WENEZUELA

Otwórz lewe menu Los Roques

Pin
+1
Send
Share
Send

11 ° 47 0005 ′ N, 67 ° 22,9404 ′ W
11,78334N, 66,61766 W.
11 ° 47′0,03 ″ N, 67 ° 22′56.42 ″ W.

5 materiałów, 102 zdjęcia

Linki od doświadczonych

Możesz śledzić wszystkie nowe publikacje w dowolnym kraju lub mieście, korzystając z kanałów na swojej stronie osobistej, a także korzystając z subskrypcji RSS.
Więcej informacji

  • w moich kanałach

Użyj tego kodu, aby wstawić link do tego kierunku w tekście notatki podróży, porady, wpisu na blogu lub wiadomości na forum na Turbine.
Więcej informacji

Lista obejmuje autorów, którzy uzyskali najwyższą ocenę za materiały o Los Roques.

Dodaj użytkownika do przyjacielejeśli chcesz śledzić jego nowe materiały, statusy i posty na forum. Jeśli chcesz tylko zapisać dane użytkownika, aby nie wyszukiwać ich ponownie w przyszłości - dodaj je do swojego dane kontaktowe.

Nostalgia dla młodzieży. Część 2. Los Roques

. kontynuacja szalonych młodych wycieczek. 2008 jeśli to.

Karty pokładowe wyglądają dziwnie, widać, że chapi air nie ma wielu lotów))). Zapłaciliśmy opłatę, otrzymaliśmy kartę na wjazd na wyspy i zaczęliśmy czekać na wylot. Lot był opóźniony, ale pan wyjaśnił znakami i gestami, że wszystko jest w porządku. W rezultacie około 30 minut później weszliśmy na pokład samolotu dla 10 osób, nie jest to dla ciebie w Canaima dla 6 osób))).

Na szczęście piloci nie czytali gazety i spokojnie lataliśmy przez około 40 minut.
W końcu za mgiełami wyłoniły się wyspy archipelagu. Znowu bardzo piękne! Za nimi była dzielnica Caracas.

Po wylądowaniu załoga zgubiła bagaż Yulina, nawiasem mówiąc, możesz tylko 10 kg na osobę. Najwyraźniej na wyspie mocno padało, ale było przyjemnie. Portier nazwał naszą zasadzkę, która, nawiasem mówiąc, okazała się nieaktywna w październiku. Zrobiliśmy to z wyprzedzeniem, ale przez tydzień ostrzegano nas przed przeniesieniem nas do Sol y Luna posad w pobliżu plaży. Droga z lotniska jest około 7 minut, tam spotkaliśmy naszą kochankę Ewę, zapytali nas, czy jest coś, czy jest tylko jedno łóżko? Ale byliśmy surowi i powiedzieliśmy, że potrzebujemy dwóch. Podczas sprzątania tego pokoju jednoosobowego zdecydowaliśmy, że nadszedł czas na coś przekąsić. Zjedliśmy przekąskę w bardzo smacznej rybie Aquarena. Natychmiast zobaczyłem psy, które widziałem na czyimś zdjęciu z Roques. Robiło się ciemno i wróciliśmy do Posada. Pokój jest całkiem niezły, jednym minusem jest to, że nie ma okien, ale są głośniki i półki (marzyliśmy o nich, ponieważ wcześniej mieliśmy rzeczy na podłodze), ogromny taras z hamakami i widokiem na morze.

Noga Yuliny od strasznych ugryzień autobusu była spuchnięta, a ona upadła, a ja wykorzystując ten moment, postanowiłem wysłać wiadomości do mojej ojczyzny. Godzina w kafejce internetowej zszokowana - 20 boliwarów, w Caracas jest 3. Przy względnej kwocie jej wartość bezwzględna nie była tak wielka. Bolała mnie głowa i musiałem dołączyć do śpiącej Julii. Jest o 7 wieczorem, daj!
W nocy obudziłem się 1 raz, zastanawiając się, gdzie jestem, ile czasu i ogólnie, co się dzieje. Do tego prowadzą pokoje bez okien!

10/7/2008 Dzień 7. Po prostu wyspa
Pomimo wczesnego odbicia wzrost nie był wcześniej kryminalny. Wstaliśmy o siódmej. Na szczęście stało się łatwiej. Przeszukaliśmy plażę, wodę, jak obiecaliśmy, szmaragd, łódki, biały piasek, ogólnie bardzo miłe miejsce.
Opalaliśmy się lekko przed śniadaniem. Nie karmili nas bardzo różnorodnie - jajka, bułki (pyszne), dżemy, czasem arepas z serem, cóż, herbata / kawa, sok. Nie było mięsa))).
Po śniadaniu powrót na plażę, opalanie się z uczuciem. Znów uczucie ekskluzywnego relaksu, nikt oprócz nas. Ale nie, czasami przyjeżdżali wioślarze i przylatywały pelikany. W wodzie spotkałem pływającą barakudę, długą i bliską.

Po obiedzie zamówiliśmy od gospodyni butelkę wina i odpoczywając na tarasie / hamaku z radością ją wypiliśmy. Upał był silny i dopiero o 17.00 wyruszyliśmy na plażę. Woda jest ciepła, słońce już nie piec, piasek jest ciepły. Spędziłem więc godzinę relaksu, na plażę od nasypu przez około pół minuty. Jest wiele nierozstrzygniętych pytań.

Jedną z nich jest to, ile nocy zapłacić. W trakcie korespondencji pocztowej i wypłaty zaliczki zapomnieliśmy obliczyć jedną noc, czyli pieniądze na 6 nocy i tylko 7. I zastanawiamy się, czy to się otworzy i według jakiej stawki zostanie pobrane pozostałe 200 dolców. Mamy nadzieję, że nie o 4, jak zmieniliśmy, ale o 2))).

Powiedzieli też, że dla mieszkańców jest dyskoteka, która działa od środy. Czekam, proszę pana! Rano pogoda zapowiadała ulewę, dudniło w oddali, a niebo robiło się szare, ale ... nic się nie stało. Wieczorem zrobiliśmy małe ćwiczenie, wypiliśmy szklankę i poprosiliśmy o talerz serów, mimo że nie było go w menu. Kupiliśmy kilka torebek czarnej herbaty do domu, znaleźliśmy sklep z alkoholem, kupiliśmy krem ​​do opalania - wiele użytecznych rzeczy innymi słowy. Jakiś młody mężczyzna dał mi kwiat na ulicy, ale nie było iskry. Nie znaleźli żadnych ruchów i dlatego musieli ponownie przygotować się do snu, jednak postęp był już poczyniony. Zegar to 21:30, a nie 7!

Mam nadzieję, że jutro pojedziemy do Kraskiego, a jednocześnie skonsultujemy się na temat sportów wodnych pod okiem pięknych Wenezuelczyków.

10/08/2008 Dzień 8. Farby
Dzisiaj czekaliśmy na spotkanie z wyspą Paint. Na śniadanie na szczęście nie było chleba, ale były arepas ze smażonymi jajkami. Perfecto! Podróżowaliśmy do Krasok przez wyspę Francisco, abyśmy mogli go zobaczyć. Dzień okazał się zachmurzony, ale nie wpłynęło to na temperaturę powietrza. Droga zajęła około 20 minut, a tu jesteśmy na wyspie Paint. Konieczne jest natychmiastowe wskazanie godziny obiadu, ponieważ gotują na zamówienie. Wybór jest ogromny: ryby, kalmary i krewetki. I nie było krewetek. Rafael obiecał wrócić po nas o 4, ale na razie zostaliśmy sami.

W otoczeniu pelikanów polujących na ryby minęliśmy godzinę, a potem ruszyliśmy w kierunku nurkowania. Gdy tam dotarli, spotkali kolejny milion pelikanów, błękitne wody i muszle wyrzucone na brzeg. Trudno było dotrzeć do gołych miejsc do snorkelingu boso, ale udało się. Góry muszli, gekonów i pelikanów - to główni mieszkańcy wyspy. Lokalna atrakcja to także turkusowa woda i papugi. Na lunch była pyszna ryba z mnóstwem przystawek i w takim relaksie spędziliśmy dzień. To prawda, że ​​plany nieco się zmieniły i zamiast Rafaela łódź Varuna powinna nas zabrać, a także poprowadzić do żółwi po drodze. Widzieliśmy nominalnie żółwie, małą głowę na powierzchni, ale jechaliśmy z muzyką i wesołym nawigatorem.

Wieczorem znów trochę poszliśmy na spacer, chrząknęliśmy przy koktajlu, za darmo nasypano pół szklanki Margarity, ale wcale do nas nie poszła.
Eva powiedziała nam o kursie dolara, na przykład mój pomysł na płacenie boliwarami według kursu 2,2 zamiast 4))). Ale nie pamiętaliśmy dodatkowej nocy i dobrze. Jest tu trochę za drogi, więc jedna darmowa noc będzie bardzo przydatna.

Potem zajrzeli do kafejki internetowej, uwięzieni w ogromnym makaronie i potknęli się w poszukiwaniu klubu Neptuna. Nie udało mi się go znaleźć, ale mimo to udało mi się zbliżyć do 23. Do późnej godziny nic już nie chciałem, zwłaszcza, że ​​na tańcach nie było nikogo, tylko kilka osób w barze. Wypiliśmy powitalny koktajl, rum nie poszedł do mnie dzisiaj, musiałem wziąć trochę sangrii w 2-litrowym pudełku. Nawiasem mówiąc, zaskakująco było pyszne. Byliśmy bardzo poszukiwani, wszyscy starali się coś zgrzechotać. Obok mnie stał starszy rybak, który na początku wakacji dotknął mnie palcem, powiedział, że ma tanie wino w domu, a potem krzyknął - baila, blanca. Ledwo pozbyliśmy się tak bezwartościowego wielbiciela. Z radością powiedzieliśmy wszystkim, że nie umiemy tańczyć tych tańców i wszyscy chcieli nas uczyć. Po pewnym czasie tańczący wzrosła z zera do 6, ponieważ jest dopiero środa. W drodze na dyskotekę spotkał nas miły Murzyn i poszedł z nami, ale nas przechwycili i żałowaliśmy, że nie zwracaliśmy na niego uwagi, krążąc w rytm bezy.

Jeden z naszych fanów miał doświadczenie w komunikacji z ukraińskimi rybakami, więc znałem najważniejsze rosyjskie słowa - podoba mi się twoja cipka i dupki. Bugoga!
Zaczęły się tańce - merengue, reggaeton ... trochę zrobiliśmy. Jeden przyjaciel tańczył magicznie, z jakiegoś powodu jego przyjaciel francuski, który powiedział, że na dnie jest łódź, poszedł do towarzyszy, a jutro zapraszają nas do Cayo del agua, miejsca, w którym deuterip kosztuje 110 boliwarów. Zapytałem, ile chcą pieniędzy, okazało się, że to nic nie kosztuje))).

Cóż, musiałem z radością się zgodzić, przypomniałem sobie, że mam tu dziewczynę i impreza trwała dalej. W pewnym momencie nasz przyjaciel Julio oblał mnie winem, musiałem iść do jego domu, aby się umyć, ponieważ w dyskotece nie ma zlewu i wody. Moja biedna sukienka, ile razy była oblana winem!
O pierwszej w nocy tańce się skończyły, pierwszy placek nie był taki nierówny. Przy naszym posadzie rozmawialiśmy trochę z chłopakami, nawiązując kontakt na jutrzejszą wycieczkę łodzią. Chłopiec dał mi bransoletkę i obiecał na łodzi coś podobnego dźwiękiem do ostryg, a także dużo muzyki i zabawy. Czas pokaże))). Sen ogarnął nas o 2 nad ranem, absolutnie nieoczekiwanie! Jutro do naszej wioski powinno przyjść jeszcze 8 Hiszpanów, ale na razie całe patio jest tylko nasze! Wielu nowych przyjaciół poznało się na dyskotece i wszyscy starali się nam powiedzieć, że już nas widział i powiedzieli „cześć”. Jest nas tu tylko dwóch i ich milion, jak pamiętać? Próbowałem jednak zapamiętać mniej więcej nazwiska.

10/9/2008 Dzień 9. Chłopiec z kucykiem

Musiałem obudzić się z lekkim poczuciem wczorajszego alkoholu. Dziś czekamy na wyspę Francisco. Rano jest jasne. Brawo! Nakarmiono nas naleśnikami i jeszcze przed wyjazdem spędziliśmy trochę czasu na plaży. Było wrażenie, że wszyscy, którzy nas witają, widzieliśmy wczoraj na tańcu. Rafael i Eva zainteresowali się również naszą wycieczką do klubu, najwyraźniej sława dwóch dziewczyn w czerwonych i żółtych sukienkach szybko rozprzestrzeniła się po całej wyspie.

Niemal natychmiast po przyjeździe zauważyliśmy z Julią chłopca z ogonem w ciemnych okularach. Często był pamiętany, ale kiedyś powiedział nam kilka słów i to wszystko. A potem rano, opalając się, zobaczyłem, jak mi pomachał. Rywalizacja o chłopca nasiliła się, każdy starał się zwrócić na siebie trochę uwagi. Zdecydowałem, że zawsze będę go kochać i nic mi tego nie powstrzyma!
Udaliśmy się jednak z Rafaelem na wyspę Francisi. Po drodze zostawiłem szal Feodosia nad morzem, ale miał on zaledwie 4 lata ....))).
I wreszcie wyspa zamorska - woda i ciepło turkuza, czas wolny do 5.
Opalaliśmy się i poszliśmy do naturalnego basenu, w którym nurkowanie jest dobre. Jest bardzo gorąco, kałuże wzdłuż drogi zamieniły się we wrzącą wodę wokół gekonów. Jednak rafa jest piękna, ryby można zobaczyć na brzegu.

Przyjaciel chłopca z kucykiem zapytał, czy mogą pójść z nami na fajkę, jakby był sprzęt. Dlaczego nie „Chłopiec z kucykiem” miał na imię Izrael, byłem zszokowany. Cóż, trzeba było przyjechać do Roquesa i spotkać mężczyznę o tym imieniu.
Nurkowanie z rurką nie było jednak złe, pływali parami przez około godzinę, widzieli igłę, papugę, barakudy, ogórek morski (zawsze myślałem, że to śmieci leżące na dnie morza). „Chłopiec z kucykiem” dostał wszystko od dołu, a potem dotarli na miejsce z kursem. Łał Rafa jest piękna, a także mam wszelkiego rodzaju muszle z małżami. A podczas wynurzenia do wody chłopiec z ogonem nagle się we mnie zakochał i zebrał mnóstwo entuzjastycznych komplementów. Nie tak źle. Woda jest ciepła, a czas płynął niezauważony. „Młody człowiek” (Izrael nie ośmiela się pisać) zaprosił mnie wieczorem na dyskotekę do swojej łodzi. Przerażające jest wyobrażenie sobie, dlaczego ...

Jak tu wszystko jest zrelaksowane - morze, słońce, hamaki ... a także wieczorne spotkanie w łodzi z okropnym chłopcem z ogonem, którego muszę kochać, bez względu na wszystko. Kiedy Julia spała, szukałem pamiątek i odpoczywałem, siedząc na tarasie z widokiem na morze i popijając białe wino. Trudno nam sobie wyobrazić, że istnieje taka mała wyspa, na której nie ma nawet poczty, ale jest ogród z patio. Podoba mi się tutaj, jest ciepło i przez cały czas możesz chodzić w letnich ubraniach.
I znów tańczę. Nasi przyjaciele, którzy obiecali zabrać nas na luksusową plażę, poszli nas zobaczyć, mówiąc, że nie ma tam żadnych ludzi, więc tylko jutro. Ale jakoś byłem bardzo zmęczony, więc sugerując, że gadanie się skończyło, wysłałem facetów do domu, a ja poszedłem na spacer po plaży w poszukiwaniu chłopca z ogonem, którego tam nie znalazłem. Jak się później okazało, było bardzo dobrze))).

10.10.2008 Dzień 10. Mała, ale bardzo piękna plaża
Nasi młodzi fani obiecali zabrać nas dziś na piękną plażę, ale potem okazało się, że jutro. No dobra, zgaduję, że jutro zawsze będzie się ciągnąć. Rano wylegiwaliśmy się na plaży, a potem chcieliśmy iść na zakupy. Oczy bez okularów od słońca naprawdę bolały, więc musiałem kupić okulary. Wydaje się, że mieszkaliśmy w luksusowej dzielnicy z bardzo drogimi sklepami, ale w sklepie Oscar na lotnisku ceny były bardziej przystępne. Po raz kolejny nawiedził nas „chłopiec z ogonem”.

Ta historia znajduje coraz więcej kontynuacji. Tym razem powiedział nam, że jego łódź się zepsuła i potrzebował mechanika, a to na innej wyspie, gdzie oprócz stacji benzynowych dla łodzi znajduje się mała plaża. Myśleliśmy, że chcemy tam zostać zaproszeni, ale okazało się, że Izrael zaproponował nam, abyśmy poszli tam łodzią naszej posady, czyli za nasze pieniądze. Stało się zabawne, musiałem powiedzieć, że nie zamierzamy płacić, a wyspa ze stacjami benzynowymi nam nie przeszkadzała. Natychmiast się uspokoił i zaproponował w tym przypadku pójście na „małą i bardzo piękną” plażę. Przez około 10 minut wyjaśniał, gdzie to było, mówił o tym, jak tam było pięknie, a na koniec obiecał, że poszuka nas na całej wyspie. Na każdym nowym spotkaniu wydawał się coraz gorzej. Nie można nawet wyobrazić sobie, że możemy się tak mylić.

Jedliśmy w tanim miejscu, gdzie okazało się, że powinniśmy popłynąć łodzią, ale dopiero po kilku godzinach. Pozostały czas postanowiliśmy poświęcić na odpoczynek, ale godzinę później zobaczyliśmy z tarasu, jak łódź płynie bez nas. Cóż, nafik! W tym momencie już zdecydowałem, że lepiej iść za pieniądze niż za darmo, ale z tymi, którzy nie są inspirujący. Ponadto musiałem się ukryć przed „chłopcem z ogonem”. Jednak nas znalazł i powiedziałem, że pójdziemy na tę małą i bardzo piękną plażę.
Na początku wędrowaliśmy gdzieś po górach, jeziorach i wielu pelikanach, ale potem wydawało się, że znaleźliśmy właściwą ścieżkę. Tylko tydzień na wyspie, a odległości są postrzegane w zupełnie inny sposób. Ta 10-minutowa wędrówka wydawała nam się bardzo długa. Tak, i nie można było znaleźć plaży, tylko małe zakątki z kupą śmieci, rozbitych samolotów i wściekłych psów. Uznając, że nie możemy znaleźć plaży, wróciliśmy, ale na środku pasa startowego widzieliśmy ją, Izraelu. Przyszedł do nas i powiedział, że jesteśmy na dobrej drodze, a tam jest mała, ale bardzo piękna plaża. Zaproponował, że pójdzie razem, cóż, nie pozostało już nic innego jak iść. Trzeba było zobaczyć to piękno.

Mały piknik na tarasie był sukcesem, właściwie widok na morze doda uroku każdej pikniku. Cheverissimo, jak tu mówią. Nieco wspieraliśmy rozmowę z przybyłymi Hiszpanami, którzy z kolei pytali o rosyjską walutę. Nie zrozumiałem pytania i powiedziałem, że Bolivars. Byli nieco zaskoczeni, ale mieli wątpliwości, że boliwijska waluta Rosji nie pojawiła się. Jako bywalcy Roquesov opowiedzieliśmy im o całej lokalnej infrastrukturze, możliwościach spędzania wolnego czasu i nie tylko. W chwili przybycia taras stał się powszechny; zamiast hamaków pojawiły się skomponowane stoły. Och, ale przede wszystkim było to tylko dla nas dwojga!

Aby nie powstrzymać Hiszpanów przed kolacją, podjęliśmy ważne zadanie - usiedliśmy na krzesłach przy posad i piliśmy librę do kostki, czekając na rozpoczęcie wieczornego tańca. W końcu nadszedł czas, wszyscy znów byliśmy szczęśliwi, oferowaliśmy tańce merengue i salsę wylewaną ze wszystkich stron. Nasz przyjaciel, kwaśny Murzyn, Jose Luis (w naszej pamięci na zawsze zostanie zapamiętany jako Jose Ignacio) był pod wrażeniem naszego lamentu, że nie możemy znaleźć zupy na wyspie i zaoferował swoje usługi jako kucharz, pod warunkiem, że kupimy składniki. Sam pracuje jako kucharz w posadzie, więc ogólnie byliśmy zachwyceni taką szansą na zupę.

Na dzisiejszych tańcach miałem trzech głównych fanów - seniora, ucznia i kretyna. Czule nazywaliśmy więc naszego kwaśnego przyjaciela Jose Luisa. Taniec zakończył się sukcesem, przyszła piękna Murzyn Diana i razem przenieśliśmy się na małą imprezę w domu Jose Luisa.

10/11/2008 Dzień 11. Cayo de agua

Dzisiaj ogłosiliśmy wycieczkę z naszym gospodarzem w miejscu zwanym Cayo de Aqua wraz z Hiszpanami. Julia i ja podjęliśmy strategiczną decyzję, aby pójść po nasze pieniądze, a nie z tymi, którzy tylko obiecują, a nawet mają dla nas plany. I nie żałowałem tego. Gospodyni zrobiła nam po drodze kanapki, a nawet pozwoliła nam wrzucić wodę do lodówki do Hiszpanów))). Zauważyliśmy, że wraz z przybyciem Hiszpanów stracili zainteresowanie nami, ale mieliśmy najlepszy i najbardziej przestronny pokój - jedyny na górnym patio. To jest dobre dla Hiszpanów, nie musieliby się kłócić, wybierając jedną parę na elitarny pobyt. Podróż na wyspy okazała się fascynująca, z tureckimi wodami, ptakami, słońcem, łodzią. W życiu jest szczęście. Według lokalnych standardów jest to bardzo daleko - godzina łodzią. Cayo de aqua - są to 2 wyspy połączone płytką wodą, gdzie można spacerować. Biały piasek, 1,5 osoby i bardzo, bardzo piękny!

Tak jak w innych broszurach, gdzie są plaże, woda i nikogo! Potem minęło około 4 godzin Pytanie Rafaela brzmi bardzo zaskakująco przy wejściu na wyspę - gdzie wolisz? Zazwyczaj przyzwyczaili się cię przynosić, wychodzili i mówili, gdzie nie możesz iść, ale tutaj masz długi pasek piasku i możesz go tutaj lub tutaj)))). Spoko!

Poszedłem na spacer po kosę (według lokalnych standardów, jest daleko), ale nie było nawet tych 1,5 osób. Raj dla zakochanych i samotnych, którzy kochają rozrywkę kontemplacyjną.
Czas odejść. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na wyspach Mosquises, gdzie znajduje się biostation naukowy dla reprodukcji żółwi.
Wejście kosztowało trochę pieniędzy, a pieniądze były tylko nasze, ale Hiszpanie z dumą odmówili nam pomocy. Musiałem iść sam. Żółwie podano w ich ręce, są małe i większe, według przewodnika, dorastają do metra.

Potem dali mu bardzo mały, w sumie 3 dni, jego oczy wciąż się nie otwierały, a jednocześnie nastolatka, która nie miała jednej łapy. Pod koniec tej indywidualnej wycieczki zostaliśmy zaproszeni na ekspozycję poświęconą życiu starożytnych plemion. Na szczęście był mały, gdzieś z metra na metr. Następnie odwiedziliśmy kolejną wyspę, aby nurkować i pływać przez godzinę, po czym wróciliśmy do łodzi z początkiem zachodu słońca. Zrobiło się pochmurno, ale po 4-godzinnej podróży do Anioła w ulewnym deszczu, nie przejmowaliśmy się wcale. Kolejna godzina i jesteśmy w domu! Przy wejściu na naszą wyspę łódź zaczęła radośnie skakać na falach.

W domu, po zmianie ubrania, pospieszyliśmy, by kupić produkty do zupy. Opanowaliśmy dynię, ser i ziemniaki mlekiem, ale nie udało nam się znaleźć marchewki i papryki na wyspie. W jednym ze sklepów śmierdział zgniłym warzywem, nazywaliśmy go, a chłopaki z niego - „nasi fani ze sklepu ze zgniłym warzywem”. Zjedliśmy obiad w Aquarelle, ale zapomniałem pieniędzy w domu, musiałem wrócić. Bardzo daleko - 3-4 minuty))).
Z poczuciem niedopełnionego obowiązku i nadzieją na zakup pozostałych składników w supermarkecie, który z jakiegoś powodu nie zadziałał, poszliśmy do kawiarni Art, gdzie można położyć się na belach na plaży. Barman zainteresował się nami i zapytał, czy już jako najdłużsi turyści otrzymaliśmy paszporty wenezuelskie. I tak naprawdę wszyscy jeżdżą na 1-2 dni, a my na tydzień. Ale nam się tu podoba!

Koktajle nie poszły, leżąc na belach i patrząc na morze, a gwiazdy wreszcie się rozmroziły, gdy nagle spadł ulewny deszcz i musiałem oderwać kapłanów i wejść do zakładu. Nie można było opuścić baru z powodu dużej ilości wody, chociaż był to 1,5-minutowy powolny krok przed lądowaniem. Wymyśliłem grę - zgadnąć liczbę, na przykład mam 7 lat, a Julia - 12 i policzyć przechodzących ludzi. Każdy, kto będzie z tym numerem, powinien zostać naszym przyjacielem. Bardzo ekscytująca gra, biorąc pod uwagę, że graliśmy w nią w najbardziej nieprzejezdnych miejscach, gdzie musieliśmy liczyć tę samą grę przejścia dla kilku))). Barman był również zainteresowany moją wycieczką na Galapagos, a tequilą zainteresowałem się podczas deszczu. Pieniądze się skończyły, a gospodyni powiedziała, że ​​dziś nie może ich wymienić na nas, ponieważ była bardzo zmęczona. Dobrze się bawiliśmy, zostając na kilka dni bez pieniędzy, ponieważ gospodyni była zmęczona. Ale oto jest.

Kiedy zamówiliśmy kolejny napój, okazało się, że nie ma wystarczających pieniędzy, 3 boliwary))). Ale widząc nasze zamieszanie, napoje okazały się kosztem zakładu, chociaż w Posad mieliśmy 3 boliwary leżące dokoła. Więc zbankrutowaliśmy))). Jednak deszcz się skończył i poszliśmy na taniec! Na pierwszej podróży był nasz przyjaciel - Julio i wszyscy ci sami fani to emeryci, uczniowie, kretyni i dyrektor panaderii. Nie chciałem nic pić, ale wody tam nie sprzedano. Julio zabrał mnie do swojego domu i łaskawie nalał 1,5 litra wody. Nikt jeszcze czegoś takiego dla mnie nie zrobił))). Tańce nie poszły dzisiaj, w tańcu z uczniem nie można było zrobić ani kroku.

Warto zauważyć, że na wyspie dla 2000 osób jest wielu gejów. Na dyskotece mają specjalny kącik. Po dyskotece Julio i ten, który obiecał nam wycieczki łodzią, zostali zaproszeni na prywatne przyjęcie w domu. Tam wypiłem sześciomiesięczny zapas wody, lekko tańczyłem. Julia wróciła do domu z eskortą kłamcy, który był moim przyjacielem, a ja poćwiczyłem po hiszpańsku, otrzymałem zaproszenie na jutrzejsze wędkowanie, a także kilka płyt CD w prezencie z muzyką popularną tutaj. Czas wracać do domu, a straszne wieści od Julii czekały na mnie w domu. „Chłopiec z kucykiem” czekał na mnie przy wejściu do Posada i krzyczał - Katalina, Katalina… Julia powiedziała, że ​​mnie nie ma, a on machał i bębnił w drzwi, pokazując szalone gesty. W jakiś sposób jest to niewygodne, Hiszpanie spali poniżej. Rano wpadłem na ścisłe spytanie Hiszpanów - która z nich to Catalina, aby jakoś uniknąć moich podejrzeń.

Zapytaliśmy naszych przyjaciół, co właściwie wiedzieli o Izraelu, ujawniono kolejną straszną prawdę, według nich jest on lokalnym narkomanem, który nie obchodzi, i ogólnie jest szalony. Właśnie dlatego jego poczucie piękna jest tak żywe. Sen nie trwał przez jakiś czas, jego pomysły zostały przywołane, aby zobaczyć nasz pokój i przenieść się na wyspę gazową. Co za horror! I tak bardzo go kochaliśmy na początku!

12.10.2008 Dzień 12. Wędkarstwo i jeżowca
Dzisiaj obiecali nam łowienie ryb. Zobaczmy - zwykle wszyscy tylko obiecują. Czas połowów ustalono na 10, nie zamierzaliśmy nakarmić nas śniadaniem, najwyraźniej pojawiło się straszne nieporozumienie. My, jako optymistyczne dziewczyny, przybyliśmy na plażę w wyznaczonym czasie. Pogoda jest nieco pochmurna, ale nie mniej piękna.

Zbliżając się do łodzi, nie znaleźliśmy nikogo, pojawiła się straszna hipoteza.
Jednak po około 20 minutach dwie lokalne dziewczyny zebrały się razem, a następnie kapitan z psem. Nie mogę w to uwierzyć! Z zabawną muzyką ruszamy w drogę, podczas naszej wyprawy rybackiej w kierunku Boca de Sevastopol. W kierunku łodzi łódź skakała wzdłuż fal, a za nią ciągnęły wędki. Dobrze wypadł także biały rum kokosowy z sokiem pomarańczowym. Kilka przystanków do pływania na maleńkich wyspach o łącznej powierzchni 15 metrów. Świetnie, na środku morza!

Jedna para na wyspie tańczyła w słuchawkach, a następnie zauważono ich na innej wyspie w tym samym zawodzie. Prawdopodobnie miał przesłankę dla naszego uzależnionego od narkotyków przyjaciela Izraela))). Potem był kolejny przystanek na polowanie na ośmiornicę z haczykiem i słoikiem wybielacza, ale na szczęście nie widzieliśmy ośmiornicy. Potem kolejna mała wyspa, na której jest dużo ptaków, a nawet rozgwiazdy.

I na jednej wyspie wydarzyła się kolejna straszna rzecz - nadepnąłem na jeżowca! Rum płynie na naszą łódkę, gra muzyka, ludzie tańczą, a ja zawyłam z bólu. Okazało się, że w środku jest około 6 igieł. Cyna, choć kto nie nadepnął na jeża))). Nasz przyjaciel Julio powiedział, że musimy wyciągnąć dom pęsetą, a następnie przyniósł zardzewiały haczyk, oferując go tutaj. Zrobiło mi się niedobrze, zacząłem odmawiać, ale nalegał. Myślałem, że miejscowi lepiej rozumieją takie sytuacje i ufają mu, ale nie mogłem wytrzymać dłużej niż pół minuty. Postanowiliśmy przełożyć na wieczór. Nastrój był nieco zepsuty, dziewczyny o zwyczajowych wenezuelskich imionach Sonia i Polina próbowały dać mi moralne wsparcie, ale co jest moralne, gdy ból nie ustępuje?

Julio zaprosił nas do swojego domu na obiad, więc postanowiliśmy przenieść zupę z Jose Luisem na jutro. W domu robiło się ciemno, wyjąłem igłę i zacząłem pozbywać się igieł jeża, wybierając podeszwę. Nic nie wyszło, było ciemne, bolesne, a igła wcale nie była na powierzchni, jak drzazga. Spotkałem kochankę, która poradziła mi, żebym nie używał igły, ale staromodny sposób - wlewam gorący wosk na każdą igłę 5-7 razy i wydaje się, że one same wyjdą, ale nie dostaniesz tego w inny sposób. Cóż, wosk, więc wosk. To też nie pomogło. Potem Eva zaprosiła swoją przyjaciółkę, rybaka o czarnych rękach, który wybrał moją nogę ze świecami, igłą i pincetą. Było to tak bolesne, że po 15 minutach ryczałem już i krzyczałem na cały dom. Julia zaświeciła latarnią, wytarłam krew na polecenie, gospodyni przyniosła znieczulający rum. Horror Potem rybak poprosił o nożyczki i chciał zrobić z nimi coś okropnego, ale potem zmienił zdanie, gdy zobaczył twarz zniekształconą przez przerażenie. Ogólnie rzecz biorąc, po 30 minutach męki wyciągnął jedną igłę, a resztę powiedział, że możesz ją zostawić, z czasem wyjdzie, jak naturalna.

Po tych zabiegach niczego nie chciałem, ale nadal poszedłem na kolację z Julio, jednocześnie ćwicząc nogę.

Byłem z nią bardzo długo))). Na początku zatrzymaliśmy się u Jose Luisa, potwierdzając jutrzejszą zupę. Ze wszystkich mieszkańców najgorzej zrozumiałem jego przemówienie, ale zdałem sobie sprawę, że jutro o 10 rano ze wszystkimi składnikami, których potrzebujesz, aby być na jego miejscu. Świetnie W międzyczasie na obiad z Julio. Po przyjeździe w pełni wezwał naszą gospodynię, szukając nas. Czułem się strasznie śpiący, a także ten ból, a Julio tymczasem otwierał się przed nami z innej perspektywy.

Podejrzewaliśmy, że był kretynem, ale taki. na początku po prostu tańczył, potem szaleńczo wbiegł po schodach, tańczył coś przerażającego, włożył majtki na głowę, mówiąc, że to sombrero, przebrał się i pokazał sceny z filmów. Na początku dobrze się bawiliśmy, a później mieliśmy wrażenie, że jesteśmy w domu wariatów. Na obiad był makaron z tuńczykiem i surową rybą, co nie było tak przerażające. Potem kretyn włączył girlandy noworoczne, jakby Boże Narodzenie było teraz. Zaczęło się całkiem szaleniec. Można się wygłupiać w nastroju, ale zmęczenie rozpostartą nogą to za dużo. Zgodził się, że jutro się umówi, ale raczej zabrał nogi z domu mężczyzny, który nazywał się wariatem. To tylko jakiś energetyczny wampiryzm, ledwo czołgnąłem się do łóżka i usiadłem. I chłopaki również chcieli spędzić noc w naszej wiosce. To jest to - za 100 dolców dziennie. Do diabła z tobą. Julia znów zaczęła tańczyć, przez kolejne 10 minut wyobrażałem sobie, jak włamuję się do drzwi i wspinam się na taras Izraela, ponieważ byłem sam w całej wiosce, ale sen był ważniejszy.

13.10.2008 Dzień 13. Zupa i pożegnanie z Roques
Rano prawie zaspaliśmy śniadanie. Nie wziąłem ostrożnie zegarka ani budzika. „Co za sprytny”))). Podłoga pokoju jest zalana, zdarza się tutaj, gdy pada na zewnątrz, jest to jakoś związane z klimatyzacją, ale nie rozumieliśmy, jak to zrobić.
Śniadanie czekało na nas na dole, noga trochę bolała. Plany prania nie zostały zrealizowane, nie można ich suszyć w deszczu. Dlatego zamiast czystych, ale mokrych rzeczy musiałem pakować tylko mokre). Na dzień, jak zawsze, było wiele planów. Przed wyjazdem o godzinie 17 trzeba było kupić składniki do zupy, iść do kafejki internetowej, spakować rzeczy i zjeść lunch. Jak wszystko może być na czas?)). Zaczęło się od produktów. Znaleziono marchewki, ale bez papryki.

Ale zamiast pieprzu kupili butelkę czerwonego wina, którą Jose Luis uwielbiał, aby podziękować za chęć zrobienia zupy. Chodzili ostrożnie po wiosce, nie chcieli spotkać kretyna, były świeże wspomnienia szalonego wieczoru, choć dzień z wędkarstwem jako całością spędził bardzo dobrze i budżet (komórki nerwowe się nie liczą).

Co zaskakujące, okazało się, że Jose Luis jest w domu i czeka na nas ze swoim zmęczonym przyjacielem, którego początkowo myliliśmy się z gringo. Tak cały czas, zarówno w śpiączce, jak i dzisiaj, spotkał nas w tym samym stanie. Zaproponowano gotowanie zupy w naszym Posad, ale nie chcieliśmy, a butelka wina przekonała go, że tu jest dobrze. We wsi była naprawa i było trochę głośno, ale nie było innych mieszkańców. Hector, zawsze zmęczony, leżał w hamaku i zauważyliśmy dziwną rzecz. Pukalibyśmy na klawiaturze o 10 rano, a tutaj ludzie odpoczywają w hamaku. Hector marzy o podróży do Moskwy, biedactwo, nie będzie mu tu łatwo.
Jedna butelka wina zastąpiła drugą, w hamaku leżącym na zmianę Hector przedstawił nas swojej matce, kochance Posady, która w wieku 51 lat spojrzała na maksymalnie 30. Potem zupa dojrzała. Boski! Wygląda na to, że nie doceniliśmy dyni. Chłopcy nas kochali, jak przyjemnie jest pić wino na tarasie z widokiem na jezioro i flagę Wenezueli.

Jak się tam dostać

Tylko samolotem, ponieważ nie docierają tu promy z kontynentu. Lotnisko znajduje się w mieście Gran Roque na wyspie o tej samej nazwie. Ze względu na swój niewielki rozmiar przyjmuje tylko małe samoloty i średnie samoloty. Do Gran Roque, samoloty z Caracas i Porlamar latają kilka razy w tygodniu.

Historia archipelagu

Niegdyś wyspy Los Roques były ostoją karaibskich piratów, słynących ze swojej wagi na świecie z zamiłowania do wolności i lekkomyślności. Gdyby istniał Jack Sparrow ze słynnych „Piratów z Karaibów”, na pewno by tu mieszkał. W końcu to z Los Roques żądni krwi korsarze najechali pokojowe osady Wenezueli i Kolumbii. I tu właśnie znajdowała się ich baza - port z pirackimi statkami.

Przez długi czas piraci uważali Los Roques za swój dom (jeśli złodzieje i mordercy w ogóle mieli taką koncepcję), ale w 1529 r. Ich przytulne gniazdo zostało zakryte. Większość korsarzy, którzy terroryzowali ludność cywilną, została zniszczona. Ktoś zdołał uciec do morza. Stopniowo wyspy były puste, tylko od czasu do czasu przybywali poszukiwacze skarbów, wierząc, że gdzieś tutaj, na lądzie lub na dnie morza, w zatopionych hiszpańskich galeonach leży nieopisane bogactwo.

W 1972 r., W celu ochrony ekosystemu wysp, rząd Wenezueli zdecydował o przyznaniu statusu parku narodowego archipelagowi Los Roques. Każdego roku odwiedza go ponad 70 tysięcy turystów, większość z nich to sami Wenezuelczycy, którzy przyjeżdżają tu na weekend z Caracas.

Flora i fauna

Ze względu na swój status park narodowy wyspy Los Roques w pierwotnej formie zachował rafy koralowe. Ale świat flory i fauny bardzo ucierpiał z powodu pogarszającego się stanu środowiska. Świat zwierząt lądowych jest szczególnie słabo reprezentowany. Do dziś przetrwały tylko jaszczurki, legwany i niektóre owady.

Ale fauna wodna jest reprezentowana w całej swojej różnorodności: ponad 200 gatunków ryb, około 200 gatunków skorupiaków, 45 gatunków rozgwiazd i jeży, 140 gatunków mięczaków. Nawet w wodach przybrzeżnych występują delfiny, żółwie, wieloryby i płaszczki.

Gran Roque

Jedyną zamieszkałą wyspą na archipelagu jest Gran Roque. Oto małe miasteczko rybackie, w którym mieszka około tysiąca osób. Głównym połowem miejscowej ludności jest rybołówstwo i turystyka. Nawiasem mówiąc, to była wina lokalnych rybaków, którzy sprzedali cały połów na kontynencie za dobrą nagrodę, na wyspach praktycznie nie było homarów i mięczaków królewskich.

Klimat

Klimat w tych miejscach jest dość łagodny.

Średnia roczna temperatura wynosi między 28-29 stopni.

Maksymalne, jakie może osiągnąć, to 34 stopnie, a minimalny znak to 23 stopnie.

Pora deszczowa trwa tutaj od września do stycznia, ale według standardów tropików nie ma tak dużo deszczu - są krótkie, ulewne.

Natura

Jeśli spojrzysz na wyspę z lotu ptaka, możesz to zobaczyć woda zmienia kolor ze szmaragdowej zieleni na turkusową.

Na tle śnieżnobiałych plaż wygląda po prostu niesamowicie.

Ze względu na brak słodkiej wody na wyspach zwierzęta lądowe są słabo reprezentowane - na liście znajdują się tylko jaszczurki, legwany i żółwie.

Żyje tu ponad 80 gatunków ptaków (w tym pelikany, flamingi, mewy dominikańskie).

Wśród skorupy żółwia znajdują się gatunki zagrożone wyginięciem - na przykład żółw skórzasty i zielony żółw.

Ale podwodny świat wysp jest bardzo różnorodny.

140 gatunków ryb, 200 gatunków raków i skorupiaków, 135 gatunków mięczaków, 44 gatunki jeżowców, 60 gatunków koralowców - to nie jest pełna lista przedstawicieli najbogatszego podwodnego świata archipelagu Los Roques.

Delfiny i wieloryby występują również w tych miejscach.

Park narodowy

Park został założony w sierpniu 1972 r. decyzją rządu rafy koralowe otaczające archipelag zostały objęte ochroną państwa.

Nie wszystkie wyspy są otwarte tylko dla turystów obszar rekreacyjny obejmuje wyspy:

i kilka innych.

Najbardziej chronionymi miejscami w parku są rafy koralowe, namorzyny, algi.

Terytoria te są siedliskiem ptaków, więc pojawienie się tu osoby i ingerencja w przyrodę mogą znacząco wpłynąć na populację tych gatunków.

Co robić, jak się zrelaksować

Turystyka tutaj zaczęła się rozwijać stosunkowo niedawno, ale archipelag już przyciąga miłośników aktywnego wypoczynku morskiego.

Miejsca te są uważane za prawie Mekkę dla tych, którzy lubią nurkować, nurkować z rurką i kiting.

Szczególnie duże jest zapotrzebowanie na kitesurfing.

Jazda na desce pod latawcem zapewnia turystom niespotykane dotąd wrażenia i niesamowita adrenalina.

Ponadto znający się na rzeczy wiedzą, że tutaj jest najkorzystniejszy wiatr i dobre fale.

Dziś turyści mają szeroki wybór rozrywki - aktywne wakacje na morzu, spływy kajakowe wzdłuż wyspy, wędkarstwo sportowe, zwiedzanie centrum morskiego w celu nauki żółwi.

Na wyspie Grand Rock jest mała wioska - tylko około tysiąca mieszkańców. Większość populacji to rybacy.

Niektórzy z nich pracują w niepełnym wymiarze godzin jako przewodnicy po wyspach lub jako instruktorzy nurkowania, kitesurfingu.

Ci sami rybacy mogą wypożyczyć łodzie, sprzęt sportowy do nurkowania.

Lub sprzęt można kupić w małych sklepach na wyspie.

Miłośnicy wędkarstwa otrzymują łodzie i wolno łowić ryby w wyznaczonych obszarach.

Jeśli podróż jest planowana we wrześniu, do aktywnego wypoczynku dodawany jest poznawczy.

Na wyspach są święta - każdego roku 8 września mieszkańcy Los Roques obchodzą Święto Virgen del Valle, które jest uważane za patronkę Wenezueli.

Świętowanie odbywa się przez kilka dni i na każdy dzień uroczystości Dziewica ma nową luksusową sukienkę.

Listopad słynie z rozpoczęcia sezonu połowowego, aby uczcić to wydarzenie, odbywa się festiwal homara.

Na pamiątkę odpoczynku od wysp możesz zabrać muszlę, która czasami osiąga wielkość głowy osoby!

Zalety tych muszli na plażach Los Roques są ogromne, nawet te całe atole są zbudowane z tych muszli.

Największa elektrownia wodna na świecie - Itaipu, jak powstała i gdzie można na nią spojrzeć

Historia Asuncion, stolicy i największego miasta Paragwaju TUTAJ

Posada los corales


W tych pokojach wystrój jest tylko najbardziej niezbędny - łóżka, prysznic, toaleta, wentylator.

Możesz wynająć taki pokój za 30 USD za osobę (cena obejmuje również śniadania), a jeśli właściciele zażądają 50 USD, cena będzie obejmować śniadanie + lunch.

Według standardów Wenezueli nie jest tak tanio.

Cena pokoju może wynosić do 200 USD za dzień, cena ta obejmie nie tylko zakwaterowanie, posiłki, ale także transfer na najbliższe wyspy, mini-wycieczki lub w razie potrzeby zapewnienie sprzętu podwodnego.

Jeśli budżet na zakwaterowanie jest ograniczony, istnieją również tanie opcje: w parku narodowym na specjalnych kempingach można wynająć namiot.

Minimum udogodnień, ale także cena jest niewielka (około 18-20 dolarów za namiot).

Jedzenie jest również drogie: prawie wszystko oprócz ryb i owoców morza jest dostarczane na wyspy z kontynentu.

Jeśli jest taka możliwość, lepiej zabrać ze sobą jedzenie, zakupy na kontynencie.

Również w restauracjach, zwłaszcza nie chodź po okolicy.

Wśród restauracji, które można wyróżnić El Canto de la Ballena i Restaurant Juanita, instytucje te wyróżniają się specjalnym połączeniem ceny i jakości.

El canto de la ballena


Podają głównie owoce morza.

Pomimo niezbyt niskich cen żywności, zakwaterowania i wypoczynku, turyści z pewnością będą zadowoleni i przyniosą wiele miłych wspomnień z wysp o wspaniałych chwilach relaksu i białych plażach Los Roques.

Co zobaczyć

Wyspy są rozwiniętym centrum turystycznym. Ponad rok przyjeżdża tu ponad 70 tysięcy turystów, w większości Wenezuelczycy, którzy lubią tu odpoczywać w weekendy i przyjeżdżają z Caracas. Przemieszczanie się między wyspami odbywa się łodzią, żeglarze mogą wypożyczyć parasol plażowy i składany leżak. Na wyspach uprawia się różne rodzaje sportów wodnych (kajakarstwo i żeglarstwo, windsurfing i kitesurfing, nurkowanie i nurkowanie z rurką), spacery, obserwowanie ptaków, fotografowanie i fotografowanie obiektów naturalnych.

Na wyspie Gran Roque stara holenderska latarnia morska zbudowana pod koniec XIX wieku jest uważana za punkt orientacyjny. Turyści uwielbiają być tam około 18:00 i cieszyć się pięknym zachodem słońca ze szczytu.

Na wielu wyspach Los Roques, oprócz Gran Roque, znajdują się piaszczyste plaże. Turyści przede wszystkim uwielbiają odpoczywać na najczystszych plażach Madriski (z zachodniej części wyspy). Oto doskonałe warunki dla miłośników nurkowania z rurką i akwalungiem. Pod wodą jest widoczny na 12-15 metrach.

W północno-wschodniej części archipelagu znajdują się 3 wyspy Franciski (górna, środkowa i dolna). Istnieje kilka popularnych plaż, a ciągły wiatr stwarza ogromne możliwości dla fanów walki z falami - surferów. Specjalne centrum jest wyposażone dla windsurferów, gdzie można wypożyczyć sprzęt i uzyskać porady od doświadczonych instruktorów.

Do nurkowania należy korzystać z laguny ze stałym spokojem między wyspami Środkową i Górną - La Piscina („basen”). Głębokość morza wynosi tutaj do 5 m. Lub w północno-wschodniej części Franciski - wybrzeże słynące z różnorodności koralowców, nazywa się Franciski Media. Jest doskonale widoczny na głębokości 20 metrów. Warunki nurkowe od kilku do 10-12 metrów są odpowiednie również dla początkujących.

Trzy wyspy Noronkises również znajdują się w strefie rekreacyjnej. Pomiędzy nimi znajduje się laguna do snurkowania i treningu dla początkujących nurków. Żółwie często tu pływają.

Na południe od wysp Noronkises znajduje się wyspa Kraski. Jego brzegi są popularne wśród ogromnych pelikanów. W pobliżu południowego wybrzeża wyspy Paint znajduje się kolejne wspaniałe miejsce do ciekawej obserwacji życia morskiego z maską i płetwami.

Na kilku wyspach są piękne plaże: Cayo Bekiev, Agua i Dos Moskies (na zachodzie Los Roques) Kolejne miejsce nurkowe znajduje się na północnym wybrzeżu wyspy Rabiski (od Kraski na południowy wschód). Tutaj, na głębokości około 12 metrów, znajduje się niezbyt duża formacja jaskiniowa. Żyje w nim wiele ryb i skorupiaków. Czasami pływają również małe rekiny. A na zachód od Rabiski dla miłośników nurkowania wyspy Sarki i Karenero mają dogodne laguny.

Na wyspie Dos-Moskieses w sowie znaleźli pozostałości starożytnych osad ludzi, którzy mieszkali tu przed wyprawą Kolumba, a także gliniane postacie osadników z wysp z tamtych czasów. Plaże tej wyspy są uważane za jedne z najlepszych na Los Roques. Istnieje również miejsce nurkowe La Pelona (głębokość 8-15 m, z bardzo dobrą widocznością).

Duża liczba entuzjastów rybołówstwa przybywa na archipelag Los Roques. Stosowane są tutaj dwie metody połowów - latanie lub trolling. Albula została złapana na połów, a jeśli masz szczęście, to tarpon, makrela i barakuda.

Na Grand Rock możesz odwiedzić Turtle Research Center. Każdego roku w połowie września na archipelagu obchodzona jest Virgen del Valle. A na początku sezonu połowowego homarów, w listopadzie - Festiwal homarów.

Nurkowanie w Los Roques

Wyspa Gran Roque ma kilka miejsc do nurkowania. Najlepsze miejsce do nurkowania na całym archipelagu - La Piedra de la Guasa - znajduje się na północno-zachodnim wybrzeżu Gran Roque. Tutaj pod wodą jest doskonała widoczność (15–30 m) i możliwość nurkowania do 30 m. Pod wodą jest fantastyczny widok: filary koralowców rosnące z głębokości od 35 do 5 metrów, a wokół nich stada kolorowych ryb tropikalnych. Gigantyczne barakudy nie są niczym niezwykłym.

Na wschodnim brzegu Gran Roque znajduje się La Cueba de los Sabalos, gdzie można nurkować do 20 m. Warunki są odpowiednie zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych entuzjastów nurkowania. Tutaj możesz nurkować w nocy. Trasa nurkowania wiedzie wzdłuż ściany pokrytej polipami koralowymi. Na głębokości półtora tuzina metrów znajduje się jaskinia Los Sabalos o szerokości 30 metrów, popularna wśród nurków.

Największą widoczność podczas nurkowania (około 30 metrów) można osiągnąć nurkując ze wschodniej bariery wschodniej rafy - Boca del Medio. Woda tutaj jest czystsza, ponieważ nie ma pozostałości organicznych z wodorostów. Nurkowie są dostępni na głębokościach od 10 do 40 mw południowej części rafy. Rekiny przychodzą tutaj.

Cudowne miejsce do nurkowania, w którym w miesiącach zimowych można oglądać duże ławice ryb - tuńczyka, grupy delfinów, a nawet rekinów, znajduje się w pobliżu południowego krańca wyspy Agua. Na wyspie Dos Moskises znajduje się miejsce nurkowe La Pelona (głębokość 8-15 m, z bardzo dobrą widocznością).

Kilka miejsc nurkowych dla przeszkolonych nurków znajduje się na południowej barierze rafy Los Roques. Większość z nich koncentruje się w pobliżu południowego krańca małej wyspy Cayo Sal. Tutaj, na głębokości do 40 m, znajdują się ściany koralowe, obok których płyną ryby morskie. Nurkowie korzystają z podwodnego tarasu Boca de Cota, składającego się z kolorowych koralowców różnego rodzaju. Widoczność w tych wodach jest doskonała - czasami większa niż cztery dziesiątki metrów. Są nie tylko nurkowie, ale także snoklingiści. W pobliżu znajduje się miejsce do nurkowania - Las Salinas, z charakterystycznymi pionowymi ścianami koralowymi pochodzącymi z jaskiń z rzadkimi koralowcami w kolorze czarnym.

Gdzie się zatrzymać w Los Roques

Zakwaterowanie dla turystów organizowane jest w strefie rekreacyjnej w północno-wschodniej części Los Roques. Obejmuje to największą wyspę Gran Roque, a także wyspy Franciski, Raski, Madriski, Cayo Pirate, Noronkises i Kraski. Na Grand Rock turyści mogą zatrzymać się w „Posada” - rodzinnych hotelach. Na wyspach Franciski i Krask znajdują się restauracje. W Gran Roque znajduje się supermarket, który w rzeczywistości jest tylko małym sklepem. Los Roques praktycznie nie ma przestępstwa. Możliwe jest przebywanie na terytorium (w niektórych miejscach) z własnym namiotem, ale w tym celu musisz uzyskać specjalne pozwolenie od administracji parku narodowego.

Pin
+1
Send
Share
Send