peru. Można to zrobić na granicy, ale wtedy trzeba będzie zapłacić. W biurze dyplomatycznym otrzymałem pozwolenie na szybkie i bezpłatne wejście.

Najtrudniejsza wiza jest w USA, ale kiedy już ją masz, bardzo łatwo jest uzyskać wizę kanadyjską. Nawiasem mówiąc, miałem problemy z wizą do USA w Moskwie - nie dali mi jej tam, chociaż miałem przy sobie mnóstwo dokumentów. I już w Kolumbii dostałem wizę do USA bez żadnych problemów, chociaż praktycznie nie miałem dokumentów. Nie poprosili nawet o nic specjalnego - właśnie powiedziałem, że jadę do Płonącego Człowieka (chociaż nigdy tam nie dotarłem).

„Wszyscy wiedzą, że Kolumbia jest lordami narkotykowymi i piosenkarką Shakirą, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak dobrze Kolumbijczycy rozwinęli kulturę rowerową”

- Gdzie najbardziej lubiłeś?


- Moim ulubionym krajem w Ameryce jest Kolumbia. Wszyscy wiedzą, że Kolumbia jest lordami narkotykowymi i piosenkarką Shakirą, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak dobrze Kolumbijczycy rozwinęli kulturę rowerową. W stolicy w każdy weekend drogi są zablokowane, a wszyscy obywatele zmieniają rowery. W autobusach i pociągach jest specjalne miejsce na rowery, więc jeśli jedziesz daleko i zmęczysz się, możesz wrócić do domu komunikacją miejską. Nie mogło zabraknąć miłośnika rowerów.

I oczywiście Kolumbijczycy przekupują swoją gościnnością. Nieznajomi mogą bezpiecznie zbliżać się na ulicach, poznawać i robić sobie selfie. Dowiedziawszy się, że jestem Rosjaninem, często zapraszano mnie do restauracji, podawano na kawę, a dziewczyny o nazwie „mi amor” - „moja miłość”.

- Co radzisz najpierw zobaczyć w Ameryce?


- Meksykańskie ruiny. Są bardzo piękne i idealne dla podróżników. Weź przynajmniej słynnego azteckiego Teotihuacana, mimo że porośnięty dżunglą Palenque. Bardzo łatwo jest dotrzeć do każdego z nich - 20 minut dowolnym autobusem lub minibusem. Ruiny można dotykać, a nawet wspinać się na nie. Bardzo polecam Tulum - miasto plemienia Majów znajduje się na Morzu Karaibskim, gdzie można pływać w lazurowej wodzie, zobaczyć starożytne kamienie. Ogólnie rzecz biorąc, meksykańskie ruiny są prawdziwym rajem.

Ale te same peruwiańskie ruiny nie są takie same. Będziesz musiał zapłacić 100 USD za bilet do Machu Picchu, a oprócz Peru musisz zapłacić porządną sumę, aby dostać się do tych ruin - około 200 USD w obie strony. Nie wspominając już o pięciu godzinach w pociągu i półgodzinnym drżeniu w autobusie na drodze (dla którego musisz stać w kolejce kilometrowej).

- Jak często sytuacje z serii „Życie mnie nie przygotowały”


- ciągle. W końcu rower to taki transport, który przybliża Cię do rzeczywistości.

- Jakie są najbardziej nieoczekiwane przypadki tej podróży, które najbardziej pamiętasz?


„Interesująca sytuacja przydarzyła mi się w Hondurasie”. Tam trochę pojechałem - było to tylko 200 km. A ludzie naprawdę mnie wystraszyli, kiedy opuściłem Salvador. Powiedzieli, że Honduras jest najniebezpieczniejszym krajem w Ameryce Środkowej, mówią, że mnie okradną i tak dalej. Postanowiłem więc bardzo szybko tam pojechać. Jadąc przez Honduras, zatrzymałem się na przystanku autobusowym w cieniu. To był bardzo gorący dzień i postanowiłem zjeść lunch. Rozłożyłem swoje zapasy: ser, chleb - nie było dużo jedzenia. Nagle widzę: naprzeciwko mnie, po drugiej stronie ulicy, mężczyzna zatrzymał się na motocyklu. Stał się i wygląda bardzo uważnie. Potem zaczął grzebać w torbie, wyjąć coś i położyć to na piersi. Odwrócił się i podjechał do mnie. Myślę: „No właśnie, nadszedł ten moment, kiedy mnie okradną”. I wziął mango z piersi i wręczył mi. I było to nieoczekiwane i słodkie, ponieważ spodziewałem się, że będzie to przynajmniej broń.

„Wyciągnął mango z piersi i wręczył mi. I było to nieoczekiwane i słodkie, ponieważ spodziewałem się, że będzie to przynajmniej broń ”.

Niezbyt przyjemna - choroba. W Kolumbii zachorowałem na wirusa Dengue przenoszonego przez komary. Spotkałem przypadkiem mężczyznę, który zaprosił mnie do fabryki rowerów w Palmyrze, aby przyjrzeć się procesowi produkcji rowerów. Przybył tam i zostałem osadzony w pokoju tuż przy fabryce, gdzie mieszkałem przez około tydzień. Tydzień później, kiedy miałem już wyjść, czułem się źle. Poszedłem do szpitala i tam przetestowałem. Pokazali, że mam wirusa dengi i nie ma na to lekarstwa. Muszą tylko zachorować i rozwinąć odporność. Dlatego przez kilka dni leżałem i stłumiłem upał paracetamolem. Potem okazało się, że kolejne pięć osób zachorowało na tego wirusa w tej roślinie.

Cóż, po wirusie dengi najmniejsza rzecz przydarzyła mi się w Nikaragui. Tam zostałem zaatakowany w nocy przez tubylców maczetą. Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie.

Kolarstwo w Meksyku (notatki meksykańskie)

Mała wycieczka rowerowa z rzutami na półwysep Jukatan. Trzej Rosjanie lekko jeżdżą na niedrogich rowerach kupionych na miejscu, pozwalają im zwiedzać. Upał, egzotyczna przyroda, starożytne miasta Majów. Nocleg zostań pod dachem. Kilka rzutów autobusem.
Raport zawiera wiele zdjęć, ale mało informacji technicznych. Odległość jest przybliżona, bez śladów.

O stronie

BikeTravelReports.ru to baza danych raportów z wycieczek rowerowych w języku rosyjskim. Nie przechowujemy samych raportów, tylko linki do nich. Naszym zadaniem jest wydobycie ważnych informacji z raportów, usystematyzowanie ich i przedstawienie w formie wygodnej do wyszukiwania. Przybliżona ścieżka jest dołączona do każdej karty raportu, co pozwala bez długiego badania dokładnie zrozumieć, dokąd prowadzi trasa.
Więcej o projekcie.

17.08.19: koledzy z projektu BizCycle zapraszają rowerzystów z obwodu leningradzkiego przekazać ankietę. Projekt ma na celu stworzenie komfortowego środowiska dla rowerzystów na obszarach przygranicznych (Rosja - Finlandia).

Nowość 06/09/18: Ankieta „Kraj oczami rowerzysty”. Gromadzimy dane o krajach pod względem ruchu rowerowego.

31.05.2018: Szwajcarska sieć tras Veloland Schweiz została dodana do sekcji Trasy.

05.24.18: Informacje na temat przekraczania granicy na Kaukazie i na Bałkanach zostały zaktualizowane w części Przydatne.

05/06/18: Nowy blok „Teraz w drodze” - linki do tych, którzy teraz podróżują i piszą z trasy.

29.04.2018: Otwarto nową sekcję tego artykułu. Pierwszym materiałem jest wywiad z Ekateriną Kostyukhina.

Rower

Rama: autor klasyczny 2012
Widelec / zestaw słuchawkowy: kinesis crosslight
Mechanizm korbowy / suport: btwin / Shimano bb-un26
Pedały: wellgo
Układ napędowy / zębatka / zębatka / łańcuch: Shimano TIAGRA RD-4601-ss / TIAGRA CS-4600 10-Speed ​​/ btwin / shimano cn 5071
Kierownica / Mostek: motylkowy zoom kierownicy / zoom na wynos
Siodło / Sztyca: Brooks b17 / Strong
Przednie i tylne koło: para kół klinkierowych Miche

Jak narodził się pomysł jazdy na rowerze w Ameryce Łacińskiej?

Od października 2013 r. Do maja 2014 r. Podróżowałem do Meksyku i po sześciu miesiącach wędrówki wróciłem do Moskwy, ale nie po to, by się osiedlić, ale aby wyruszyć w nową podróż - rowerem po Skandynawii.

Z Wyborga dotarłem do Oslo iz powrotem. Po raz pierwszy w życiu opanowałem prawie 3 i pół tysiąca kilometrów, a ta ścieżka nie tylko zakochała się w rowerze - to znaczy podróżując rowerem - wywyższyła ten styl w stosunku do wszystkich innych, czy to autostopem czy plecakiem.

Podczas skandynawskiej wycieczki rowerowej wpadłem na pomysł, aby wrócić do Meksyku, aby podróżować po kraju i robić wyrzuty, tym razem na rowerze. Po powrocie do Moskwy w końcu zatwierdził swoją decyzję, zebrał nowy rower, kupił bilet, a teraz jestem w Cancun, gdzie zaczyna się moja podróż.

Nie mam wyraźnej trasy, więc wstępne szkice na najbliższe dni, ale wspaniałe plany i dotyczą one nie tylko Meksyku, ale całej Ameryki Łacińskiej. Będę działał według mojej ulubionej metody: iść tam, gdzie patrzą moje oczy i wytyczyć trasę w kierunku podróży, innymi słowy, żyć dzisiaj.

Często pytam, dlaczego ty, Denis, nawet pojechałeś na wycieczkę? Wszystko jest bardzo proste: robię to nie dlatego, że dążę do jakiegoś szlachetnego celu, takiego jak ratowanie słoni, ale tylko dlatego, że nie widzę swojego życia bez podróży. Uważaj to za narkotyk.

Podróże zmieniają się. Studiuję, zmieniam się fizycznie, a nawet psychicznie.
Pasjonuję się tym procesem, dlatego prowadzę bloga, aby śledzić zmiany, które mnie dotyczą, a także udostępniać przydatne informacje otrzymane podczas podróży. A gdybym miał taką okazję, zrobię wszystko, aby jak najdłużej przedłużyć moją ulubioną aktywność.

Moskwa - Meksyk

Kupiłem bilety przez grupę na Facebooku. Cena wynosi 22 000 rubli. W ubiegłym roku ten sam lot kosztował 15–18 000, ale rubel spada, a ceny rosną.

Transaero Airlines pozwala przewieźć 20 kg bagażu, a 8 bagażu podręcznego = łącznie 28. Mój rower był kompaktowo zapakowany, a następnie owinięty w polietylen. Pracownik firmy na lotnisku poprosił mnie o sprawdzenie w bagażu ponadgabarytowym - to nic nie kosztuje. Powinieneś był zobaczyć, co zabierają tam bagażniki: meble, torby, duże pudła. Odniosłem wrażenie, że mogłem bezpiecznie oddać rower bez rozbierania go na części i nikt nie powiedziałby ani słowa.

Przed umieszczeniem pieczęci w paszporcie celnik zapytał, dlaczego odwiedziłem Ukrainę w zeszłym roku, odpowiedziałem, że pojechałem na Krym. Zastanawiam się, co by się stało, gdyby odpowiedział inaczej?

Lot był łagodny i spokojny, karmiono nas obiadami i filmami na ekranach wbudowanych w siedzenia. Zgodnie z dobrą tradycją leciałem z moim przyjacielem Vitalikiem, którego poznałem w ubiegłym roku w drodze do Meksyku podobnym lotem.

Osiadły z przyzwyczajenia w hostelu Kankun, budżet w tym mieście. Pokój - 140 pesos. Dzień później Witalij poleciał do Monterrey, do swojej dziewczyny i pracy, a ja zostałem sam w pokoju i jednocześnie zapłaciłem tylko za siebie - tylko 70 pesos dziennie.

Po złożeniu roweru przygotowałem się do drogi, trenowałem, przyzwyczaiłem się do klimatu i cieszyłem się morzem i słońcem.

Autobus vs rower

Jechałem kilka razy z mojego hostelu do Dolphin Beach. Poruszając się w standardowym tempie, bez pośpiechu, pokonał około 20 km w 50 minut. Teraz oszacuj: autobus jedzie do Meksyku w tej samej odległości średnio 30 minut, z korkami w ciągu godziny. Ponadto, aby dostać się do transportu publicznego, najpierw musisz iść do przystanku i czekać na niego, a rower natychmiast zabierze Cię prosto od drzwi hostelu. Okazuje się, że z czasem mój transport jest bardziej opłacalny.

Opłata kosztuje 9,5 peso, a przy obecnym kursie wynosi około 30 rubli. W obu kierunkach - 19 pesos. W roku korzystania z transportu publicznego kwota wzrasta do 6935 pesos = 24 000 rubli. Prosta arytmetyka życia - na rowerze nie tylko uprawiasz sport, ale także oszczędzasz.

Cancun - Valladolid

12 listopada o godzinie 8 rano wyruszyłem na dwukołowym pojeździe autostradą 180 w kierunku Valladolid i pożegnałem się z miastem przy turkusowych wodach Morza Karaibskiego, z wulgarnymi rosyjskimi turystami w krótkich spodenkach. Nadal tu jestem, ale już za tobą tęsknię.

Cancun z niekończącymi się skrzyżowaniami i światłami rozciągniętymi na godzinę. Opuszczając miasto, jechałem przez miejsca do spania, bardzo różne od ośrodka wypoczynkowego, małe domy i ludzie powoli idący do pracy, uczennice w krótkich spódnicach, riksze - wszystkie z nich rozpoczęły wspólną piosenkę o nowym dniu.

Małe miasteczka obserwowały mnie, dzieci biegały za mną, dorośli machali. Warto odejść od obszaru turystycznego, a znajdziesz się na otwartej przestrzeni Meksyku, gdzie twój rower to statek kosmiczny orający otwarte przestrzenie.

Zauważam lokalnych pijących, już rano mieli czas na zaakceptowanie i mimowolnie kojarzę się z Rosją, ponieważ w naszych wioskach alkoholizm postępuje w ten sam sposób. Wiesz, wydaje mi się, że rosyjski chłop nie tylko pije, żeby się upić: w ten sposób protestuje przeciwko otaczającej go beznadziejności, pije przeciwko systemowi, jeśli chcesz. Rosyjscy pijacy są jak buddyjscy mnisi, którzy palą się żywcem, ale zamiast benzyny nasz ma bimber.

Darmowa woda - na stacjach benzynowych OXXO, chłodno, prosto z chłodnicy. Woda z kranu, podobnie jak w Skandynawii, jest tutaj surowo zabroniona: możesz nie tylko zatruć się, ale także złapać niebezpieczną infekcję. Lubią straszyć ich horrorem, mówiąc, że jedna dziewczyna wypiła wodę z kranu i spadła na salmonellę. Takie eksperymenty są mi szczególnie przeciwwskazane bez ubezpieczenia medycznego =) Tak, nie mam ubezpieczenia, ale opowiem ci o tym innym razem.

Asfalt jest prawie idealny, a kierowcy delikatnie chodzą wokół, trąbiąc i machając rękami na powitanie z okna. Słońce w dzień smaży się na moczu, zmuszając go do zatrzymywania się w cieniu, co chwilę, weź oddech i napij się wody.

Zacząłem wcześnie rano, jechałem 8 godzin, a przed zachodem słońca byłem w pobliżu miasta Valladolid. Kiedyś już tu byłem, więc nie planowałem zawołać do miasta, ale na 150 kilometrze moje zmęczenie gloryfikowało punkty powyżej „i”.

Osiedlam się w pierwszym hostelu Casa La Candelaria, który dostaję za 140 pesos, dają mi pościel i pokazują mi łóżko, ale mam tylko jedną rzecz - wolę wziąć prysznic.Nowe siodło Brooksa jest jak świeżo rozstawione świeże buty, więc piąty punkt po takim maratonie jest niewygodny, poparzyłem się i ogólnie odczuwam ogólne zmęczenie. Starożytne miasto Ekbalam istnieje od tysięcy lat i nie zniknie do jutra.

Jeśli ponownie zabiorę mnie do trudnego kolonialnego Valladolid, stoję, pokonując zmęczenie, idę na promenadę, a teraz wychodzę ze ścian schroniska, a żółte światło latarni otacza mnie na godzinę i przenosi ulicami. Nie mogę się oprzeć urokowi tego miasta. Po wyczerpującej podróży piwo nabiera szczególnej aureoli, po prostu nie możesz sobie wyobrazić, jak fajnie jest wypić słoik pod koniec dnia.

Mój hostel jest dwa razy droższy niż w Kankan i chociaż teraz mam tylko łóżko, a nie pokój, nie potrzebuję więcej, ale jest przytulny, czysty, a atmosfera jest znacznie bardziej przyjazna.

Dzień był wyczerpujący. Jestem zmęczona, wychodzę. spać

Przygotowanie

Pomysł podróży do Meksyku pojawił się spontanicznie. Podczas przerwy na lunch siedziałem w kawiarni i marzyłem o podróżach - ale nie o hotelach i wycieczkach z przewodnikiem, ale o czymś zasadniczo darmowym. Ponieważ rower, moim zdaniem, jest najbardziej niezależnym i autonomicznym środkiem transportu, pomyślałem: zrobi to. Wybór kraju nie był trudny, ponieważ zawsze interesowały mnie kraje Ameryki Łacińskiej, poza tym mówię po hiszpańsku, a niewielu ludzi nie zgadzałoby się z tym, że Meksyk jest bardzo kolorowym i niezwykłym krajem. Ponadto w Meksyku możesz pozostać bez wizy do sześciu miesięcy bez pozwolenia, otrzymanego bezpłatnie w Internecie w ciągu pięciu minut.

Meksyk, Meksyk

Po przybyciu do Meksyku, jak to zwykle bywa po 20 godzinach jazdy, umysł był pokłoniony. Ja i moi przyjaciele musieliśmy dostać się do naszego gospodarza, a najłatwiejszą opcją było złapanie taksówki, ale ta opcja nie zadziałała z dwóch powodów: po pierwsze, w Meksyku są ogromne korki, a po drugie, nie odpowiada to naszej koncepcji „bezpłatnych przejazdów” . Na szczęście wiedzieliśmy, że w Meksyku jest metro. Nawiasem mówiąc, na początku wygląda na to, że wszyscy źli meksykańscy faceci z hollywoodzkich bojowników zeszli do metra w Mexico City, ale w rzeczywistości wszyscy są bardzo miłymi facetami, tylko dla nas o nietypowym wyglądzie. Tylko kilka stacji i kilka niewłaściwych przejść - i dotarliśmy do celu.

Nie chcieliśmy polegać na takich konwencjach, jak koszty mieszkaniowe, dlatego postanowiliśmy spróbować couchsurfingu. Napisałem wcześniej do kilku osób w Mexico City i było wielu, którzy chcieli nas przyjąć. Zdecydowaliśmy się na najbardziej odpowiednią opcję - facet o imieniu Javier Chavez, który mieszkał w centralnej części miasta i wyraźnie nie był ograniczony przez ten obszar. Javier okazał się niezwykle gościnnym facetem, a nawet rowerzystą - jeszcze niedawno wybrał się na wycieczkę rowerową z Meksyku do Kanady. Zupełnie nieznajomy wręczał ci klucze do swojego mieszkania słowami „śpij tam, gdzie jest wygodnie, idę do mojej dziewczyny wieczorem, do zobaczenia jutro”.

Następnego dnia dwie gringo z Detroit odwiedziły Javier - podróżnicy, którzy rozpoczęli jazdę na rowerze w Panamie dwa miesiące temu, a po przejechaniu ponad trzech tysięcy kilometrów przez Nikaragua, Honduras, Salwador i Gwatemalę dotarli do Meksyku. Opowiedzieli nam szczegółowo o swojej podróży i podzielili się swoimi bezcennymi doświadczeniami. Wieczorem wszyscy poszliśmy razem do baru i razem wykorzystaliśmy najnowszą wiedzę teoretyczną na temat właściwego stosowania tequili i mezcalu.

Podobieństwo do meskalu było używane już w V wieku pne. Potomkowie rdzennych mieszkańców Meksyku nadal używają indiańskiej metody wytwarzania meskali z agawy. Pomimo faktu, że forteca mezcal wynosi ponad 40%, Meksykanie częściej klasyfikują ją wśród win niż przy mocnym alkoholu. Piją mezcal z kieliszków do wina przed, w trakcie i po obiedzie.

Zupełnie nieznajomy wręczał ci klucze
z mojego mieszkania ze słowami „śpij tam, gdzie jest wygodnie, wychodzę
w nocy do mojej dziewczyny, do zobaczenia jutro. ”

Cuernavaca, Morelos

Pierwszego dnia podróży przejechaliśmy ogółem około 70 kilometrów. Nie docierając do miasta Cuernavaca przez około 20 kilometrów, rozbiliśmy namiot przy drodze, ponieważ ciemność już uniemożliwiała nam poszukiwanie czegoś innego. Tej nocy marzyliśmy tylko o hałasie przejeżdżających ciężarówek. Rano dotarliśmy jednak do Cuernavaca, gdzie mieszkaliśmy u cioci naszego przyjaciela Sergio, artysty Yuririi.

Następnego dnia udaliśmy się dalej na południe, drogą do Acapulco. Wiadomo, że najlepszym momentem na rozpoczęcie jest wczesny poranek, aby pokonać długą odległość, zanim słońce zacznie płonąć. Tak bardzo lubiliśmy odwiedzać Jurijię, że opóźniliśmy się i wyszliśmy dopiero o 11 rano. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy ustanawiać rekordów, ale po drodze znajdziemy dobre miejsce do spania. Idealną opcją było wybrzeże jeziora Tekeskitengo, oddalone o około 50 kilometrów. Bez przesady było to miejsce podobne do raju: czysta, ciepła woda, bez owadów, ciepłe, nie wilgotne powietrze i niesamowity widok.

Acapulco, Guerrero

Według przybliżonych szacunków, osoba potrzebuje około pięciu do sześciu litrów wody na rowerze w dniu podróży, ale noszenie ze sobą więcej niż dwóch litrów jest zbyt trudne, szczególnie jeśli droga prowadzi pod górę. Wyjeżdżając do Acapulco następnego dnia, nie podejrzewaliśmy, że najbliższe miejsce, w którym będziemy mogli kupić wodę, będzie po 60 kilometrach.

Po dwóch godzinach podróży zabrakło wody. Nie mieliśmy też szczęścia z kołami: naprawiliśmy je pięć razy - ktoś wpadł na kamień, a ktoś wpadł na kaktusa leżącego na drodze. Pięć godzin później, bez wody, postanowiliśmy zatrzymać samochód, a zaledwie pół godziny później mieliśmy szczęście - cudowni faceci z Meksyku, którzy podróżowali do Acapulco na wakacje, dali nam całą wodę, którą mieli. Pozostaje znaleźć miejsce na nocleg. Miejscowi stanowczo zniechęcali nas do dalszych działań. Sami zrozumieliśmy, że to niebezpieczne, ale spanie na stacji benzynowej nie było dla nas dobrą perspektywą. I tu mieliśmy szczęście: tam, na stacji benzynowej, spotkaliśmy dużą meksykańską rodzinę, która zaproponowała, że ​​zawiezie nas naszą ciężarówką do Acapulco, a po przyjeździe głowa rodziny namówiła nas do spędzenia z nimi nocy. Ci ludzie bardzo się dla nas starali, pracowali nad każdym drobiazgiem. Do następnego punktu naszej trasy - Puerto Escondido - pozostało około 500 kilometrów trasy.

Tym razem wyszliśmy, zgodnie z oczekiwaniami, o siódmej rano. To uratowało nas przed upałem i mnóstwem wagonów. Ten dzień był dla nas rekordowy pod względem przebytej odległości - przejechaliśmy 113 kilometrów. Wieczorem skręciliśmy w stronę laguny, droga doprowadziła nas do małej wioski rybackiej. Lokalny rybak pozwolił nam rozbić obóz, wskazał najbardziej odpowiednie miejsce na namiot i opowiedział trochę o okolicy.

Drugiego dnia naszej podróży do Puerto Escondido spotkaliśmy Amerykanina o imieniu Casey, który rozpoczął własną podróż do Kalifornii i planował podróż do Argentyny rowerem za rok - to ponad 10 tysięcy kilometrów.

Tym razem miejscem obozu była piaskownica. Wymyśliłem zwykłe pytania na temat biwakowania na temat pracownika, który kończył swoją zmianę w swojej karierze. Zasugerował, abyśmy rozbili obóz na betonowym terenie w pobliżu rzeki. Spanie na betonie, nawet z dywanikami turystycznymi, jest nieco niewygodne. Meksykanin zrobił to, czego się nie spodziewaliśmy: pogwizdując poszedł w kierunku koparki, a zaledwie kilka minut później zorganizowano dla nas sztuczną piaszczystą plażę na betonowym terenie.

Wyjazd do Acapulco
następnego dnia my
i nie podejrzewałem, że najbliższe miejsce, w którym możemy kupić wodę, będzie po 60 kilometrach.

Puerto Escondido, Oaxaca

Po drodze ponownie spotkaliśmy się z naszą przyjaciółką z Kalifornii, Casey, która potwierdziła, że ​​przed nami wiele stromych podjazdów. Cóż, w rzeczywistości całe nasze życie, tak czy inaczej, składa się z zjazdów i wzlotów.

Znalezienie noclegu jest bardzo interesującym procesem, chociaż nie zawsze jest łatwe. Tym razem znaleźliśmy coś w rodzaju małego rancza. Jose Ranch był początkowo podejrzliwy wobec nas. Wyjaśnił, że droga z Acapulco do Puerto Escondido jest jedną z dróg przemytu narkotyków i terytorium konfrontacji karteli narkotykowych z policją. Musiałem go przekonać, że nie mamy nic wspólnego ze sprzedażą narkotyków.

Pokonywając nowe odległości i napotykając nowe trudności, takie jak przebijane kamery rowerowe, wciąż docieramy do Puerto Escondido. Po przyjeździe ogarnęły nas mieszane uczucia, ale świadomość, że osiągnęliśmy nasz cel, przesłaniała wszystko inne. Zatrzymaliśmy się tam przez dwa tygodnie i chociaż surfowanie, szerokie plaże i leżenie w hamaku nie mogą się nudzić, nadal postanowiliśmy ruszyć dalej.

Opuściliśmy Puerto Escondido wcześnie o szóstej rano. Każdego dnia upał stawał się nie do zniesienia, dlatego postanowiliśmy zrobić maksymalne odcinki ścieżki rano. Pomimo dużej liczby podjazdów, w południe przejechaliśmy około 80 kilometrów. Potem pozwoliliśmy sobie zatrzymać się na lunch. Często zatrzymywaliśmy się na przekąskę, drinka lub po prostu, aby odetchnąć w małych przydrożnych kawiarniach - po długiej podróży wyglądają jak oazy na pustyni.

W jednej z kawiarni spotkaliśmy Meksykana Juana Alfonsa, który mieszkał w lokalnej wiosce. Juan powiedział, że uwielbia także podróżować, że w 1984 r. Przebywał w Moskwie i Leningradzie, przez pewien czas mieszkał w Paryżu, a teraz, po rozwodzie trzykrotnie, mieszka z ojcem i po prostu cieszy się życiem. Juan powiedział, że w wieku 55 lat kocha tylko trzy rzeczy: otaczający go świat, życie we wszystkich jego przejawach i kobiety. Meksykanin zaprosił nas do odwiedzenia, mówiąc, że w czasie podróży czasem nie jest odpowiednie zaplanowanie postoju i zorganizowanie małej imprezy towarzyskiej. Trudno było nie zgodzić się z tymi argumentami.

Mieszkanie w Meksyku było bardzo ascetyczne, ale nie pozbawione romansu w swojej prostocie. Juan zasugerował, aby umówić się na wieczór z kuchnią meksykańską, której jednym z dań był kaktus rosnący na dziedzińcu. Razem nauczyliśmy się przetwarzać i przygotowywać kaktusy. Okazało się, przyprawione oregano, są bardzo smaczne.

Dania z kaktusa są szeroko rozpowszechnione w kuchni meksykańskiej. Szczególnie popularna jest odmiana kaktusa nopal, którą Meksykanie używają do jedzenia wraz z kukurydzą i ziemniakami - z rośliny przygotowywane są zupy, soki i dżemy. Na ulicach Meksyku ten kaktus jest po prostu grillowany i podawany z gorącymi jalapenos.

Juan zasugerował, aby umówić się na wieczór z kuchnią meksykańską, której jednym z dań był kaktus rosnący na dziedzińcu.

Pin
+1
Send
Share
Send

Obejrzyj wideo: prostytutki - ścinki (Kwiecień 2020).