CHILE

Forum Vinsky

Pin
+1
Send
Share
Send

Wyspa Rapanui pojawiła się około 3 milionów lat temu w wyniku erupcji podwodnego wulkanu. Ten trójkątny kawałek ziemi o powierzchni 163,6 km² zaginął na południowym Oceanie Spokojnym w odległości ponad 3,5 tysiąca kilometrów od wybrzeża Chile.

Znacznie częściej używana jest jego kolonialna nazwa - Wyspa Wielkanocna (została odkryta przez holenderskiego podróżnika Jacoba Roggevena w niedzielę wielkanocną 1722). Podróżni tutaj czekają na niesamowite spotkanie z tajemniczymi kamiennymi posągami moai, pustynny krajobraz ze stadami dzikich koni tylko podkreśla ich dziwność i niesamowity rozmiar. Duchy historii i oddalenie wyspy tworzą wyjątkową, nieziemską atmosferę.

Ale jest jeszcze jedna rzecz: piękne plaże, niezapomniane surfing, światowej klasy nurkowanie i mieszkańcy wyspy, pragnący zachować swoje polinezyjskie dziedzictwo. Oczywiście, warto tu wybrać się na wycieczkę.

Ahu Tongariki

Ahu Tongariki, znany również jako Piętnastka, to uroczysty postument o długości ponad 200 metrów z 15 bożkami moai. To największy tego typu obiekt na wyspie. Każda statua ma inną wysokość i styl. Uważa się, że uosabiają duchy swoich przodków. Największy osiąga wysokość 13,6 metra, a jego głowę wieńczy czerwony nakrycie głowy „pucao”.

Biorąc pod uwagę wielkość bożków, można by pomyśleć, że Moai powinni wystraszyć obcych przed wylądowaniem na wyspie. W rzeczywistości Moai są odwróceni plecami do morza i są powołani do ochrony ziem swojego plemienia.

Wulkan Rano Raraku

Wulkan Rano Raraku znajduje się na południowym wschodzie i jest jednym z trzech największych na wyspie. Oto kamieniołom, czyli „żłobek bożków”. Z tufu (łatwego do przetworzenia pyłu wulkanicznego) na stokach wyrzeźbiono wszystkie moai na wyspie. Następnie niektóre zostały przeciągnięte na odległość prawie 18 km - nie jest to łatwe zadanie, biorąc pod uwagę, że posągi ważyły ​​od 20 do 300 ton, a tubylcy używali tylko najprostszych drewnianych urządzeń i lin. Według niektórych doniesień gigantów transportowano na stojąco, co tłumaczy lokalną legendę o „chodzącym” moai.

Hanga Roa

W stolicy wyspy Hanga Roa mieszka wielu rybaków, a cumowania pełne są kolorowych łodzi. Czasami można tu nawet zobaczyć żółwia morskiego. To małe, hałaśliwe miasteczko (szczególnie w sobotni wieczór) z hotelami, barami, restauracjami i sklepami, w których można kupić pamiątkową figurkę moai. W pobliżu znajduje się także własne moai strzegące zatoki.

Anakena Beach

Chociaż większość wybrzeża jest skalista, na wyspie znajdują się dwie piękne plaże: Anaken na północy i Ovaha.

Na Anaken oferuje wszystko, co powinno być w tropikalnym raju: biały piasek koralowy, krystalicznie czyste i spokojne wody oceanu, palmy kokosowe (przywiezione z Tahiti). Ale jest jedna znacząca różnica - niedaleko zatoki znajduje się wielki Ahu Naunau, rząd siedmiu moai w czerwonych pucao, patrząc na wyspę. Uważa się, że tutaj właśnie wylądowali polinezyjscy osadnicy. Po wielu tygodniach żeglugi na Oceanie Spokojnym przyciągało je malownicze wybrzeże wyspy.

Explora Rapa Nui

Ze wszystkich 30 pokoi w hotelu Explora Rapa Nui Eco roztacza się wspaniały widok na Ocean Spokojny. Został zbudowany specjalnie z sosny i lokalnego kamienia, aby jak najlepiej wpasować się w otaczający krajobraz. Cylindryczna konstrukcja i ogromne okna pozwalają cieszyć się zapierającą dech w piersiach scenerią wyspy.

Goście mogą wybierać spośród 20 wycieczek (jedna rano i wieczorem) z lokalnymi przewodnikami ekspertów. Możesz iść w góry, jeździć na rowerze i koniach, łowić ryby, wybrać się na podwodną wycieczkę i, oczywiście, odwiedzić wszystkie słynne rzeźby Moai - być może jeden z najlepszych sposobów lepszego poznania Wyspy Wielkanocnej. Ceny zaczynają się od 2343 USD za noc.

Haka Pei

Festiwal Tapati Rapa Nui odbywa się w pierwszych dwóch tygodniach lutego. Jego celem jest promocja kultury i tradycji narodowych. Najbardziej spektakularny i niebezpieczny jest konkurs Hack Pei. Ubrani w przepaski na biodrach uczestnicy suną po zboczu wulkanu Maung Pu na saniach z bali. Czasami prędkość osiąga 80 km / h, podczas gdy nie ma sposobu, aby spowolnić lub kontrolować ruch. Nic dziwnego, że jest to jedna z najpopularniejszych imprez festiwalu.

Kamienna wioska Orongo

Na zboczu wulkanu Rano Kau schroniła się kamienna wioska Orongo - „zew” w języku tubylców. Początkowo pełnił funkcje religijne i nie był przeznaczony do życia. Jego znaczenie wzrosło po pojawieniu się kultu ptaków, kiedy zasoby naturalne wyspy zostały wyczerpane, a wyspiarze stracili wiarę w obronę Moai.

Plemiona zgromadziły się w Orongo przed corocznym konkursem ptaków, rytuałem trwającym do XIX wieku. Przedstawiciel każdego plemienia musiał zejść z klifu, pokonać niebezpieczną cieśninę na pobliską wyspę Motu Nui i powrócić z ciemnym jajkiem rybitwy. Zwycięzca na rok przejął kontrolę nad Rapanui.

Dzikie konie

Konie zostały wprowadzone do Rapanui przez katolickich misjonarzy w XIX wieku. Obecnie na wyspach wypasanych jest ponad 6 tysięcy osobników - jest tu więcej koni niż ludzi. Są magiczne chwile, gdy jedyną firmą na spacerze do moai lub na plaży są te dzikie, pełne wdzięku zwierzęta. Niestety czasem odrywają się od skalistych klifów i psują na śmierć.

Ahu Ko Te Riku

Ahu Ko Te Riku jest jedynym ocalałym moai z oczami. Swoje istnienie zawdzięcza pracom konserwatorskim przeprowadzonym przez amerykańskiego archeologa Williama Malloya po odkryciu oczu posągu na plaży Anaken w 1978 r. Możesz na to spojrzeć w Muzeum Antropologicznym. Sebastian Englert.

Tatuaże

Tatuażysta Mokomae Araki kładzie tradycyjny wzór na ramieniu. Młodzi wyspiarze ponownie łączą się ze starożytną cywilizacją, nakładając na tkaniny tatuaże oparte na zachowanych rzeźbionych artefaktach, skale i wzorach.

W przeszłości polinezyjskie tatuaże miały znaczenie religijne, a igły wytwarzano z kości ptaka, kurczaka lub ryby. Naturalny atrament uzyskano ze spalonych liści niektórych lokalnych roślin i trzciny cukrowej. Tradycyjne tatuaże są popularne wśród turystów, którzy chcą kupić prawdziwą pamiątkę na długą pamięć.

Festiwal Tapati Rapa Nui

Podczas festiwalu Hanga Roa jest podzielona na dwie drużyny, które rywalizują ze sobą we wszystkim, począwszy od tradycyjnej konstrukcji ciasta i późniejszego wyścigu na nich (Waka Tuai) i malowania ciała przy użyciu naturalnych pigmentów (Tacona), a kończąc na wykonaniu piosenek poświęconych chwalebnym stronom historia wyspy (Rui).

Nurkowanie

Ze względu na oddalenie Rapanui od cywilizacji wyspa szczyci się krystalicznie czystą wodą. Widoczność sięga 60 metrów. Bogate i niezwykłe życie morskie - zielone żółwie, kolczasta Wyspa Wielkanocna homara, puffer Titeve Kapovai, a także podwodne jaskinie i rafy koralowe sprawiają, że nurkowanie jest koniecznością.

Hanga Roa ma wiele centrów nurkowych dla wszystkich smaków, wiele z nich certyfikowanych przez Stowarzyszenie Instruktorów Nurkowania Zawodowego (PADI). Nurkowie z pewnością będą chcieli spojrzeć na unikalny podwodny posąg moai. Pierwotnie powstał dla chilijskiego programu telewizyjnego z lat 90., ale później został wypełniony cementem i zatonął na ponad 19 metrach.

Witryna Vinsky

  • Lista forumForum AMERICAForum CHILEChile recenzje, wakacje w Chile
  • Zmień rozmiar czcionki
  • Smartfeed
  • Blogi
  • Zasady
  • Instrukcje
  • FAQ
  • Galeria
  • Rejestracja
  • Zaloguj się

Tydzień szczęścia w Rapa Nui

Siu »28 listopada 2012 14:24

Terminy podróży - ostatni tydzień czerwca - początek lipca.

Zdając sobie sprawę, że moja historia o wyspie będzie tutaj ... jedenasta, postanowiłam ograniczyć się do kilku faktów i osobistych notatek, a zwłaszcza nie ładować raportu ze zdjęciami ...

Co więcej, pogoda nie była zbyt szczęśliwa. Bardzo chciałbym spojrzeć na tych sprytnych ludzi (a nawet powiedzieć „kilka delikatnych” słów), którzy malowali na kilku stronach pogodowych + 18-20 w Santiago i słonecznych dniach z zachmurzonymi chmurami na Wielkanoc ... Kiedy przybyłem do gorącego Kijowa z chłodnego Mińska (+30 ) Chciałem nawet wysłać wszystkie zabrane (na wszelki wypadek) ciepłe ubrania z paczką z powrotem. Od tej decyzji zatrzymałem tylko pocztą drapieżną taryfę.

Potem był lot do Paryża. Nawiasem mówiąc, wskazówka: obecność połączenia na lotnisku ShDG za półtorej godziny lub mniej jest bardzo głupia, szczególnie jeśli przylot / odlot z różnych terminali. Jest bardzo przeciążony i wielu uważa to lotnisko za głupie, jeśli chodzi o rozkłady jazdy ... W drodze powrotnej, pomimo zaplanowanego lądowania, zostaliśmy zwolnieni z samolotu, który przyleciał z Santiago na 10 minut przed wylotem samolotu do Kijowa ... Tylko z woli Kijowa lot był opóźniony o godzinę ...
Pomiędzy terminalami biegnie coś w rodzaju kolejki jednotorowej. Ponadto lotnisko rozczarowało płatnym Wi-Fi i wysokimi kosztami sklepów ... Nawet nie pamiętam, ile musiałem kupić butelkę zwykłej wody ...

Wracając do pogody - zbliżając się do Santiago ogłosili: +10 i deszcz ... To stało się trochę niespokojne ...

W Santiago początkowo planował mieszkać w hostelu zarezerwowanym z wyprzedzeniem, ale z powodu zimnej pogody, braku ogrzewania w pokoju i szczelin w szerokości palców w oknach zdecydował, że lepiej dla zdrowia zbliżyć się do cywilizacji. Po pół godzinie wędrówki po stacji Santa Lucia znalazłem cudowny paryski hotel przy 813 Paris Street. E-mail - [email protected] (odjęty od wizytówki). Pokoje są głośne, ale jest para, która wychodzi na dziedziniec i bardzo cicho ... Pojedyncze 16 pesos (30 USD). Jeśli musisz wyjść wcześnie rano, w recepcji możesz zamówić taksówkę na lotnisko, 11 pesos.
W pobliżu znajdują się jeszcze dwa hotele: „Londres” i „Hostel Boutique”, ale jeśli dobrze pamiętają, są znacznie droższe.

Przybywając ponownie do Ameryki Południowej i wspominając ulice Limy i La Paz, miał nadzieję zobaczyć coś takiego. Ale nie, sam Santiago oszukał oczekiwania i zaskoczył mnie prawie całkowitym brakiem twarzy Indian Ameryki Północnej. A potem, w drodze powrotnej, miałem wrażenie, że jestem gdzieś w Madrycie lub Lizbonie ... Czasami byli ciemnoskórzy, prawie wszyscy ciemnooki, czarnowłosi, ale ... europejscy.
Już w Wielkanoc jeden z miejscowych powiedział mi, że w Chile praktycznie nie ma małżeństw mieszanych i że rdzenna populacja Indian jest bardzo mała. Na południu kraju nawet całe wioski i miasteczka składają się z imigrantów z Niemiec ... A imigranci z północy (z Kolumbii, Wenezueli) nie są mile widziani ...

Metro Santghiao. Bardzo nowoczesny, wygodny, biegnie równolegle do głównej alei i głównych ulic. Jeśli jedziesz z lotniska autobusami Aeropuerto, wygodnie jest wysiąść prawie wszędzie ... Znak metra to nie litera „M”, ale trzy diamenty…

Centrum miasta ... Po pierwszej połowie godziny spaceru uderzała niespójność proporcji punktów sprzedaży z naszą zwykłą drogą. Oznacza to, że jeśli weźmiesz wszystkie placówki handlowe w 100%, to prawie połowa to optycy, kolejna piąta to apteki, a tylko reszta to sklepy i punkty gastronomiczne. Ale wydaje się, że wszyscy mają obsesję na punkcie fast foodów. Liczba kanapek, pizzerii, burgerów królewskich, wszelkiego rodzaju McDonalda i tak dalej. pod względem powierzchni jednostki to po prostu zaskakuje ... Ale chcesz normalnej kawiarni z normalnym jedzeniem! Wędrując pośrodku, narysowanym jak klatka, w której ulice zbiegają się pod kątem ściśle 90 stopni, i gdzie docierając do następnego skrzyżowania, musisz śledzić na mapie nie tylko swoją lokalizację, ale także kierunek (aby nie iść pożądaną ulicą, ale w przeciwnym kierunku) , Byłem gotowy poddać się woli gastronomii ...
Zwłaszcza, gdy dotarłem do galerii prawie na samym placu Plaza del Armaz, gdzie po każdej stronie znajdowało się 40-60 restauracji z hot-dogami, hamburgerami itp.

a miejscowa ludność, trochę spiesząc się, pośpiesznie nalała to wszystko majonezem i keczupem i zjadła tam, na blacie, popijając colą ... Brr-rr, jak pamiętam ...

Ale potem wszedł do cudownego miejsca, „restauracji Mammut”. Znajduje się na ulicy Agustinas, obok skrzyżowania ulic Agustinas i Bandera. Kiedy przynieśli mi zamówienie - porcję grillowanych żeberek wieprzowych z przystawką i sosami, najpierw zapytałem kelnerkę, czy pomyliła się przy stole. Ponieważ to, co leżało na moim talerzu, skończyło się na jedzeniu od trzydziestu do czterdziestu minut ... Dawno nie widziałem tak dużych porcji ... I oczywiście samo mięso z Ameryki Południowej ma grubość dwóch lub trzech centymetrów na każdej krawędzi ... ze wszystkich stron ponadto ...

Ponieważ lot na wyspę nastąpił następnego dnia rano, zwiedzanie Santiago zostało przełożone na podróż powrotną. Udało mu się dostać na plac Moneda, spojrzeć na pałac Allende i wyobrazić sobie, jak było na 73. miejscu.

„WYSPA RAPA NUI JEST TYLKO JEDNĄ GWIAZDĄ!”

Zbliżał się sierpień, a nasza rodzina nie zdecydowała się jeszcze na miejsce na wakacje. Po czerwcowej Majorce nie obchodziło mnie, czy mogę spędzić wakacje z mężem. Cóż, weź młodszego ucznia do dodatku. I wciąż gdzie.
Zgodnie z zasadami budowania domu jej mężowi powierzono honorowy obowiązek wyboru miejsca na przyszły odpoczynek. Ale wszystkie jego marzenia (Brazylia, Australia, Kuba, USA) od dawna zostały pomyślnie zrealizowane, niektóre nawet dwukrotnie. I nie ma jeszcze nowego.
I tak Nic nie wkurzyło. Pokryli się spokojnie w jacuzzi, pili wytrawne wino, pili kęs czekolady i dyskutowali nad różnymi opcjami „gdzie lecieć z Hiszpanii” (ponieważ już kupiliśmy bilety do Madrytu).
I nagle z jacuzzi wyszła mokra głowa dziecka i powiedziała: „Śniłem. Śniłem od dawna, od dzieciństwa. Na Wyspie Wielkanocnej!” i szybko zanurkowałem.
Zakrztusiłem się kawałkiem czekolady.
Mój mąż spojrzał na mnie pytająco i zdałem sobie sprawę, że następne dwa tygodnie spędzę gdzieś głęboko w trzewiach Internetu.

Postanowili zorganizować podróż samodzielnie, bez korzystania z usług biur podróży.
Natychmiast chcę odeprzeć naszych złośliwych, złośliwych krytyków - nie musisz wcale być oligarchą, aby udać się na Wyspę Wielkanocną. Oczywiście nie możesz się tam dostać z węzłem na patyku na ramieniu lub autostopem, ale jeśli złapiesz bilety na promocję, bądź sprytny, wszystko mądrze zorganizuj - każde marzenie może stać się rzeczywistością))). I generalnie wyszeptam ci straszny sekret - Rosjanie się tam spotykają. I nawet boję się powiedzieć, że nie są oligarchami!

Wyniki moich działań wywiadowczych były następujące. Pierwszą rzeczą jest to, że Wyspa Wielkanocna, to Rapa Nui (jak to teraz nazywam, łamanie języka) jest bardzo daleko, jest to najbardziej oddalona wyspa na Ziemi! Drugą rzeczą, którą Rosjanie aktywnie go odwiedzają, a nawet wycieczki są tam sprzedawane. I że możesz tam dotrzeć tylko jedną linią lotniczą LAN i tylko z Chile (Santiago) lub z wyspy Tahiti.
Wyobrażałem sobie wyraźnie samolot lecący w dużej odległości ponad niewiarygodną grubością Oceanu Spokojnego i czułem się okropnie.

Lecimy z Madrytu do Santiago, a następnie na wyspę Rapa Nui, rzut kamieniem, tylko pięć i pół godziny latania))) Oprócz kontemplacyjnie kontemplacyjnej części programu Rapanui, musieliśmy również zdecydować się na leniwy relaks.
Po tym, jak spojrzałem na mapę Ameryki Łacińskiej, postanowiłem jednak użyć „metody szturchania”, a wykręcając oczy, wykręciłem palec wskazujący w powietrzu i poklepałem go w stronę monitora. Palec wykonał twarde lądowanie, prawie łamiąc wypielęgnowany gwóźdź, w kraju nie tak odległym (jak mi się wtedy wydawało) od Chile. Kraj o śmiesznej nazwie Panama. Błysnęły mi w głowie wizje cudu inżynieryjnego kanału panamskiego, wcale nie budziły romantycznych myśli.
Ale po określeniu, że hotele z all inclusive, a także ciepły ocean, piaszczysta plaża i wspaniała egzotyczna przyroda są tam obfite, zaczęli rezerwować bilety.

Zanim zacznę opowieść o naszej podróży na wyspę Rapa Nui (no cóż, bardziej lubię tę nazwę niż Wyspa Wielkanocna), opiszę naszą amatorską trasę:
1 - Moskwa-Madryt.
2 - Madryt-Santiago de Chile (14 godzin lata). Dwie noce w Santiago.
3 - Następnie lot na wyspę Rapa Nui.
4 - Po 4 dniach na wyspie wraca do Santiago, spędzić noc, a następnego dnia lecimy do Panamy. Po relaksie na wybrzeżu Pacyfiku wraca do Rosji przez Amsterdam i Paryż.
Lot Santiago - Wyspa Wielkanocna - Santiago kosztuje nas 1500 USD

Brawo! Lecimy! Do brzegów jego snów, a raczej snów jego syna.
Szare drapacze chmur w Santiago niestety zmokną w lekkim deszczu, spoglądając na firmę LAN lecącą na daleką i tajemniczą wyspę Rapa Nui.
Samolot ląduje w południe, co oznacza, że ​​pierwszego dnia możemy zrobić lot do Moai (Moai - tak zwani kamienni giganci z Wyspy Wielkanocnej)
Małe lotnisko „a la latinoamericano” znajduje się w „stolicy” wyspy - Hanga Roa i nazywa się Mataveri. Rodzime dziewczyny witane są tańcem powitalnym, właśnie tutaj, prawie na rampie samolotu. Witam Polinezyjski egzotyczny!
Tam na lotnisku można kupić bilety do Parku Narodowego Rapa Nui. W rzeczywistości cała wyspa jest parkiem narodowym, ponieważ Moai znajdują się w grupach wzdłuż wybrzeża, a nawet wewnątrz wyspy. Opłata w wysokości 60 USD jest bardziej podatkowym podatkiem od chilijskiego skarbu. Zostaną sprawdzone tylko w dwóch miejscach - przy wejściu do wulkanu Rano Raraku i świętej wioski Orongo.
Każdy, kto przybywa na wyspę, zakłada na szyję girlandę z jasnych kwiatów tropikalnych. Girlandy wraz ze swoimi nowo powstałymi właścicielami idą do hoteli.

W Hanga Roa jest wiele hoteli, nie ma tu luksusowych hoteli 5-gwiazdkowych. I nie dla wygody turyści przyjeżdżają do Rapa Nui.
Tym razem w ogóle nie zawracałem sobie głowy hotelem. Po zakupie biletów na lot na Wyspę Wielkanocną LAN zaoferował, że zarezerwuje hotel na swojej stronie internetowej. Wśród proponowanych „miażdżę” mały hotel rodzinny w stylu polinezyjskim z zaledwie kilkoma pokojami, sądząc po zdjęciu, zanurzony w tropikalnej zieleni i jasnych kolorach. Żywe zdjęcia szeptały uwodzicielsko: „Po prostu bądź tubylcem przez kilka dni!”

Hotel w dogodnej lokalizacji - zaledwie kilka kroków od platformy z moją. Ogólnie rzecz biorąc, nie zastanawiając się dwa razy, zarezerwowałem hotel Chez Maria Goretti.

Trochę o hotelu CHEZ MARIA GORETTI

Mały bungalow z małym pokojem Dwa łóżka. Wejście - przesuwane szklane drzwi. Łazienka jest połączona z toaletą, z serii „nie zbieraj się dla więcej niż dwóch”, ale z oknem. Nie było suszarki do włosów, ale pożyczyli nam ją, gdy tylko poprosiliśmy. Darmowe wifi.

Ponieważ hotel jest prowadzony przez rodzinę, cała rodzina jest w nim zatrudniona, podobnie jak ich krewni, przyjaciele, przyjaciele krewnych i krewni znajomych. Nawiasem mówiąc, rodzina mieszka właśnie tam. Wszyscy prawdziwi Rapanui, potomkowie rdzennej ludności (którzy przybyli na wyspę z polinezyjskiego Tahiti).
Pościel zmieniana codziennie, a także ręczniki.
Śniadanie w hotelu bez dodatków, ale wybór jedzenia nie jest zły. Nie lubię wymieniać potraw, więc nie zrobię tego, każdy zainteresowany, napisz na osobisty e-mail))) Ale smażone banany były tak dobre.
Więcej o hotelu powie moje wymowne zdjęcia, które opublikuję na końcu galerii.
Jeśli ktoś potrzebuje danych gospodarstwa domowego, witaj w PM.

Fani informacji z Wikipedii i encyklopedii również proszą o nie marnowanie czasu na czytanie mojej recenzji. Lepiej idź tam. Nie będzie tu suchych faktów. To tylko historia z naszej podróży i doświadczeń.

Tak więc dotarłem. A co teraz robimy z tym szczęściem? Oczywiście biegnij do najbliższej kopalni!

Ponieważ nasz hotel znajduje się prawie na obrzeżach wioski (przepraszam, stolica) Hanga Roa, najbliższa platforma z Moai o nazwie Ahu Tahai jest bardzo blisko. Opuszczamy hotel po prawej, podążamy drogą i skręcamy w lewo do oceanu.
A oto historyczne spotkanie! Moai! Majestatycznie i niestety stoją na brzegu plecami do oceanu na tle pływających chmur. Szczerze mówiąc, w tym momencie chciałem się uszczypnąć, ale co, jeśli tylko o tym marzę?
Po wydaniu okrzyku bojowego Indian, z fotikami gotowymi zamiast tomahawków, wzdłuż zielonej trawy pędzimy do gigantów. Byliśmy gotowi wspiąć się na ramiona najbliższego Moai, ale nagle niespodziewanie dozorca wyglądał dość surowo i zagroził nam swoim palcem, jednocześnie prosząc mnie o pokazanie biletów do parku narodowego (który kupiliśmy na lotnisku), a następnie dostarczyła nam szczegółową mapę wyspy i przypomniał, że dotknij „nini” Moai, po prostu oglądaj, lizaj i rób zdjęcie, zrób zdjęcie, zrób zdjęcie.

Sadząc fotika na pierwszej sesji zdjęciowej, z radością ruszamy dalej. Idziemy wzdłuż morza w prawo, wzdłuż wysokiego skalistego wybrzeża. Fale łamią się z siłą na skale wulkanicznej. Wybrzeże jest porośnięte trawą i porozrzucane w niektórych miejscach stosami starożytnych materiałów wulkanicznych.Dojeżdżamy do następnego Moai, studiujemy je, podziwiamy szalejące żywioły, wygrzewamy się na słońcu, siedząc nad szczeliną.
Niewymowne wrażenia! Siedzisz tak mały, zagubiony na maleńkim kawałku ziemi, na środku Oceanu Spokojnego, a obok niego kamienny tajemniczy Moai, o którym tyle czytałeś w dzieciństwie, widziałeś go w telewizji, a oto stoją w pobliżu i z jakiegoś powodu milczą. I od stu lat ukrywają swój sekret: kim są, czym są i jak się tu znaleźli.
Chociaż przeprowadzono różne eksperymenty mające na celu udowodnienie, że przenoszenie posągów z kamieniołomu, gdzie zostały one wycięte ze skały wulkanicznej, technicznie możliwe było (nawet w tym czasie) lądowanie na lądzie, jednak w naszych czasach Moai przenoszono za pomocą dźwigów, a nie lin i kłód . Wszystko więc jest dyskusyjne. Wiele moa leży połamanych (nie mogło znieść transportu), pokrytych trawą stepową, w drodze z kamieniołomu i niedokończonych w samym kamieniołomie.
Aha, w tej historii jest wiele nierozwiązywalnych zagadek! Dlaczego na przykład wszystkie prace nad budową nowych posągów zostały porzucone z dnia na dzień? Zaraza? Wojna? Inne nieznane siły? Stało się to jednak przed przybyciem Holendrów w niedzielę wielkanocną 1722 r.

Ogólnie rzecz biorąc, jak zawsze super wrażliwe, krótko udałem się na samolot astralny i pomyślałem o losie wyspy Rapa Nui. Kim więc były te nieznane siły, które sprawiły, że starożytni wyspiarze z maniakalną wytrwałością wycinali dziwne kształty o nietypowym kształcie głowy, dużych oczach i małych rączkach z długimi palcami ze skały wulkanicznej? Co oznaczają te mistyczne postacie stojące na brzegach małej wyspy Pacyfiku?
Pewnego razu wyspa rozkwitła. Elitarny klan uszatych ujarzmił klan uszatych. Krótkouszy niewolnicy wznieśli Moai i podobno przenieśli ich wokół wyspy za pomocą kłód i lin. W najlepszych czasach w Rapa Nui mieszkało około 20 tysięcy osób (obecnie 4 tysiące). Istniała własna kultura i pisanie rongorongo, którego do tej pory nie można było odczytać.

Wyspa była pokryta bujnymi lasami deszczowymi. Ale albo dlatego, że potrzeba było coraz więcej kłód do transportu moai, a lasy A zostały bezlitośnie wycięte, lub z innego okropnego powodu, ale całe drewno zostało wycięte na wyspie, równowaga naturalna została zaburzona i rozpoczęła się katastrofa ekologiczna. Od kwitnienia wyspa zmieniła się w martwy step. Rozpoczął się głód i wojna. Krótkowłosy wyrósł na prawą walkę o swoje prawa, a raczej o kawałek mięsa. Te kawałki mięsa z kolei stały się ciałami elitarnych uszatek.
To był upadek kultury i wyspy. Smutny koniec.
Europejczycy znaleźli tę wyspę pecha w oceanie. Spotkały się z nimi plemiona kanibali i dziwne dotąd niewidzialne posągi, spoglądające z zakłopotaniem i skazą na znikąd.

Hiszpanie zabrali prawie wszystkich tubylców do kopalni w Chile i Peru, gdzie zmarli z powodu przepracowania i chorób. W rezultacie, pewnego razu na wyspie było tylko nieszczęśliwego sto rapanuytsy. Oczywiste jest, że w całym tym chaosie tajemnica pierwotnego pisania rongorongo nieodwołalnie zniknęła.
Istnieje również wersja obcego pochodzenia Moai, a raczej, że ich instalacja nie mogłaby obejść się bez sił pozaziemskich, to znaczy sił obcych. I myślisz, w którą wersję wierzę? Racja! I możesz wyjaśnić, w jaki sposób plemiona, które nawet nie znały metalu, żyły w jaskiniach i grzeszyły kanibalizmem, mogły nie tylko wyciąć te liczby, ale, co najważniejsze, wyciągnąć je (o masie 50 ton lub więcej) na wszystkie części wyspy?
A przecież Moai nie jest żałosnym tuzinem, jest ich ponad tysiąc!

Tak myślałem, siedząc z nogami zwisającymi ze skalistego urwiska, wystawiając twarz na lekkie podmuchy chłodnego oceanicznego wiatru i patrząc na białą jagnię fal. Dopiero po jakimś czasie wróciłem na grzeszną ziemię.

.. Wieczór naszego pierwszego dnia na Rapa Nui był również poświęcony na poznanie stolicy Hanga Roa.Cóż, stolica, mówi się to zbyt głośno))) Więc nadmorska wioska z niskimi domami, garść sklepów z pamiątkami, restauracji, jeden kościół, boisko do piłki nożnej i inne radości z życia na wsi. Nad brzegiem morza rozciąga się typ nadmorski, który przylega do małej, cichej zatoki, przypominającej lokalny port. Tylko ty nie spotkasz ani wielkich liniowców ani statków handlowych. Tak więc łodzie rybackie, ale banda surferów z jasnymi deskami.

Wszystko, czego potrzeba do życia, jest oczywiście importowane przez statki, ale kotwiczą one tylko z dala od brzegu skalistej rafy, do którego nie można się zbliżyć. A stamtąd na łodziach wszystko jest dostarczane do „portu”. Istnieje również centralna ulica typu Hanga Roa. Posiada również wiele restauracji w stylu rodzimym i biura wynajmu (można wypożyczyć samochód, skuter, quady lub rower). Późnym wieczorem miasto jest słabo oświetlone latarniami (moim zdaniem jest więcej światła z jasnych konstelacji półkuli południowej niż z oświetlenia ulicznego). I bardzo smutno skręcać na sąsiednie ulice, bez latarki nie widać nic cholernego.
A mimo to możesz chodzić spokojnie, bez obawy o swoje i swoje skromne mienie, bezpieczeństwo. Spacerowaliśmy więc po cichej, słabo zaludnionej, hehe, stolicy i udaliśmy się do tej zatoki.
Oczywiście natychmiast weszłam do wody. Nie żebym chciał pływać, ale wędrowałem po piaszczystym dnie, robiąc zdjęcie łodzi ludzi Rapanui, a ciepłe fale ochoczo lizały mnie po piętach ...
Oto statua Jezusa Chrystusa, w jaskrawych kolorach. Patrzy w kierunku morza.

Cóż, po spacerze na świeżym oceanicznym powietrzu, po pierwszych żywych wrażeniach z poznania moich moy, byliśmy strasznie głodni. Natychmiast w zatoce poszliśmy do małej restauracji. Znak obiecywał świeże owoce morza i mięsne przysmaki.
Mmmm Wszystko naprawdę było bardzo smaczne! I zmyłeś rodzime jedzenie tradycyjnym chilijskim napojem PISCO SAUE. Taki kwaśny, lekko alkoholowy, bardzo przyjemny smak.

Jako praktyczny dodatek: obiad dla trzech osób w restauracji Rapanui kosztuje średnio 100 USD. Wszędzie możesz zapłacić zarówno chilijskie peso i dolary, a także karty kredytowe. A po obfitej kolacji na brzegu tej zatoki spotkaliśmy niesamowicie oszałamiający nasz pierwszy zachód słońca w Rapanui!

W tej chwili na półkuli południowej jest zima, dlatego wieczorem i nocą jest dość chłodno. Nie da się obejść bez kurtki. Jest również bardzo wilgotny. A jeśli powiesisz coś do wyschnięcia na noc, to na próżno. Rano twój przedmiot będzie prawie tak mokry jak poprzedniej nocy. Ale po południu robi się gorąco, sucho, można chodzić w koszulce, pływać i opalać się.

. Nowonarodzony dzień w Rapa Nui rozpoczął się od dysonansowego śpiewu przedstawicieli pierzastego królestwa. Poranna rosa wciąż błyszczała na ogromnych mięsistych liściach hotelowego ogrodu, kiedy my, po śniadaniu, ponownie zebraliśmy się, aby zbadać tajemnicze dziedzictwo kultury Rapanui. Tak więc, zgodnie z gniazdowaniem lalek, a raczej na mojej!

Wczoraj zgodziliśmy się wynająć samochód. Ale ponieważ ani mój mąż, ani ja nie chcieliśmy kierować, Cecilia, kobieta pracująca w hotelu, została naszym kierowcą i przewodnikiem (Hiszpanie). Samochód z Cecilią był wynajmowany na cały dzień. Ogłosiliśmy cenę 180 dolarów.
Mąż natychmiast się zgodził. Ja, zgodnie z najlepszymi tradycjami zrzędliwej żony, pchnąłem łokciem w bok, wyjaśniając, że można obniżyć cenę. Niemniej jednak, sądząc po recenzjach doświadczonych, cena była zbyt duża. Ale jej mąż się nie targował, a trzech zapalonych podróżników, powieszonych ze sprzętem fotograficznym, zanurzyło się w czerwonym Chevrolecie.
Ponieważ mój syn i ja mówimy po hiszpańsku, rozmawialiśmy z Cecilią, a ona z kolei powiedziała nam wiele interesujących rzeczy.

Mieliśmy szczęście z pogodą. Ciepły dzień z wysokim niebem, czystymi chmurami i nieruchomym powietrzem wypełniał aromat ziół.
Na wyspie są tylko dwie i pół pełne drogi. Można by jeździć sami i nie zgubić się.Ale podczas przygotowań do podróży te nazwiska Rapanui doprowadziły mnie do szaleństwa, więc przydał się mój własny przewodnik, który wie, gdzie iść bez marnowania czasu i opowiadania o wszystkich miejscach na wyspie. Bez niego uwikłalibyśmy się po prostu w lokalne atrakcje, których nazwy są niewymowne, jak muchy w sieci.
Wszystkie nazwy stron moai zaczynają się od słowa AHU, co oznacza platformę. Na tych platformach są posągi. Najbliżej naszego hotelu AHU nazywa się AHU TAHAI.
Ale dzisiaj jedziemy na drugą stronę wyspy, aby obejrzeć zupełnie inną centralę.
Moai znajdują się na wyspie w niezrozumiały sposób. Wiele niedokończonych, połamanych, pochowanych jest w nosie czerwonej ziemi Rapanui. W karierze PUNA PAU zrobili czerwone czapki dla moai - pukao (niektóre na głowie). Te czapki wciąż leżą na zboczu wzgórza. Według legendy szczątki pierwszego władcy Rap Nui o imieniu Khotu Matua są pochowane w AHU AKAHANG. Według legendy to on pierwszy popłynął oceanem na wyspę z Polinezji i osiedlił się tutaj ze swoimi krewnymi. Tutaj nadal naruszaliśmy osobistą przestrzeń Moai. I ze względu na pełnię, nabierając więcej powietrza do płuc, jak przed wskoczeniem do lodowej dziury, pogłaskałem brązowe ciało. Musimy zostać naładowani energią kosmiczną lub inną (i kto wie?) Energią!
I jak zadowolony ten, przez którego winę tu byliśmy)))

U stóp wulkanu Rano Raraku przy wejściu pokazujemy bilety i przechadzamy się po zboczu. Jest kamieniołom, w którym wykonano moai i wiele posągów o różnym stopniu gotowości. Świecą tu i ówdzie na zboczu wulkanu. Idziemy ścieżką do krateru. Są po prostu nierealne fantastyczne krajobrazy! Czerwony i inne odcienie ziemi ślizgają się, wydmy blokują ścieżkę. A ścieżka prowadzi do jeziora słodkowodnego w samym kraterze. Na stoku rosną dziwaczne (jak dla mnie) drzewa o krwistoczerwonych kwiatach.

Odwiedzamy AKHU TANGARIKI. Na nim przede wszystkim grupa stojących chłopców, moychików, aż 15.

Plaża ANAKENA to najlepsze miejsce na wakacje na plaży na Rapa Nui. Jest mały, z różowawym delikatnym piaskiem, z palmami kokosowymi. To właśnie na tej plaży przybył pierwszy władca Rapa Nui ze swymi rodakami. W pobliżu brzegu znajdują się Moai AHU NAU NAU.
Mamy szczęście zobaczyć ceremonię ślubną Rapanui. W dniu ślubu odwiedzają swoje moai. Na plaży ANAKENA zjedliśmy lunch w jednej z kilku prostych kawiarni, gdzie sprytni Aborygeni rozwiedli nas za kilkanaście dolców)))

Następnie podróż trwała. W jednym miejscu na drodze Cecilia pokazała nam niesamowite zjawisko, które występuje tylko w jednym singlu, tym samym miejscu na świecie. Jechaliśmy krótkim zjazdem, a ona zagłuszyła silnik samochodu. I w jakiś niezrozumiały sposób samochód z wyłączonym silnikiem wrócił na wzgórze. Byliśmy w szoku! Wyjaśnij, dlaczego dzieje się to wbrew wszelkim prawom fizyki, nie tylko naszej Cecylii, ale nie potrafi tego żaden naukowiec na świecie. Istnieje zjawisko - nie ma wyjaśnienia.

Innym miejscem, które naprawdę chciałem odwiedzić, jest EARTH PUP!
Więc on jest na Rapa Nui. Cóż, przynajmniej tak jest.
To miejsce kultu nazywa się TE PITO TE HENOIS.
Wyłożona kamieniem platforma na oceanie. A w jego centrum znajduje się idealnie gładki, idealnie okrągły kamień o średnicy około metra. Wokół niego znajdują się cztery mniejsze kamyki, leżą zgodnie z głównymi punktami. Wokół całego terenu znajduje się niskie ogrodzenie z kamieni. A oto kolejna tajemnica Wyspy Wielkanocnej - skąd ten kamień, ten pępek ziemi. Skład i idealnie równy okrągły kamień są wyjątkowe! Ale skąd pochodzi ten kamień i jaki jest jego cel? Znowu podobny do przesłania innych cywilizacji. Czy tylko mistyfikacja?
Pytanie brzmi: bryza rozpuszczona nad błękitnymi wodami Oceanu Spokojnego i nie ma odpowiedzi.

Ze wszystkich Moai tylko siedem posągów AKHU AKIVI spogląda w stronę morza. A ta ACU znajduje się prawie w centrum wyspy.Czego tam szukają chłopcy z oceanu? Mówią, że patrzą w stronę Tahiti, ojczyzny pierwszych Rapanuiitów.

A wieczorem mieliśmy restaurację TE RA 'AI
Zarezerwowałem go w domu w Internecie, po przeczytaniu recenzji na tripadvisor i obejrzeniu zdjęcia. Oprócz miejscowej kolacji restauracja obiecała polinezyjski program z piosenkami i tańcami.
Wieczorem do hotelu przyjechał dla nas minibus i po 5 minutach byliśmy już w restauracji. Zapłacili 85 dolarów z nosa. Za salą z już zastawionymi stołami zaprowadzono nas do okrągłego pokoju z ziemną podłogą. Okazało się, że wcale nie była to podłoga, ale gliniany piec. I w tym momencie, pod warstwą ziemi, w liściach bananowca, ryby wypiekano tam na rodzimej papanuyski. Podczas gdy tam chowała się i zyskała egzotyczny smak i aromat, my (około 20 osób) podzieliliśmy według płci, chłopców po lewej, dziewczynki po prawej.
Miękki pędzel (mmm. Nice) pomalował twarze białą farbą w prosty wzór polinezyjski i ustawił w dwóch okrągłych tańcach. Nauczyciele zostali przydzieleni do każdego okrągłego tańca: mężczyznom faceta, a nam dziewczynie. I po pięciu minutach próbowali nauczyć nas ceremonialnego tańca Rapanui)) Tancerze z nas nie byli dobrzy, cały czas coś przeszkadzało))), ale śmiali się serdecznie.

Następnie uroczyście, pod rodzimymi zaklęciami, wykopali ziemię i wyciągnęli parującą rybę owiniętą parowanymi liśćmi banana. Po pokazaniu kilku rytualnych tańców głodni turyści zostali w końcu zaproszeni do jadalni, z czego byliśmy bardzo zadowoleni. Oprócz ryb był bufet z warzywami i dodatkami. Z napojów oferowanych chilijskie wino do wyboru w nieograniczonych ilościach i różnych napojów bezalkoholowych. Podczas gdy my, z nieukrywanym apetytem, ​​rozkoszowaliśmy się żuciem rodzimych potraw, młoda piosenkarka zabawiła nas przyjemnymi piosenkami w języku Rapanui.

W innym pokoju obejrzeliśmy program polinezyjski. Och, jak mi się podobało! Piękne męskie półnagie ciała w tatuażach, figurki o egzotycznych jasnych kolorach w długich czarnych włosach, biżuteria z muszli i piór. Tak niezwykłe, piękne i ekscytujące!
Po występie wszyscy zostali zabrani do hoteli.
Noc pokryła małą wyspę na środku Oceanu Spokojnego.
I tylko liście roślin tropikalnych szeleściły w hotelowym ogrodzie, a nocna bryza oceanu szła między cichym, zamyślonym moai.

Następnego ranka, po entuzjazmie, szybko ubraliśmy się, z aparatami w zębach i pobiegliśmy na brzeg, do mojego, by spotkać się z nimi świtem Rapanui. Ale nie spociłem się z przyjaciółmi (((na trawniku przed centralą były już dwie japońskie kobiety z naszego hotelu i kilku takich samych zaawansowanych turystów. Wszyscy byli gotowi na rytuał spotkania ze słońcem! Oto życie turysty na Rapa Nui - poranny świt i Moai, dzień Moai i Moai, wieczór Moai i zachód słońca))))

Słońce, które spotkaliśmy, ale kiedy jedliśmy śniadanie, niebo było spowite popielatymi chmurami.
Tego dnia postanowiliśmy pojechać rowerem wzdłuż północno-zachodniego wybrzeża wyspy. Zapytali hotel o wypożyczenie roweru. Po 5 minutach przyjechał po nas samochód i zabrano nas do biura wynajmu transportu. Wziąłem 3 świetne w cenie 30 USD za dzień. I z okrzykiem „na konie!” Pedałowali w kierunku wulkanu RANO KAO i uroczystej wioski ORONGO.
Wspinaczka na wulkan nie była łatwa. Droga na szczyt zajęła około godziny z przerwami w sesji zdjęciowej. Nie radzę osobie niesportowej powtórzyć naszą sztuczkę. Ale proch strzelniczy był dla nas wystarczający i zostawiając nas świetnie na drodze prowadzącej do ORONGO, poszliśmy ścieżką i wspięliśmy się na szczyt krateru.

RANO KAO - miejsce, w którym zakochałem się na zdjęciu. Na pierwszy rzut oka I od drugiego i od trzeciego. Najbardziej malownicze jezioro (właściwie siedem jezior) w kraterze, uderzające paletą kolorów, niesamowicie piękne. Po prostu fantastycznie! Wybacz mi mój entuzjazm. Krater ma ponad półtora kilometra średnicy i głębokości 200 metrów.
Krater ten wraz z położoną na zboczu wioską Orongo znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.Ech, niech będzie moja wola, skorzystałbym z tego wulkanu, ale znalazłem się na liście dziedzictwa UNIWERSALNEGO!

Wioska Orongo to uroczysta wioska, w której praktykowano kult człowieka-ptaka. Aborygenów, zachowały się petroglify, jest muzeum. To miejsce można zobaczyć w filmie Kevina Costnera Rapa Nui.
Przy wejściu do wioski sprawdzane są bilety kupione na lotnisku.

Wracając z wulkanu, pojechaliśmy raz, dwa lub trzy. Z wiatrem!
Po południu poświęciliśmy północne wybrzeże i obejrzeliśmy kilka dodatkowych centrali. Zjedliśmy kolację w rodzimej restauracji TE MOANA, nad oceanem, na odkrytym tarasie.
Wdychaliśmy słonawe powietrze z Pacyfiku, zjedliśmy owoce morza z pięknej muszli. Spłukany kwaśnym sosem pisco. .

A potem cała nasza trójka usiadła na małej ławce pośrodku hotelowego ogrodu i patrzyła przez chwasty palmowe na nierealistycznie duże, po prostu ogromne, jasno świecące gwiazdy. A cykady towarzyszyły dźwięcznemu trylowi naszego polinezyjskiego szczęścia.
Pamiętam ten stan umysłu. I słowa jej męża, gdy poszedł spać w naszym ciasnym bungalowie: „Ale ja już przywykłem do życia tubylczego”)))
Poważny Moai ostrożnie strzegł naszego słodkiego snu Rapanui.

Następnego dnia odlecieliśmy (((
Ale rano, jak to jest tutaj zwyczajowo, pobiegliśmy oczywiście do AHU Tahai - do naszych „domowych” kosiarzy. Trzeba było się z nimi pożegnać!
Krople rosy wciąż wisiały na źdźbłach trawy. Nieopisany zapach słonego oceanu i traw łąkowych wypełniał płuca i przenikał krew.
Usiedliśmy na drodze i, wychodząc, pomachał do ręki naszych kamiennych przyjaciół: do widzenia, kochanie!
Przed wyjściem jeden z pracowników hotelowych nałożył na każdego z nas tubylec - talizman z muszlą i piórkiem - noś go i nie zgub!
Wszyscy pracownicy hotelu - członkowie tej samej rodziny byli bardzo mili i długo nas żegnali. Przez chwilę wydawało mi się, że wyjdą teraz na werandę hotelu i pomachają białymi chusteczkami, ocierając łzy rozstania. )))

Cóż, to zakończyło naszą podróż na tak tajemniczą i tak daleką wyspę Rapanui, że jest Wielkanoc.
Tak, daleko. Ale wierzcie mi, w przeciwieństwie do emocji, lot jest postrzegany jako uroczy drobiazg, nawet nie warty uwagi)))

Mówią, że niektórzy, jeśli tak mogę powiedzieć, jeźdźcy (nie odważę się powiedzieć moim podróżnikom) przyjeżdżają z wyspy Rapa Nui ze słowami: „I nie ma czegoś takiego, po prostu wydałem pieniądze na próżno”. Nie wiem. Współczuję im!
Prawdopodobnie to dziwne miejsce nie jest otwarte dla wszystkich. Prawdopodobnie istnieje tajemniczy związek między jego energią a sznurkami wrażliwej duszy. Jest w tym miejscu coś niewytłumaczalnego, silnego, magnetycznego i ekscytującego, coś, co wywołuje drżenie serca. Co sprawia, że ​​wędrujesz w pół somnambulistycznym stanie między wielkimi kamiennymi idolami. Jest! I czuliśmy to!
I po prostu nie mówcie mi, że to nonsens dusz skłonnych do fantazji! Tylko głucha i całkowicie ślepa dusza nie może przeniknąć tego niesamowitego miejsca. Ale tu nie chodzi o nas)))

Tak, mały dodatek - hotel kosztuje nas 390 USD ze śniadaniem. I fakt, że 3 gwiazdki. Więc szczęścia nie ma w tych gwiazdach, które wiszą w hotelu. A u tych, którzy patrzą na ciebie nocą z nieba. Tak, w tych, które świecą w oczach bliskich, gdy spełniają się ich marzenia.

Dzienna prognoza pogody

Dziś jest 7 stycznia, pogoda + 25 ° C. Przeważnie pochmurno, słaby wiatr, północny wschód 4,2 m / s. Ciśnienie atmosferyczne 752 mm Hg. Art. Wilgotność względna wynosi 72%. Więcej informacji
Jutro wieczorem temperatura powietrza spada do + 22 ° C, wiatr słabnie do 1,5 m / s. Ciśnienie spadnie do 751 mmHg. Art. Temperatura w ciągu dnia nie wzrośnie powyżej + 25 ° C, a nocą 9 stycznia nie spadnie poniżej + 22 ° C. Wiatr będzie północno-wschodni w odległości 2,5 m / s. Ukryj

Chcę wiedzieć wszystko

O mnie budowa Stonehenge, o której już rozmawialiśmy, a nawet patrzyliśmy cały proces szczegółowo. Przejdźmy teraz do „głów” i udajmy się na Wyspę Wielkanocną

Wyspa Wielkanocna, zajmująca 117 metrów kwadratowych. km - jedno z najbardziej zacisznych siedlisk (wraz z archipelagiem Tristan da Cunha): Położone jest na Oceanie Spokojnym w odległości ponad 3700 km. od najbliższego kontynentu (Ameryka Południowa) i 2600 km od najbliższej zamieszkanej wyspy (Pitcairn).

Ogólnie rzecz biorąc, historia Wyspy Wielkanocnej ma wiele tajemnic. Jego odkrywca, kapitan Juan Fernandez, obawiając się konkurentów, postanowił zachować swoje znalezisko w 1578 roku w tajemnicy, a po pewnym czasie przypadkowo zmarł w tajemniczych okolicznościach. Chociaż to, co Hiszpan znalazł, była Wyspa Wielkanocna, wciąż nie jest jasne.

Po 144 latach, w 1722 roku, holenderski admirał Jacob Roggeven natknął się na Wyspę Wielkanocną, a to wydarzenie miało miejsce w dniu chrześcijańskiej Wielkanocy. Tak więc zupełnie przypadkiem wyspa Te Pitot o te Henua, która w lokalnym dialekcie oznacza Centrum Pokoju, zamieniła się w Wyspę Wielkanocną.

Co ciekawe, admirał Roggeven ze swoją eskadrą nie tylko żeglował w okolicy, ale na próżno próbował znaleźć nieuchwytną krainę Davis - angielskiego pirata, który zgodnie z jego opisami został odkryty 35 lat przed wyprawą holenderską. To prawda, że ​​nikt oprócz Davisa i jego zespołu, nowo odkrytego archipelagu już nie widział.

W 1687 r. Pirat Edward Davis, którego statek został uniesiony daleko na zachód od Copiapo, centrum administracyjnego regionu Atacama (Chile), przez wiatry morskie i Ocean Spokojny, zauważył ląd na horyzoncie, na którym wyłaniały się sylwetki wysokich gór. Jednak nawet nie próbując dowiedzieć się, czy był to miraż, czy wyspa jeszcze nie odkryta przez Europejczyków, Davis zawrócił statek i skierował się w stronę nurtu peruwiańskiego.

Ta „Ziemia Davisa”, która znacznie później zaczęła być utożsamiana z Wyspą Wielkanocną, umocniła przekonanie kosmologów, że w tym regionie istniał kontynent, który był rodzajem przeciwwagi dla Azji i Europy. Doprowadziło to do tego, że odważni żeglarze zaczęli szukać zagubionego kontynentu. Nie udało się go jednak znaleźć: zamiast tego odkryto setki wysp Oceanu Spokojnego.

Wraz z odkryciem Wyspy Wielkanocnej powszechnie uważano, że jest to kontynent, który ucieka przed ludźmi, na którym przez tysiące lat istniała wysoko rozwinięta cywilizacja, która później zniknęła w głębinach oceanu i przetrwały tylko wysokie szczyty górskie z kontynentu (w rzeczywistości są to wygasłe wulkany ) Istnienie ogromnych posągów na wyspie, moai, niezwykłe tablety Rapanui tylko potwierdziły tę opinię.

Jednak współczesne badanie wód przylegających wykazało, że jest to mało prawdopodobne.

Wyspa Wielkanocna znajduje się 500 km od grzbietu górskiego, zwanego Wschodnim Pacyfikiem, na płycie litosfery Nazca. Wyspa znajduje się na szczycie ogromnej góry utworzonej z lawy wulkanicznej. Ostatnia erupcja wulkanu na wyspie miała miejsce 3 miliony lat temu. Chociaż niektórzy naukowcy sugerują, że stało się to 4,5-5 milionów lat temu.

Według lokalnych legend w odległej przeszłości wyspa była duża. Możliwe, że tak było w epoce plejstocenu, gdy poziom Oceanu Światowego był o 100 metrów niższy. Według badań geologicznych Wyspa Wielkanocna nigdy nie była częścią zatopionego kontynentu.

Łagodny klimat Wyspy Wielkanocnej i jej wulkaniczne pochodzenie powinny uczynić z niej raj, z dala od problemów, które nękają resztę świata, ale pierwsze wrażenie wyspy na Roggeven było jak zdewastowany obszar porośnięty wysuszoną trawą i spaloną roślinnością. Żadne drzewo ani krzewy nie były widoczne.

Współcześni botanicy znaleźli na wyspie tylko 47 gatunków roślin wyższych charakterystycznych dla tego obszaru, głównie trawy, turzycy i paproci. Lista obejmuje również dwa rodzaje drzew karłowatych i dwa rodzaje krzewów. Przy takiej roślinności mieszkańcy wyspy nie mieli paliwa do ocieplenia w chłodne, mokre i wietrzne zimy. Ze zwierząt domowych były tylko kury; nie było nietoperzy, ptaków, węży i ​​jaszczurek. Znaleziono tylko owady.W sumie na wyspie mieszkało około 2000 osób.

Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej. Grawerowanie z 1860 r

Obecnie na wyspie mieszka około trzech tysięcy ludzi. Spośród nich tylko 150 osób to rasowi Rapanui, reszta to Chilijczycy i Metysi. Chociaż znowu nie jest całkowicie jasne, kogo dokładnie można uznać za rasowego. W końcu pierwsi Europejczycy, którzy wylądowali na wyspie, byli zaskoczeni, gdy stwierdzili, że mieszkańcy Rapanui - polinezyjska nazwa wyspy - są etnicznie heterogeniczni. Admirał Roggeven, którego znaliśmy, napisał, że na odkrytej przez niego ziemi żyli biali, ciemnoskórzy, brązowi, a nawet czerwonawi ludzie. Ich językiem był polinezyjski, należący do dialektu izolowanego od około 400 r. e. i charakterystyczne dla markiz i wysp hawajskich.

Około 200 gigantycznych kamiennych rzeźb - Moai, usytuowanych na masywnych cokołach wzdłuż wybrzeża wyspy z nędzną roślinnością, z dala od kamieniołomów, wydawało się całkowicie niewytłumaczalne. Większość posągów znajdowała się na masywnych cokołach. Co najmniej 700 rzeźb o różnym stopniu gotowości pozostawiono w kamieniołomach lub na starożytnych drogach łączących kamieniołomy z wybrzeżem. Wydawało się, że rzeźbiarze nagle zostawili swoje narzędzia i przestali pracować ...

Odlegli mistrzowie odcięli moai na zboczach wulkanu Rano-Roraku, położonego we wschodniej części wyspy, od miękkiego tufu wulkanicznego. Następnie gotowe posągi zostały obniżone w dół zbocza i umieszczone wokół obwodu wyspy, na dystansie ponad 10 km. Wysokość większości bożków waha się od pięciu do siedmiu metrów, a później rzeźby sięgały 10 i 12 metrów. Tufa lub, jak to się nazywa, pumeks, z którego są wykonane, przypomina gąbkę w strukturze i łatwo kruszy się nawet przy niewielkim uderzeniu. więc średnia waga moai nie przekracza 5 ton. Kamienne akhu - platformy z cokołami: osiągnęły 150 m długości i 3 m wysokości i składały się z elementów o wadze do 10 ton.

Pewnego razu admirał Roggeven, wspominając swoją podróż na wyspę, argumentował, że Aborygeni rozpalili ogniska przed bożkami moai i przykucnęli obok nich, pochylając głowy. Następnie skrzyżowali ręce i kołysali nimi w górę iw dół. Oczywiście ta obserwacja nie jest w stanie wyjaśnić, kim tak naprawdę byli idole dla wyspiarzy.

Roggeven i jego towarzysze nie mogli zrozumieć, jak bez użycia grubych drewnianych rolek i mocnych lin możliwe było przesuwanie i instalowanie takich bloków. Wyspiarze nie mieli ani kół, ani zwierząt pociągowych, ani innych źródeł energii poza własnymi mięśniami. Starożytne legendy mówią, że posągi szły same. Nie ma sensu pytać, jak to się faktycznie stało, ponieważ wciąż nie ma dowodów z dokumentów. Istnieje wiele hipotez na temat ruchu Moai, niektóre nawet potwierdzone eksperymentami, ale wszystko to dowodzi tylko jednej rzeczy - było to w zasadzie możliwe. I mieszkańcy wyspy przenieśli posągi i nikt inny. Po to to zrobili? Tutaj zaczynają się różnice.

Zaskakujące jest również to, że w 1770 r. Nadal stały posągi, James Cook, który odwiedził wyspę w 1774 r., Wspomniał o leżących posągach, nikt przed nim nie zauważył czegoś takiego. Ostatni raz idole stały w 1830 roku. Potem na wyspę przybyła francuska eskadra. Od tego czasu nikt nigdy nie widział oryginalnych posągów, to znaczy posągów samych mieszkańców wyspy. Wszystko, co istnieje dzisiaj na wyspie, zostało przywrócone w XX wieku. Ostatnia renowacja piętnastu „moai” położonych między wulkanem Rano-Roraku a półwyspem Poike miała miejsce stosunkowo niedawno - w latach 1992-1995. Ponadto Japończycy byli zaangażowani w prace restauratorskie.

W drugiej połowie XIX wieku zmarł także kult ludzkiego ptaka. Ten dziwny, unikalny dla całej Polinezji obrzęd poświęcony był Makemace - najwyższemu bóstwu wyspiarzy. Wybrani stali się jego ziemskim wcieleniem. Co ciekawe, wybory odbywały się regularnie, raz w roku. W tym samym czasie czynnie w nich brali udział słudzy lub wojownicy.Od nich zależało, czy ich pan, głowa rodu rodzinnego, stanie się Tangata-manu, czy też ludzkim ptakiem. Główny ośrodek kultu, skalista wioska Orongo na największym wulkanie Rano-Khao na zachodnim krańcu wyspy, zawdzięcza swój początek temu rytuałowi. Chociaż być może Orongo istniało na długo przed pojawieniem się kultu Tangata-manu. Tradycje mówią, że urodził się tutaj spadkobierca legendarnego Hotou Matua, pierwszego przywódcy przybywającego na wyspę. Z kolei jego potomkowie po setkach lat sami dali sygnał do rozpoczęcia corocznych zawodów.

Wiosną na małych wyspach Motu-Kao-Khao, Motu-Iti i Motu-Nui, położonych w pobliżu wybrzeża, przybyli posłańcy boga Makemake, jaskółki czarnomorskie. Wojownik, który jako pierwszy znalazł pierwsze jajo tych ptaków i przyniósł je swojemu panu, otrzymał w nagrodę siedem pięknych kobiet. Cóż, właściciel stał się przywódcą, a raczej ptakiem, zyskując powszechny szacunek, honor i przywileje. Ostatnia ceremonia Tangata-manu miała miejsce w latach 60. XIX wieku. Po katastrofalnym ataku piratów na Peruwiańczyków w 1862 r., Kiedy piraci zniewolili całą męską populację wyspy, nie było nikogo i nikogo, z kogo należałoby wybrać człowieka.

Dlaczego mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej rzeźbili posągi Moai w kamieniołomie? Dlaczego przestali tę aktywność? Społeczeństwo, które stworzyło posągi, powinno znacznie różnić się od 2000 osób, które widział Roggeven. Powinien być dobrze zorganizowany. Co mu się stało?

Przez ponad dwa i pół wieku tajemnica Wyspy Wielkanocnej pozostawała nierozwiązana. Większość teorii na temat historii i rozwoju Wyspy Wielkanocnej opiera się na tradycjach ustnych. Dzieje się tak, ponieważ nikt nadal nie rozumie, co jest napisane w źródłach pisanych - słynne tabliczki „hau motu mo rongorongo”, co w tłumaczeniu w przybliżeniu oznacza - rękopis do recytacji. Większość z nich została zniszczona przez chrześcijańskich misjonarzy, ale ci, którzy przeżyli, mogli prawdopodobnie rzucić światło na historię tej tajemniczej wyspy. I chociaż świat naukowy był wielokrotnie podekscytowany doniesieniami, że starożytne listy zostały w końcu odszyfrowane, po dokładnej weryfikacji, wszystko to okazało się niezbyt dokładną interpretacją ustnych faktów i legend

Kilka lat temu paleontolog David Stadman i kilku innych badaczy przeprowadzili pierwsze systematyczne badania Wyspy Wielkanocnej, aby dowiedzieć się, jak wyglądał jego świat roślin i zwierząt. W rezultacie pojawiły się dane do nowej, zaskakującej i pouczającej interpretacji historii osadników.

Według jednej wersji Wyspa Wielkanocna była zamieszkana około 400 rpne. e. (chociaż według danych radiowęglowych uzyskanych przez naukowców Terry Hunta i Karla Lipo z University of California (USA) podczas badań ośmiu próbek węgla drzewnego z Anakeny, sugerują oni, że wyspa Rapa Nui była zamieszkana około 1200 r. ) Wyspiarze uprawiali banany, taro, słodkie ziemniaki, trzcinę cukrową, morwy. Oprócz kurczaków na wyspie były również szczury, które przybyły wraz z pierwszymi osadnikami.

Okres produkcji posągów sięga 1200-1500. Liczba mieszkańców wynosiła wówczas od 7 000 do 20 000. Do podniesienia i przeniesienia posągu wystarczy kilkaset osób, które korzystały z lin i wałków z drzew, które w tym czasie były dostępne w wystarczających ilościach.

Żmudna praca archeologów i paleontologów pokazała, że ​​około 30 000 lat przed przybyciem ludzi i przez pierwsze lata ich pobytu wyspa wcale nie była tak pusta jak teraz. Podzwrotnikowy las drzew i małych lasów górował nad krzewami, trawami, paprociami i darniami. W lesie rosły stokrotki, drzewa Hauchau, z których można wytwarzać liny, i toromiro, który jest odpowiedni jako paliwo. Były też odmiany palm, których obecnie nie ma na wyspie, ale wcześniej było ich tak wiele, że stopa drzew była gęsto pokryta pyłkiem.Są one związane z palmą chilijską, która rośnie do 32 mi średnicy do 2 m. Wysokie, bez gałęzi, pnie były idealnym materiałem na lodowiska i kajakarstwo. Dostarczyli także jadalne orzechy i soki, z których chilijczycy wytwarzają cukier, syrop, miód i wino.

Stosunkowo zimne wody przybrzeżne zapewniały połowy tylko w kilku miejscach. Główną ofiarą morską były delfiny i foki. Na polowanie wyszli na otwarte morze i używano harpunów. Przed przybyciem ludzi wyspa była idealnym miejscem dla ptaków, ponieważ nie mieli tutaj wrogów. Gniazdowały tu albatrosy, głuptaki, fregaty, fulmary, papugi i inne ptaki - w sumie 25 gatunków. Było to prawdopodobnie najbogatsze gniazdo w całym Oceanie Spokojnym.

Około 800 roku rozpoczęło się niszczenie lasów. Coraz częściej zaczęły pojawiać się warstwy węgla drzewnego z pożarów lasów, pyłek drzewny stawał się coraz mniejszy, a pyłek traw zastępujący las pojawiał się coraz bardziej. Nie później niż w 1400 r. Palmy całkowicie zniknęły, nie tylko w wyniku wycinki, ale także z powodu wszechobecnych szczurów, które nie pozwoliły im się zregenerować: kilkanaście resztek orzechów zachowanych w jaskiniach miało ślady gryzących szczurów. Takie orzechy nie mogły kiełkować. Drzewa Hauchau nie zniknęły całkowicie, ale nie wystarczały już do robienia lin.

W XV wieku zniknęły nie tylko palmy, ale cały las. Został zniszczony przez ludzi, którzy oczyszczali tereny pod ogrody, ścinali drzewa na spływy kajakowe, robili lodowiska na rzeźby, na ogrzewanie. Szczury zjadły nasiona. Jest prawdopodobne, że ptaki wymarły z powodu zanieczyszczenia kwiatów i spadku plonu owoców. To samo zdarzyło się wszędzie na świecie, gdzie las jest zniszczony: większość jego mieszkańców zniknęła. Wszystkie gatunki lokalnych ptaków i zwierząt zniknęły na wyspie. Złowiono także wszystkie ryby przybrzeżne. Małe ślimaki poszły na jedzenie. Od diety ludzi do XV wieku. delfiny zniknęły: nie było nic, co mogłoby wypłynąć w morze, a harpuny nie miały nic do roboty. Doszło do kanibalizmu.

Raj, który otworzył się dla pierwszych osadników, 1600 lat później stał się prawie bez życia. Żyzne gleby, obfitość pożywienia, dużo materiałów budowlanych, duża przestrzeń życiowa, wszystkie możliwości wygodnego życia zostały zniszczone. W czasie wizyty na wyspie Heyerdahl wyspa była jedynym drzewem Toromiro, teraz już jej nie ma.

Wszystko zaczęło się od tego, że kilka wieków po przybyciu na wyspę ludzie, podobnie jak ich polinezyjscy przodkowie, zaczęli instalować kamienne bożki na platformach. Z biegiem czasu posągi stały się większe, ich głowy zaczęły być ozdobione czerwonymi 10-tonowymi koronami, spirala konkurencji rozwijała się, rywalizujące klany próbowały się przewyższyć, demonstrując zdrowie i moc jak Egipcjanie, którzy budowali swoje gigantyczne piramidy. Na wyspie, podobnie jak we współczesnej Ameryce, istniał złożony system polityczny do dystrybucji dostępnych zasobów i integracji gospodarki w różnych dziedzinach.

Grawerowanie w 1873 r. Z angielskiej gazety Harper Weekly. Grawerowanie jest podpisane: „Wielkanocny festiwal Stone Idols Dancing Tatoos” (Wielkanocny festiwal Stone Idols Tattoo).

Rosnąca populacja nękała lasy szybciej, niż można było odtworzyć, coraz więcej ogrodów było zajmowanych, ziemia pozbawiona lasów, źródeł i strumieni wyschła, drzewa, które wydawano na transport i podnoszenie posągów, a także na budowanie kajaków i mieszkań, nie wystarczyły nawet gotowanie Gdy ptaki i zwierzęta zostały zniszczone, nastąpił głód. Żyzność gruntów ornych zmniejszyła się z powodu erozji wiatru i deszczu. Zaczęły się susze. Intensywna hodowla curry i kanibalizm nie rozwiązały problemu żywieniowego. Przygotowany do przenoszenia posągów z zapadniętymi policzkami i widocznymi żebrami - dowód głodu.

Z braku żywności wyspiarze nie byli już w stanie powstrzymać przywódców, biurokracji i szamanów, którzy kontrolowali społeczeństwo. Ocalali wyspiarze powiedzieli pierwszym Europejczykom, którzy ich odwiedzili, jak chaos zastąpił scentralizowany system, a wojownicza klasa pokonała dziedzicznych przywódców. Na kamieniach pojawiły się obrazy włóczni i sztyletów wykonane przez walczące strony w latach 1600 i 1700, a teraz są one rozrzucone po całej Wyspie Wielkanocnej. Do 1700 r. Liczba ludności wynosiła od jednej czwartej do jednej dziesiątej poprzedniej liczby. Ludzie przenieśli się do jaskiń, aby ukryć się przed wrogami. Około 1770 r. Walczące klany zaczęły obalać posągi i burzyć głowy. Ostatni pomnik został przewrócony i zbezczeszczony w 1864 roku.

Kiedy naukowcy pokazali obraz upadku cywilizacji Wyspy Wielkanocnej, zadali sobie pytanie: „Dlaczego nie spojrzeli wstecz, nie zdawali sobie sprawy z tego, co się dzieje, nie przestali, zanim było za późno?” Co oni sobie myśleli, ścinając ostatnią palmę?

Najprawdopodobniej katastrofa nie nastąpiła nagle, ale ciągnęła się przez kilka dziesięcioleci. Zmiany zachodzące w przyrodzie dla jednego pokolenia nie były zauważalne. Tylko osoby starsze, pamiętające lata swojego dzieciństwa, mogły zrozumieć, co się dzieje i zrozumieć zagrożenie, jakie stanowi zniszczenie lasów, ale klasa rządząca i masoni, obawiając się utraty swoich przywilejów i pracy, traktowali ostrzeżenia w taki sam sposób, jak dzisiejsi drwale w północno-zachodnich Stanach Zjednoczonych: „Praca jest ważniejsza niż las!”

Drzewa stopniowo stawały się mniejsze, cieńsze i mniej znaczące. Po odcięciu ostatniej owocnikującej dłoni i zniszczeniu uległy młode pędy wraz z resztkami krzewów i zarośli. Nikt nie zauważył śmierci ostatniej młodej palmy.

Flora wyspy jest bardzo biedna: eksperci liczą nie więcej niż 30 gatunków roślin rosnących na Rapa Nui. Większość z nich została przywieziona z innych wysp Oceanii, Ameryki, Europy. Wiele roślin rozpowszechnionych wcześniej w Rapa Nui jest eksterminowanych. Pomiędzy IX a XVII wiekiem nastąpiło aktywne wycinanie drzew, co doprowadziło do zaniku lasów na wyspie (prawdopodobnie wcześniej rosły na niej palmy gatunków Paschalococos disperta). Innym powodem było jedzenie nasion szczurów z nasionami drzew. Z powodu irracjonalnej działalności gospodarczej człowieka i innych czynników wynikająca z tego przyspieszona erozja gleby spowodowała ogromne szkody w rolnictwie, w wyniku czego populacja Rapa Nui znacznie się zmniejszyła.

Jedną z wymarłych roślin jest Sophora toromiro, którego lokalna nazwa to toromiro (rap. Toromiro). Ta roślina na wyspie w przeszłości odgrywała ważną rolę w kulturze mieszkańców Rapanui: tworzyła „gadające tablety” z lokalnymi piktogramami.

Pień toromiro o średnicy ludzkiego uda i cieńszy był często używany do budowy domów, a także z niego robiono włócznie. W XIX-XX wieku drzewo to zostało zniszczone (jednym z powodów było zniszczenie młodego wzrostu przez owce sprowadzone na wyspę).

Inną rośliną wyspy jest drzewo morwy, którego lokalna nazwa to mahute (rap. Mahute). W przeszłości roślina ta odgrywała również znaczącą rolę w życiu wyspiarzy: białe ubrania zwane tapa powstały z łyka morwy. Po pojawieniu się pierwszych Europejczyków na wyspie - wielorybników i misjonarzy - znaczenie mahuty w życiu Rapanuiites spadło.

Do produkcji cukru wykorzystano korzenie rośliny ty (rap. Ti) lub Dracaena terminalis. Ponadto tę roślinę wykorzystano do wytworzenia proszku o ciemnoniebieskim i zielonym kolorze, który następnie nałożono na ciało jako tatuaże.

Makoi (rap. Makoi) (Thespesia populnea) był używany do rzeźbienia.

Jedną z ocalałych roślin na wyspie, rosnącą na zboczach kraterów Rano-Kao i Rano-Raraku, jest Scirpus californicus, stosowany do budowy domów.

W ostatnich dziesięcioleciach na wyspie zaczął pojawiać się mały pęd eukaliptusa.W XVIII-XIX wieku na wyspę sprowadzono winogrona, banana, melon i trzcinę cukrową.

Przed przybyciem Europejczyków na wyspę fauna Wyspy Wielkanocnej była głównie reprezentowana przez zwierzęta morskie: foki, żółwie, kraby. Do XIX wieku na wyspie hodowano kury. Gatunki lokalnej fauny, które wcześniej zamieszkiwały Rapa Nui, wyginęły. Na przykład gatunek szczura Rattus exulans, który w przeszłości miejscowi używali do jedzenia. Zamiast tego szczury z gatunku Rattus norvegicus i Rattus rattus, które stały się nosicielami różnych chorób wcześniej nieznanych Rapanui, zostały sprowadzone na wyspę przez statki europejskie.

Obecnie na wyspie gniazduje 25 gatunków ptaków morskich i zamieszkuje 6 gatunków ptaków lądowych.

Statystyki moai są następujące. Łączna liczba moai wynosi 887. Liczba moai zainstalowanych na cokołach Ahu (Ahu) wynosi 288 (32 procent całości). Liczba moai, które stoją na zboczach wulkanu Rano Raraku, gdzie znajdował się kamieniołom moai, wynosi 397 (45 procent całości). Liczba moai rozproszonych po całej wyspie wynosi 92 (10 procent całości). moai mają różne wysokości - od 4 do 20 metrów. Największy z nich stoi samotnie na zboczu wulkanu Rano Raraku.

Są zanurzone na szyi w skałach osadowych nagromadzonych na wyspie w długiej historii tego kawałka ziemi. Niektórzy moai stali na kamiennych cokołach zwanych przez tubylców ahu ahu. Liczba ahu przekracza trzysta. Rozmiar akhu jest również inny - od kilkudziesięciu metrów do dwustu metrów. Największy moai, nazywany „El Gigante”, ma wysokość 21,6 metra. Znajduje się w kamieniołomie Rano Raraku i waży około 145-165 ton. Największy moai stojący na cokole znajduje się na Ahu Te Pito Kura. Ma przydomek Paro, jego wysokość wynosi około 10 metrów, a waga około 80 ton.

Tajemnice Wyspy Wielkanocnej.

Wyspa Wielkanocna jest pełna tajemnic. Na całej wyspie można zobaczyć wejścia do jaskiń, kamienne platformy, rowkowane alejki prowadzące bezpośrednio do oceanu, ogromne posągi, znaki na kamieniach.

Jedną z głównych tajemnic wyspy, nawiedzającą kilka pokoleń podróżników i odkrywców, pozostają całkowicie unikalne kamienne posągi - moai. Są to kamienne bożki o różnych rozmiarach - od 3 do 21 metrów. Średnio waga jednego posągu wynosi od 10 do 20 ton, ale wśród nich są prawdziwe kolosy o wadze od 40 do 90 ton.

Chwała wyspy rozpoczęła się od tych kamiennych posągów. Zupełnie niezrozumiałe było, jak mogliby się pojawić na zagubionej na oceanie wyspie z rzadką roślinnością i „dziką” populacją. Kto ich wypędził, zaciągnął na brzeg, wciągnął na specjalnie wykonane cokoły i koronował ciężkimi nakryciami głowy?

Posągi mają niezwykle dziwny wygląd - mają bardzo duże głowy z ciężkim, wystającym podbródkiem, długie uszy i żadnych nóg. Niektóre mają czerwone czapki na głowach. Które plemię ludzkie należało do tych, których portrety pozostały na wyspie w formie moai? Spiczasty, podniesiony nos, cienkie usta, kpiny i pogarda, lekko wystające jak w grymasie. Głębokie bruzdy pod łukami brwiowymi, duże czoło - kim oni są?

Klikalne

Na niektórych posągach znajdują się naszyjniki wyrzeźbione w kamieniu lub tatuaż wykonany dłutem. Twarz jednego z kamiennych gigantów jest usiana dziurami. Być może w starożytności mędrcy mieszkający na wyspie, którzy badali ruch ciał niebieskich, wytatuowali swoje twarze mapą gwiaździstego nieba?

Oczy posągów patrzą w niebo. Do nieba - tak jak wtedy, gdy przed wiekami otwarto nową ojczyznę dla żeglarzy zza horyzontu?

Wcześniej wyspiarze byli przekonani, że Moai chronią swoją ziemię i siebie przed złymi duchami. Wszyscy stojący moai są zwróceni na wyspę. Niezrozumiałe, jak czas, milczą. Są to tajemnicze symbole minionej cywilizacji.

Wiadomo, że rzeźby wydobywały się z lawy wulkanicznej na jednym z krańców wyspy, a następnie gotowe postacie zostały przetransportowane trzema głównymi drogami do miejsc ceremonialnych cokołów - akhu - rozrzuconych wzdłuż wybrzeża. Długość największego obecnie zniszczonego akhu wynosiła 160 m, a 15 posągów umieszczono na jego centralnej platformie o długości około 45 m.

Zdecydowana większość posągów jest niedokończona w kamieniołomach lub wzdłuż starożytnych dróg.Niektóre zamarzły w głębinach krateru wulkanu Rano-Raraku, inne wychodzą poza grzbiet wulkanu i kierują się w stronę oceanu. Wydawało się, że wszystko zatrzymało się w jednej chwili, ogarnięte wiatrem nieznanego kataklizmu. Dlaczego rzeźbiarze nagle przestali pracować? Wszystko zostało na miejscu - kamienne siekiery, niedokończone posągi i kamienne olbrzymy, jakby zamrożone po drodze w ruchu, jakby ludzie po prostu porzucili pracę na chwilę i nie mogli do niej wrócić.

Niektóre posągi, wcześniej zainstalowane na kamiennych platformach, są powalane i dzielone. To samo dotyczy kamiennych platform - aha.

Projektowanie akhu wymagało nie mniej wysiłku i sztuki niż tworzenie samych posągów. Trzeba było robić z nich klocki i tworzyć z nich równy piedestał. Gęstość, z jaką cegły sąsiadują ze sobą, jest niesamowita. Dlaczego pierwsze osie zostały zbudowane (ich wiek wynosi około 700-800 lat) jest nadal niejasne. Następnie były często wykorzystywane jako miejsca pochówku i utrwalania pamięci przywódców.

Wykopaliska przeprowadzone na kilku odcinkach starożytnych dróg, wzdłuż których, przypuszczalnie wyspiarze, nosili wielobarwne posągi (czasami na odległość ponad 20 kilometrów), pokazały, że wszystkie drogi wyraźnie omijają płaskie odcinki. Same drogi są rynnami w kształcie litery V lub U o szerokości około 3,5 metra. W niektórych obszarach znajdują się długie fragmenty łączące, które przypominają krawężnik. W niektórych miejscach filary wykopane poza granicami są wyraźnie widoczne - być może służyły jako wsparcie dla jakiegoś urządzenia, takiego jak dźwignia. Naukowcy nie ustalili jeszcze dokładnej daty budowy tych dróg, jednak zgodnie z założeniami naukowców proces przenoszenia posągów został zakończony na Wyspie Wielkanocnej około 1500 rpne.

Kolejna tajemnica: proste obliczenia pokazują, że przez setki lat niewielka populacja nie byłaby w stanie wyciskać, transportować i instalować nawet połowy dostępnych posągów. Na wyspie znaleziono starożytne drewniane tablice z rzeźbionymi napisami. Większość z nich zginęli podczas podboju wyspy przez Europejczyków. Ale niektóre tablety zostały zachowane. Litery biegły od lewej do prawej, a następnie w odwrotnej kolejności - od prawej do lewej. Przez długi czas nie można było rozszyfrować narysowanych na nich znaków. Dopiero na początku 1996 r. W Moskwie ogłoszono, że wszystkie 4 pozostałe tablety tekstowe zostały zdekodowane. Ciekawe, że w języku wyspiarzy istnieje słowo oznaczające powolny ruch bez pomocy nóg. Lewitacja? Czy tę fantastyczną metodę zastosowano w transporcie i instalacji moai?

I jeszcze jedna zagadka. Na starych mapach w pobliżu Wyspy Wielkanocnej pokazano inne terytoria. Tradycje ustne mówią o powolnym opuszczaniu ziemi pod wodą. Inne legendy mówią o katastrofach: ognista laska boga Uwoka, który podzielił ziemię. Ale czy w czasach starożytnych mogłyby istnieć większe wyspy, a nawet cały kontynent z wysoko rozwiniętą kulturą i technologią? Dla niego wymyślili nawet piękną nazwę Pacifida.

Niektórzy uczeni sugerują, że nadal istnieje pewien klan (porządek) ludu paschalnego, który zachowuje tajemnice swoich przodków i ukrywa je przed niewtajemniczonymi w starożytnej wiedzy.

Wyspa Wielkanocna ma wiele nazw:

Hititeairagi (rap. Hititeairagi) lub Hiti-ai-rangi (rap. Hiti-ai-rangi),

Tekaouhangoaru (rap. Tekaouhangoaru),

Mata-Kiterage (rap. Mata-Kiterage - przetłumaczone z Rapanui „oczy patrzące w niebo”),

Te-Pitot-te-henua (rap. Te-Pito-te-henua - „pępek ziemi”),

Rapa Nui (Rap. Nui - „Wielka Rapa”), nazwa używana głównie przez wielorybników,

Wyspa San Carlos, tak zwana Gonzalez Don Felipe na cześć króla Hiszpanii,

Teapi (rap. Teapi) - tzw. Wyspa Jamesa Cooka,

Waihu (rap. Vaihu) lub Waihou (rap. Vaihou) - ta nazwa była również używana przez Jamesa Cooka, a później Forstera Johanna Georga Adama i Laperuza Jean Francois de Galo (jego nazwa pochodzi od zatoki w północno-wschodniej części wyspy)

Wyspa Wielkanocna, tak nazwana przez holenderskiego nawigatora Jacoba Roggevena, ponieważ odkrył ją w Wielkanocny dzień 1722. Bardzo często Wyspa Wielkanocna nazywa się Rapa Nui (w tłumaczeniu „Big Rapa”), chociaż nie pochodzi ona z Rapanui, ale z Polinezji. Takich

nazwa wyspy pochodzi od żeglarzy tahitańskich, którzy używali jej do odróżnienia Wyspy Wielkanocnej od wyspy Rapa, która leży 650 km na południe od Tahiti. Sama nazwa „Rapa Nui” wywołała wiele kontrowersji wśród lingwistów na temat poprawnej pisowni tego słowa. Wśród

Angielskojęzyczni eksperci słowo „Rapa Nui” (2 słowa) jest używane do nazwania wyspy, słowo „Rapanui” (1 słowo) - jeśli chodzi o ludzi lub lokalną kulturę.

Wyspa Wielkanocna to prowincja w chilijskim regionie Valparaiso, kierowana przez gubernatora akredytowanego przez rząd chilijski i mianowanego przez prezydenta. Od 1984 r. Tylko lokalny mieszkaniec może zostać gubernatorem wyspy (pierwszym był Sergio Rapu Haoa, były archeolog i kustosz muzeum). Administracyjnie Wyspa Wielkanocna obejmuje niezamieszkane wyspy Sala i Gomez. Od 1966 r. Co cztery lata w osadzie Hanga Roa wybierana jest lokalna rada złożona z 6 członków, na czele z burmistrzem.

Na wyspie jest około dwóch tuzinów funkcjonariuszy policji, odpowiedzialnych głównie za bezpieczeństwo na lokalnym lotnisku.

Obecne są także chilijskie siły zbrojne (głównie marynarka wojenna). Obecną walutą na wyspie jest chilijskie peso (dolary amerykańskie są również w obiegu na wyspie). Wyspa Wielkanocna jest strefą bezcłową, dlatego wpływy podatkowe do budżetu wyspy są stosunkowo niewielkie. W dużej mierze składa się z dotacji rządowych.

Uprawa roślin

Wyspa Wielkanocna to bezdrzewna wyspa z wulkaniczną glebą, która prawie nie zaspokaja lokalnych potrzeb żywieniowych. Powstaje jednak pytanie: jak na ziemi może pojawić się raczej rozwinięta cywilizacja, której ludność znała literę, budując kamienne posągi.

Jednak sucha wyspa wielkanocna jest dość zwodnicza. Jacob Roggeven napisał, że wyspa ma zaskakująco żyzną glebę, a nawet nazwał ją „ziemskim rajem”. Ogrodnik Laperouse również podziwiał glebę wyspy i powiedział, że trzydniowa praca może w pełni zapewnić ludności wyspy wszystko, co niezbędne. Są to jednak nieuzasadnione założenia.

Podróżni często wspominali o lokalnych ogrodach, co ich bardzo zaskoczyło. Następnie, podobnie jak teraz, zbocza wulkanów zostały wykorzystane do sadzenia ogrodów i uprawy bananów. Nisko rosnące krzewy rosły na zamieszkałych ziemiach, które były mało przydatne dla starożytnego Rapanui. Kiedy Polinezyjczycy po raz pierwszy pojawili się na wyspie, bez wątpienia znajdowały się na niej liczne gaje roślin Toromiro (Sophora toromiro) Roślina ta odegrała dużą rolę w rozwoju lokalnej cywilizacji, ponieważ była używana do transportu moai podczas budowy sanktuariów. W wyniku intensywnego użytkowania toromiro wyginęło na wyspie.

Zgodnie z legendami Rapa Nui, rośliny sadzą jak (Triumfeta semitriloba), marikuru (Sapindus saponaria), makoi (Thespesia populnea) i drzewa sandałowego sprowadził król Khotu-matu’a, który popłynął na wyspę z tajemniczej ojczyzny Marae-renga. Nie jest to niczym niezwykłym: zwykle Polinezyjczycy, zapełniając nowe ziemie, przynosili ze sobą nasiona roślin, które miały ważny cel praktyczny, na przykład morwy, z kory, z której zrobiono ich tradycyjne stroje tapa. Jednak niektóre z powyższych roślin pojawiły się na wyspie przed pojawieniem się człowieka. Nasiona tych roślin były przenoszone przez wiatr, ptaki. Nie ma wątpliwości, że Hotu-motua przywiozła ze sobą nasiona palmy chlebowej i palmy kokosowej, jednak z powodu dość chłodnego klimatu według polinezyjskich standardów rośliny te, ku wielkiemu rozczarowaniu osadników, umarły.

Starożytni Rapanuiici wiedzieli o palmie kokosowej (rap. Nui), której używali ich przodkowie.Więc w piosenkach poświęconych siewowi słowa brzmią: Atua-metua ki ai kiroto kia Rirituna-rai, ka pu te niuktóre można przetłumaczyć jako „Nasi przodkowie wyprodukowali drzewo kokosowe ze złego węgorza”. Dla wielu współczesnych ludzi wydaje się to śmieszne, jednak zgodnie z mitami polinezyjskimi palma kokosowa pochodzi z głowy węgorza zakopanego na ziemi przez boga. Współcześni mieszkańcy wyspy używają słowa „nui” dla nasion rośliny Makoi (Thespesia populnea), które w rzeczywistości są bardzo podobne do małych orzechów kokosowych.

Z krzewów rosnących na Rapa Nui wykonano małe posągi, włócznie i ramiona. Na szczęście na wyspie często sprowadzano kłody drzew, które były bardzo cenione i uważane za uprzywilejowane przez ich przodków: umierający ojciec często obiecywał dzieciom zesłać drzewo z królestwa ciemności.

Jeśli palma kokosowa i chleb nie zaczęły się na wyspie, lokalny klimat był najbardziej odpowiedni dla taro, słodkich ziemniaków, ignamów, bananów, trzciny cukrowej, ty (Fruticosa Cordyline) i kurkumy (Curcuma longa), które zostały wprowadzone przez pierwszych kolonistów. Należy zauważyć, że starożytni Rapanuiici byli bardzo dobrze zorientowani w rolnictwie, roślinach i cechach ich uprawy. Wyspa mogła zatem wyżywić kilka tysięcy osób zamieszkujących Rapa Nui. Jednym z problemów wyspy jest brak rzek słodkowodnych, a także słońce, które skwierczy lokalne uprawy podczas upałów. Na przykład, aby zachować taro, starożytni Rapanuiici posadzili go między kamieniami, które chroniły przed palącym słońcem i utrzymywały wilgotność gleby.

Roślina taka jak morwa, która może umrzeć z powodu silnych wiatrów, starożytni mieszkańcy wyspy posadzono w zagłębieniach, głównie w pobliżu domu. W rezultacie powstał humus, który zwiększył plon.

Praca w tym miejscu przyniosła ludziom Rapanui tylko przyjemność, ponieważ był to ich chleb i jednocześnie rozrywka: pod koniec dnia zwykle organizowano tańce z piosenkami.

Przyszłe żniwa były ściśle chronione przed złodziejami, a nawet samymi właścicielami, a mianowicie ich niecierpliwością i chciwością. Król ustanowił tabu, za naruszenie którego mogą zostać straceni.

Gdy przyszedł czas na żniwa, tabu zostały usunięte, a pierwsze owoce poświęcono bogom.

Jednym z problemów wyspy zawsze był niedobór świeżej wody. Na Rapa Nui nie ma pełnych rzek, a woda po opadach łatwo przenika przez glebę i płynie w kierunku oceanu. Małe strumienie można znaleźć w kilku miejscach na wyspie, ale ze względu na bliskość oceanu woda nie nadaje się do picia. Dlatego mieszkańcy Rapanui budowali małe studnie, mieszali słodką wodę ze słoną, a czasami pili tylko słoną wodę.

Wyspa ma również źródła wody: jeziora słodkowodne w kraterach lokalnych wulkanów. Mimo niedostępności mieszkańcy wyspy zawsze starali się być bliżej tych miejsc, szczególnie po deszczu.

Zwierzęta gospodarskie

W przeszłości Polinezyjczycy, podróżując w poszukiwaniu nowych wysp, zawsze zabierali ze sobą trzy zwierzęta: świnię, psa i kurczaka. Ale nie zawsze było możliwe uratowanie tych zwierząt przed lądowaniem na lądzie. Stało się tak z Wyspą Wielkanocną, która przyniosła tylko kurczaka. Kurczak zajmował ważne miejsce w lokalnej diecie, składającej się głównie z pokarmów roślinnych. Był to symbol dobrobytu, a kurczak często odgrywał rolę pieniędzy w wymianie rzeczy. W nocy kury umieszczano w specjalnych kurnikach wykonanych z kamiennych płyt: aby drób był chroniony przed złodziejami. W XIX wieku, kiedy wiele osad na wyspie zostało opuszczonych, część drobiu oszalała i żyła na kraterach wulkanów.

Szczur nie jest zwierzęciem, jednak wprowadzili go także pierwsi osadnicy na Wyspie Wielkanocnej, którzy uważali to za przysmak. Po tym, jak czarne szczury sprowadzone przez Khotu-matu i jego zwolenników, na wyspie pojawiły się szare szczury wprowadzone przez Europejczyków.

Wędkowanie

Wody otaczające Wyspę Wielkanocną obfitują w ryby, szczególnie na klifach wyspy Motu Nui, gdzie licznie gniazdują ptaki morskie.Ryba była ulubionym pożywieniem starożytnych Rapanuiitów, aw miesiącach zimowych ustanowiono nawet tabu przy jej połowie. Chociaż dzisiejsze połowy nie odgrywają podstawowej roli, w przeszłości wszystko było inne. W jaskiniach wyspy znaleziono dużą liczbę haczyków, a wizerunkami samych ryb były lokalne petroglify. Wyspa Wielkanocna, w przeciwieństwie do większości wysp Pacyfiku, nie jest otoczona rafami, które przyciągają ryby. Dlatego jego połów był bardzo trudny, a miejscowi rybacy nie pływali daleko od wybrzeża. Ponadto liczba łodzi była bardzo ograniczona, ponieważ nie było wystarczającej ilości drewna.

Wyspa Wielkanocna posiadała ogromną liczbę haczyków wędkarskich. Niektóre z nich zostały wykonane z ludzkich kości, tak się nazywały mangai ivi (rap. mangai ivi), inni - z kamienia nazywano ich mangai kahi (rap. mangai kahi) i był używany głównie do połowu tuńczyka. Kamienne haki zostały wykonane głównie z jednego kawałka bazaltu i miały około 4-5 cm długości, a ponadto wszystkie miały ten sam kształt: prawie okrągły, gładki, bez szorstkości. Haki wykonane z ludzkich kości (kości udowej) były nieco większe i składały się z dwóch części połączonych liną z włókien roślinnych Triumfetta semitriloba. Większość haczyków znaleziono w grobach (aha).

Starożytne haczyki Rapanui wykonane z polerowanego kamienia

Lokalna nazwa to mangai kahi (rap. Mangai kahi). Ma jasny tytoń z czerwonawą patyną. Zadziwia gładkością i pięknymi kształtami. Hak ma długość 5,5 cm i szerokość 3,4 cm. Znaleziony w 1875 r. W grobie na Wyspie Wielkanocnej przez Jamesa Brandera. Mangai-ma'ea (rap. Mangai ma'ea). American Museum of Natural History, Nowy Jork. Podwójny hak służył jako dekoracja

Haki wykonane z polerowanego kamienia w czasach starożytnych (kiedy wyspa była tylko zamieszkana) były bardzo rzadkie, ponieważ ich produkcja wymagała dużo czasu. Dlatego te haki były tylko wśród uprzywilejowanych mieszkańców, którzy mieli na imię tangata manu (rap. tangata manu). Po śmierci właściciela złożono go w grobie.

Często kamienne haki stały się dekoracjami i insygniami. Na przykład na Wyspie Wielkanocnej znaleziono podwójne haczyki w formie ozdób piersiowych, które kobiety wisiały na ich szyjach. Ponadto niektórzy ludzie Rapanui wykonali tatuaże z ich wizerunkiem. Samo istnienie haczyków wędkarskich wskazuje na rozwój starożytnej cywilizacji Pan-Panui, ponieważ technika polerowania kamienia jest dość skomplikowana, podobnie jak osiągnięcie tak gładkich form.

Według jednej z legend Rapanui pierwsi osadnicy używali tylko kamiennych haczyków do strojenia. Reszta ryb zawsze przepływała obok. Połów był bardzo słaby, a mieszkańcy nie mogli zrozumieć, co było przyczyną. Jeden inteligentny rybak o imieniu Ure (rap. Ure) miał kiedyś marzenie. W nim jego dusza weszła do nieznanej chaty niedaleko Tirakoki (rap. Tirakoka). Na ścianie widziała niezwykłe haczyki z kości. Budząc się wcześnie rano, Ur natychmiast wyruszył na poszukiwanie ludzkich kości, z których zrobił podobne haki. Sukces nastąpił natychmiast: z każdym rzutem łapał duże ryby. Lokalni rybacy byli bardzo zaskoczeni i zapytali, jaki jest powód sukcesu, jakiego rodzaju przynęty użył Ur. Na co odpowiedział: „Łowię jak ty, kamiennym hakiem”. Rybacy odkryli oszustwo, złapali Ure'a, dowiedzieli się o jego kościanych hakach i pobili go surowo, pozostawiając wszystko, co krwawiło w czółnie.

Zgodnie z ideami Rapanuiites, każda zmarła osoba w życiu pozagrobowym stała się bóstwem, więc jego szczątki często stały się przedmiotem sporu między różnymi klanami. Tak więc haczyki rybackie były zawsze wykonane z kości wroga. Zgodnie z przekonaniami Rapanuiitów, mana (rap. Mana) osoby zmarłej, czyli jej siła, została przekazana rybakowi. Wojownik, który również używał tych kości, stał się niejako właścicielem zmarłej osoby, która za życia pomagała temu wojownikowi w zdobywaniu pożywienia.Według Rapanuyts haczyk wędkarski z ludzkiej kości przyciągał ryby. Jednocześnie dla Polinezyjczyków, którzy byli kanibalami, nie było nic bardziej obraźliwego niż uznanie osoby za „jedzenie” - to doprowadziło go do poziomu zwierzęcia i zepsuło mu manę. Dlatego rybak nigdy nie jadł ryb złowionych przez ten hak.

Jako przynętę rybacy użyli małej ryby, która nazywała się ature (rap. Ature). Najpierw został przetarty dwoma kamieniami. Następnie mielone mięso tej ryby przymocowano do kamienia, który służył jako ładunek. Gdy haczyk osiągnął pożądaną głębokość, rybak silnym szarpnięciem uwolnił przynętę i kamień. Tuńczyk przyciągnięty przynętą przypłynął do haka i złapał go. Czasami rybacy używali dwóch haczyków jednocześnie (posiekane mięso atury było przymocowane do jednego, a cała ryba do drugiego). Jedna przynęta przywiązana do paska rybaka, druga do czółna.

Rapanuytsy wykorzystało także wiele sieci o różnych rozmiarach. Każda sieć służyła do połowu określonego rodzaju ryb. Siatki zostały wykonane z włókna morwy.

Również starożytni mieszkańcy jedli jeżowce, kraby, meduzy, które codziennie były zbierane przez kobiety na brzegu. Ponadto nocą kobiety łapały śpiące ryby za pomocą szpiczastych patyków w szczelinach skał.

Rapanuytsy polował również na żółwie, o których często wspominają lokalne legendy. Jego wizerunek ma nawet petroglif. Kiedy mieszkańcy zauważyli żółwia u wybrzeży, ścigali go czółnem. Jeśli nie można było złapać żółwia, zanurkowali do wody i zaplątali ją w sieci. Żółwie były tak bardzo doceniane przez lud Rapanui, że nawet stupy (rap. Tupa) zostały zbudowane na brzegu, które służyły jako wieże strażnicze, na których lud Rapanui pilnował żółwi.

Kajak Rapanui

Starożytne Rapanuiites nie miały tak wielu kajaków (nazwa Rapanui - waka rap vaka), jak na przykład wśród Polinezyjczyków, którzy zaorali fale Oceanu Spokojnego. Ponadto wyraźny brak wysokich i dużych drzew wpłynął na techniki kajakowe. Pierwsi Europejczycy nie zostawili żadnych szczegółowych informacji na ten temat. Tylko kilka szkiców wykonanych na przykład przez Blondelę w 1786 roku lub Choris w 1816 roku pozwala nam ocenić kajak Rapanui. Te zdjęcia wyraźnie pokazują, że pojazdy te zostały wykonane z małych struganych desek.

Należy zauważyć, że ludzie Rapanui mieli dwa rodzaje kajaków: bez podpory, która była używana podczas pływania na morzu, oraz z podpórką, która była używana podczas pływania na duże odległości.

Ponadto były dwa rodzaje wiosła: pierwszy typ można znaleźć na wszystkich wyspach Oceanu Spokojnego, drugi to specjalny typ wiosła Rapanui.

Wyspa Wielkanocna Canoe lub Waka

Dwa rodzaje kajaków Rapanui Rysunek kajaka i rapanui autorstwa blondeli w 1786 roku
Pierwsza rycina pokazuje dwa typy kajaków Rapanui: z wysięgnikiem (ryc. 1) i bez wysięgnika (ryc. 2), a także dwa rodzaje wiosła: ogólny polinezyjski (ryc. 3) i specjalny rodzaj wiosła rapanui (ryc. 4). Drugie zdjęcie wykonała Blondela w 1786 r. Pokazuje także kajak Rapanui z wysięgnikiem. Zwróć uwagę na niezwykłą wiosło, a także damski kapelusz, który ma kształt łodzi i jest wykonany z trzciny cukrowej lub włókien hibiskusa.

Public relations starożytnych Rapanuiitów

Bardzo niewiele wiadomo na temat struktury starożytnego społeczeństwa pan-panuistycznego, które istniało przed XIX wiekiem. W związku z eksportem miejscowej ludności do Peru, gdzie była wykorzystywana jako niewolnicy, epidemie spowodowane chorobami sprowadzonymi na wyspę przez Europejczyków oraz przyjęcie chrześcijaństwa, społeczeństwo Rapanui zapomniało o wcześniejszych relacjach hierarchicznych, więzach rodzinnych i plemiennych.

Lista nazwisk władców, nazw geograficznych i faktów z lokalnych legend nie może służyć jako podstawa do rekonstrukcji szczegółowego schematu stosunków politycznych i społecznych wyspiarzy, ale wskazuje na ogólną strukturę tego społeczeństwa.

Plemiona starożytnych Rapanuiitów

Na początku XIX wieku na Rapa Nui istniało dziesięć plemion kolega (rap. mata), których członkowie uważali się za potomków swoich tytułowych przodków, którzy z kolei byli potomkami pierwszego króla wyspy Hotu-motu’a.

Cała populacja wyspy mieszkała w szesnastu osadach: trzy z nich na zachodzie, sześć na północy i siedem na południu. Ponadto wszystkie znajdowały się u wybrzeży.

Według legendy Rapanui, po śmierci Hotu-motu’a wyspa została podzielona między jego synów. Senior Tu’u Mahekeodziedziczył tytuł Ariki Mau (rap. ariki-mau) lub król, i otrzymał ziemię między Zatoką Anakena a Górą Teatea, Świat - między Anakena i Hanga Roa, Marama - ląduje na południe od Akahang do Vinapu, Koro orongo - ląd w pobliżu wulkanu Rano Raraku, Hot-iti w końcu stał się właścicielem całej wschodniej części wyspy Raa - lądować na północ i wschód od góry Teatea. Howo moana nie pojawia się w tym podziale ziemi, jednak jest wymieniony na liście lokalnych władców. Wszyscy ci synowie nadali imiona plemionom Rapanui.

Stopniowo nowe plemiona wyróżniały się spośród istniejących. Tak więc legenda Rapanui opowiada o pojawieniu się plemion raa i Chameaktóry mieszkał w plemieniu świat.

Wśród plemion głupio chcę, ureocheas i ktoś oorongo nie było własnego terytorium i mieszkali na obszarze zwanym Hotu-Iti we wschodniej części wyspy. Nazwali też najmłodszego syna Khotu-matu, co raczej sugeruje, że może on być eponimem dla plemienia, które w przeszłości rozpadło się na trzy małe. Ten widok wyjaśnia powód użycia terminu Hotu-Iti dla wszystkich trzech plemion.

Złożoność geografii politycznej wyspy polega również na tym, że w momencie otwarcia Rapa Nui plemiona nie żyły wyłącznie na ich terytorium. Na przykład wielu członków światowego plemienia mieszkało na terytorium plemienia Marama. Wyjaśniało to przede wszystkim małżeństwa między plemionami, w wyniku których dzieci mogły domagać się ziemi swojego ojca od innego plemienia lub odziedziczyć majątek matki. Ponadto wyspa Rapa Nui nie jest tak duża, że ​​żyjące na niej plemiona żyły oddzielnie od siebie.

Terytorium plemienia często dzieliło się między potomków członków mata-iti (rap. mata iti) lub małe klany utworzone w obrębie plemienia. Ziemie należące do tych mati-iti były pasami ziemi rozciągającymi się od wybrzeża do centrum wyspy. Ludność Rapa Nui osiedliła się głównie na wybrzeżu, więc ziemie te były najcenniejsze. Pokonane plemię, po utracie ziemi, przeniosło się do centrum wyspy lub uta (rap. uta), z dala od oceanu i jego bogactwa.

Ahu na brzegu, który był cmentarzem i sanktuarium, wskazywał, że terytorium należało do dowolnego plemienia.

W czasach starożytnych rodacy mieszkali w ogromnych chatach. Była to rodzaj plemiennej wspólnoty zwanej evie (rap. ivi). Często obejmowali braci z żonami i dziećmi, a czasem rodziny, którzy mieli wspólnych pradziadków i prapradziadków. Na czele był starszy, głęboko czczony i powołany tanata honui (rap. tanata honui).

Rola tak dużej rodziny jest nieznana. Ale jeśli mówimy o społeczności polinezyjskiej jako całości, możemy założyć, że wszyscy członkowie posiadali wspólnie ziemię (to znaczy była to ziemia komunalna, wspólna) i wspólnie zajmowali się rolnictwem i rybołówstwem. Wojna na wyspie przyczyniła się do jej konsolidacji, to znaczy podczas wszelkich starć społeczność broniła wspólnych interesów, a społeczność pomagała sobie nawzajem.

Oprócz plemion i społeczności klanowych, które stanowiły podstawę publicznej organizacji społeczeństwa Rapanui, istniały większe stowarzyszenia o charakterze politycznym. Dziesięć plemion lub kolega (rap. mata) zostały podzielone na dwa walczące sojusze. Plemiona na zachodzie i północnym zachodzie wyspy były powszechnie nazywane ludźmi Tu’u To nazwa wulkanicznego szczytu w pobliżu Hanga Roa. Byli też nazywani Mata Nui. Plemiona wschodniej części wyspy w historycznych legendach nazywane są „ludem Khotu-iti”.

Ten dualizm był wynikiem ciągłych wojen między plemionami żyjącymi na przeciwległych krańcach wyspy. Legendy często mówią o nienawiści do dwóch związków i wojnach między Tu'u i Khotu-iti, których starcia trwały naprzemiennie z powodzeniem przez wiele pokoleń. Zwycięstwo którejkolwiek ze stron zjednoczyło wyspę przez jakiś czas, ale gdy tylko pokonana strona nabrała siły, konflikt trwał. Świecka wrogość znalazła odzwierciedlenie w religii. Święte miejsca należące do obu związków zostały podzielone na dwie części, z których każda należała do osobnej maty. Na przykład wyspa Motu Nui została podzielona na dwie części za pomocą posągu działającego jako znak graniczny.

Struktura społeczna starożytnych Rapanuiitów

System hierarchii, który istniał w przeszłości na wyspie, teraz zniknął. Był dość rozgałęziony i podobny do tego, który istniał w Nowej Zelandii lub na wyspach Towarzystwa. Na czele hierarchicznej drabiny był Ariki Mau (rap. ariki mau) lub najwyższy przywódca, który był również nazywany królem wyspy. Poniżej byli kapłani lub bluszcz atua (rap. ivi atua) i lokalnej szlachty, lub ariki paka (rap. ariki paka). Co więcej, całe plemię świata należało do szlachty. Było to bardzo sprzeczne z polinezyjskimi zwyczajami. Należy zauważyć, że w innych plemionach wyspy Ariki Pak były całkowicie nieobecne. Jednocześnie rola szlachty Rapanui nie jest bardzo jasna. W hierarchicznej drabinie zajęli miejsce po kapłanach i nie ma wątpliwości, że ci ostatni pochodzili z miejscowej szlachty.

Na czwartym etapie hierarchicznej drabiny byli wojownicy, lub matato (rap. matato). Najniższą pozycję zajmowała kio lub zależna populacja (najprawdopodobniej została utworzona z członków pokonanego plemienia). Dokładna pozycja rzemieślników na tych schodach jest nieznana, ale prawdopodobne jest, że zajęli raczej wysokie miejsce w społeczeństwie Rapanui.

Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę siłę polityczną na wyspie, ta gradacja stosunków społecznych może być myląca. Na przykład matato, którzy nie byli świadomi i nie byli na tym samym poziomie hierarchicznej drabiny co król lub Ariks, mieli wystarczającą władzę.

Podobnie jak na Wyspach Markizy i na wyspie Tonga, król Rapa Nui był uważany za bóstwo, którego magiczna moc miała bezpośredni wpływ na przyrodę i zapewniała ludności ciągłe zbiory. Wiara w władzę króla nad roślinami i zwierzętami była wynikiem wiary w niego mana (rap. mana), mistyczna moc, która została mu przekazana od świętych przodków.

Władza nad naturą była zwykle przekazywana najstarszemu synowi. Czasami osiągał taką siłę, że mógł służyć jako źródło niezliczonych kłopotów. Opowiada o tym staro-duńska legenda młodego księcia Rocorocochetausyn trzeciej żony króla Nga’ara. Sprawa jest interesująca, ponieważ od urodzenia nie miał prawa ubiegać się o tron. Jego narodzinom towarzyszyły jednak liczne cuda, które zwykle zdarzają się przed urodzeniem przyszłego spadkobiercy. Wszystko to było świadectwem many. Rococoheatu. Aby zakończyć kłopoty, rządzący król uwięził go w jaskini na Górze Rano-Aroi. Następnie król Nga’ara został zmuszony do zabicia własnego syna.

Król Rapanui przeniósł się na pościel, której zwykli ludzie nie mogli dotykać, a także sam władca. To z jednej strony podkreślało jego świętość, az drugiej chroniło śmiertelników przed szkodliwym działaniem many na nich. Najświętszą częścią ciała Ariki Mau była głowa. Król nosił bardzo długie włosy, ponieważ nikt nie miał prawa ich dotykać. Chociaż królom nie wolno było wiele robić, mogli łowić ryby i robić sieci rybackie.

Król mieszkał w oddzielnej chacie, podobnie jak jego żona. Wszystkie jego potrzeby zostały zaspokojone przez dwie kategorie sług należących do plemienia świata. Kategoria tu’ura (rap.tu'ura) uprawiał ziemie królewskie i towarzyszył im podczas połowów. Tato Haka (rap. haka papa) przygotował jedzenie dla lidera i podał mu stół. Gdy słudzy ci mieli wyjść w obecności króla, odwrócili się plecami do wyjścia i zwrócili się w stronę króla. Ci, którzy chcieli porozumieć się z królem, musieli przekazać specjalny list do tych sług.

Króla Rapanui można odróżnić od reszty mieszkańców przede wszystkim bardziej złożonym projektem tatuażu na ciele. Nosił także dłuższy płaszcz.

Wychowanie najstarszego syna królewskiego w sąsiedniej wiosce było dość dziwną tradycją Tato. Po tym, jak został królem, młody przywódca zamieszkał Ahu Akapu, w pobliżu Tahai, na zachodzie wyspy. Stało się to dopiero po tym, jak król zrzekł się swojego tytułu na rzecz najstarszego syna i wrócił do Anaken na resztę życia.

Podobnie jak inne wyspy Polinezji, król Rapanui stracił tytuł po urodzeniu swojego najstarszego syna. Jego mana została przekazana dziecku, które zostało pośrednikiem w komunikacji między plemieniem a bogami. W rzeczywistości król sprawował władzę jako regent, dopóki jego syn nie mógł samodzielnie wykonywać swoich funkcji. Dorosłość przyszła po ślubie, po czym były król utracił swoje funkcje.

Dokładne obowiązki króla Rapanui nie są znane. Jedną z jego głównych funkcji było nakładanie i usuwanie tabu. Nie było możliwości wprowadzenia się do żadnego domu, dopóki nie odwiedził go Ariki Mau. To samo dotyczyło łodzi. W miesiącach zimowych łowi się tabu króla. W tym okresie tylko król i jego rodzina mogli jeść ryby.

Pierwszy tuńczyk sezonu, złowiony przez rybaka na początku lata, został przywieziony do króla, który zjadł go w towarzystwie rodziny rybaka.

Władza polityczna Ariki Mau nie jest dokładnie znana. Przedstawione są tylko hipotezy. Pomimo faktu, że był tylko świecką głową plemienia świata, w innych plemionach Ariki-Mau był czczony jako bóstwo. Szacunek dla niego był tak silny, że gdy plemię zostało pokonane przez wrogów świata, nigdy nie zostało wzięte do niewoli.

Najprawdopodobniej władza polityczna była skoncentrowana w rękach Matato, arystokracji wojskowej. Dlatego nie ma wątpliwości, że gdyby król nie był wyposażony w manę, wówczas na wyspie nie byłoby władzy królewskiej.

Opinia na temat sytuacji księży, którzy pełnili rolę nie tylko wiernych, ale także arystokratów, jest całkowicie sprzeczna. Możliwe, że zostali wybrani bezpośrednio z rodziny królewskiej. Wezwano kapłanów bluszcz atua (rap. ivi atua). Kapłani królewskich świątyń byli bardzo czczeni.

Rzemieślnicy wyspy byli zjednoczeni w cechach, a ich status społeczny zależał od znaczenia ich rzemiosła w życiu gospodarczym wyspy. Przede wszystkim czczono rzemieślników, którzy brali udział w tworzeniu moai. Działalność rzemieślnicza była dziedziczna. Niemniej jednak każdy, kto może udowodnić swoje mistrzostwo w każdej branży, może dołączyć do gildii.

Matato, czyli wojownicy, znane postaci z historycznych legend wyspy. Pełniły one jednak nie tylko funkcje wojskowe, ale także cywilne. Matato mógł przejąć władzę nie tylko w swoim plemieniu, ale także w innych plemionach. Jednym z najbardziej znanych wojowników w historii Rapa Nui był Kaainga, który był najpierw głową plemion wschodnich, a następnie objął w posiadanie całą wyspę. Pozycja wojownika była bardziej uprzywilejowana w Rapa Nui niż gdziekolwiek indziej na Polinezji. Wojownicy próbowali nawet przejąć władzę religijną na wyspie.

Wezwano komunistów na Wyspie Wielkanocnej, podobnie jak na wyspie Mangarev Huru Manu (rap. huru manu). Jednak nic nie wiadomo o ich pozycji w społeczeństwie. Stali się wtedy przegrani z plemienia przegrywającego kio (Angielski kio), czyli słudzy lub niewolnicy.

Termin kio miał również zastosowanie do rolników, którzy objęli patronatem wojownika, któremu zapłacili należność.Do tej kategorii zaliczono także tych Rapanui, którzy nie posiadając własnej ziemi, uprawiali ziemię innego członka społeczności.

Wojny na wyspach

Starożytne Rapanuiites były wyjątkowo wojownicze. Gdy tylko zaczęła się wrogość między plemionami, ich wojownicy pomalowali ciała na czarno i przygotowali broń do bitwy w nocy. Jedli tylko posiłki przygotowane przez swoich ojców w osobnych piecach. Zabroniono im spania w noc przed bitwą, a rano, w towarzystwie żon i dzieci, żołnierze śpiewali różne hymny.

Po spotkaniu wojownicy wrogich plemion zaczęli się obrażać, a następnie zaczęli rzucać kamieniami. Gradowi kamieni towarzyszyły rzucane włócznie, których wierzchołki były wykonane z obsydianu i mogły z łatwością zabić wroga. Następnie wojownicy zaczęli atakować się krótkimi, płaskimi pałkami, podobnymi do patasów nowozelandzkich, chociaż niektórzy mieli długie pałki o ostrych krawędziach. Bitwa trwała, dopóki przegrana strona, w której zginęło kilku żołnierzy, nie zaczęła uciekać z pola bitwy. Zwycięzcy zaczęli ich ścigać, aby schwytać niektórych wrogów. Następnie wjechali na terytorium pokonanego plemienia, spalili wszystkie chaty i zniszczyli cały plon. Kobiety i dzieci zostały wzięte do niewoli. Więźniów często zabijano z powodu zemsty. Co więcej, egzekucja była bardzo okrutna: zostali pochowani żywcem, złamali czaszkę żywej osobie, deptali go, aż rozerwał mu żołądek, a wnętrzności pełzły. Aby się uratować, lud pokonanego plemienia ukrył się w jaskiniach lub poprosił o pomoc innego plemienia. Jeśli wśród więźniów był przywódca pokonanego plemienia, nie zjedli go, ale podpalili głowę, aby obrazić jego pamięć i rodzinę.

Ale najstraszniejsze było to, że po zwycięstwie odbyła się uczta, podczas której zwycięscy żołnierze zjedli zwłoki zwyciężonych, czyli zaangażowali się w kanibalizm.

Sami kanibale na wyspie zostali nazwani kai tangata (rap. kai tangata). Kanibalizm istniał na wyspie aż do chrystianizacji wszystkich mieszkańców wyspy. Ponadto dzieciom i kobietom nie pozwalano na te święta. Palce u rąk i nóg uważano za przysmak. Kanibalizm na wyspie nie był powszechny, ponieważ wymagały tego rytuały religijne lub był wynikiem nienawiści do wrogiego plemienia, był po prostu jedynym źródłem świeżego mięsa na wyspie. Ponadto głównymi ofiarami kanibalizmu były głównie kobiety i dzieci. Jedzenie osoby było wielką zniewagą dla rodziny, której był członkiem. Potem rodzina zaczęła się mścić.

Powiększony obraz górnej części starożytnego klubu Pan-Panujian lub wa (rap. ua)

Okres ciąży i narodziny dziecka w starożytnych rapanuyeks

W trzecim lub piątym miesiącu ciąży, ale w żadnym wypadku nie w czwartym ani szóstym (uważano, że liczby te się nie powiodły), teść zaoferował swojej synowej zawartość imu (pieca ziemnego), zwanego imu-takapu-cocoma-moa (rap. imu takapu kokoma moa). Był to uroczysty piec z wnętrznościami ptaka. Jelita były uważane za przysmak, dlatego ofiarowanie tego dania uznano za przejaw szacunku dla przyszłej matki. Reszta jedzenia została rozdzielona między członków dwóch rodzin. Jeśli ojciec kobiety był bogatym mężczyzną, zaprosił rodzinę zięcia na ucztę, która jednak nie miała znaczenia rytualnego. Jeśli podczas tej uczty szczur zjadł resztki jedzenia, byłby to zły znak dla nienarodzonego dziecka.

Starożytne rapanuiki urodziło dzieci w kucki. Podczas porodu ciężarnej pomagał jej mąż lub ktoś z jej rodziny, naciskając na brzuch, aby przyspieszyć poród dziecka. Przed kobietą włożyli kamień skręcony w trzcinę - uważano, że ułatwi to poród.

Pępowinę zwykle gryzł mężczyzna, który był następnie wiązany przez księdza. W mitologii Rapanui pępek miał ogromne znaczenie, ponieważ symbolizował odwagę i siłę człowieka.Wiązając pępowinę, kapłan przekazał dziecku część swojej siły życiowej, many. Co więcej, rytuał był raczej ściśle regulowany, ponieważ każde odstępstwo od zasad może prowadzić do złych konsekwencji dla dziecka. Kogut został przedstawiony kapłanowi. Odciętą część pępowiny umieszczono następnie w osobnym naczyniu z wodą ogrzewaną gorącymi kamieniami. Płaskie, gorące kamienie były następnie układane na brzuchu kobiety po porodzie, aby zapobiec zmarszczkom na brzuchu. Oczywiście niewiele to pomogło, zwłaszcza po kilku porodach.

W urodziny dziecka ojciec zorganizował bankiet dla rodziny żony. Pierwszym do jedzenia była żona. Gdyby nie miała apetytu - jej mąż. Uroczystość była głęboko symboliczna. Niektóre potrawy, na przykład ze słodkich ziemniaków (słodkie ziemniaki), zostały wyłączone z menu. Tego samego dnia dziecko otrzymało imię, zwykle zrobiła to ciocia lub wujek ze strony ojca. W wieku od siedmiu do ośmiu miesięcy dziecko zostało ogolone nożem obsydianu. Wujek od matki przyniósł mu prezent z gry. Podobny prezent został przedstawiony, gdy dziecko zaczęło chodzić lub zakładać pierwszą przepaskę biodrową. Po ukończeniu siedmiu do ośmiu lat dziecko otrzymało tatuaże na nogach. Ponadto temu wydarzeniu towarzyszyły uroczystości, podczas których bracia matki dali dziecku trzydzieści ptaków.

Sport i rozrywka

W przeszłości gry sportowe i rozrywka zajmowały ważne miejsce w życiu starożytnych Rapanuiites. Wyspa surfowała, a deska zrobiona była z trzciny.

Dzieci lubiły również zjeżdżać ze stoków lokalnych wulkanów, brać udział w bitwach treningowych: zostały podzielone na walczące klany i atakowały się nawzajem nieszkodliwymi strzałami. Według legendy Rapanui odkrycie broni wojskowej wykonanej z obsydianu należy do dziecka.

Latawiec był bardzo powszechny, który został przywieziony do Polinezji z Azji. Został wykonany z prętów pokrytych tapas, na których malowano ptaka.

Młodzież starożytnych Rapanuiitów

Dojrzewanie w starożytnych rapanueksach miało miejsce w wieku 10-11 lat, u chłopców w wieku 12-14 lat. Początek tego okresu w życiu Rapanui nie był naznaczony specjalnymi rytuałami. Ponadto dojrzewanie nie pokrywało się z początkiem życia seksualnego, które rozpoczęło się w stosunkowo młodym wieku.

Chłopcy w wieku 14 lat i dziewczynki w wieku 12 lat wzięli udział w specjalnej ceremonii, w której młodzi mężczyźni zostali ogoleni za pomocą obsydianu. Mieli przynieść jajko człowiekowi o imieniu tangata-tapu-manu (rap. tagata tapu manu). Następnie młodzi mężczyźni udali się do wioski Orongo. Prawie nic nie wiadomo o ceremoniach, które odbyły się tutaj później. Na skałach niedaleko tej wioski przedstawiono genitalia kobiet - dość powszechny motyw malowideł skalnych Rapanui. Najprawdopodobniej zostały one zastosowane na skałach podczas inicjacji dziewcząt w wieku dorosłym.

Na wyspie zbudowano specjalne chaty - Hare Nui (rap. hare nui), w której zgromadziły się młode dziewczęta i chłopcy. Tutaj spędzali czas na rozrywkach, grach, tańcach i piosenkach.

Jednym ze standardów kobiecego piękna na wyspie była blada skóra, co było bardzo wysoko cenione w całej Polinezji. Jedna z legend Rapanui mówi nawet o dwóch bohaterach Kaharoau i Kakoniau, którzy wstydzili się swojej brązowej skóry, że nawet nie odważyli się przyjść na święta. Młodzi mieszkańcy Rapanui żyli bezczynnie pod wieloma względami i w zasadzie obserwowali ich wygląd: zapuszczali paznokcie, przestrzegali specjalnych diet, które wyglądały jak okresowy strajk głodowy.

Tradycje adopcji dzieci są dość interesujące. Rodzice mogli spokojnie „zaprezentować” swoje dziecko najlepszemu przyjacielowi, podczas gdy w nowej rodzinie traktowali go tak samo jak własne dzieci. Nowi rodzice nadali nowemu dziecku nowe imię. Dlatego naukowcom bardzo trudno jest stworzyć drzewo genealogiczne starożytnych rodzin Pan-Anuan.

Rozwój dziecka

Od najmłodszych lat dzieci, naśladując dorosłych w swoich grach, zaznajomiły się z umiejętnościami, które przydałyby się im w późniejszym okresie dorosłości. Dzieci często łowiły ryby z dorosłymi, próbowały rzeźbić figurki, amulety, uczestniczyły w grach bitewnych. Dziewczyny pomagały matkom w wychowywaniu młodszych braci i sióstr, uprawiały korę morwy lub kołysały kosze.

Śmierć i pochówek starożytnych Rapanuiitów

Według starożytnego ludu Rapanui, po śmierci osoba najpierw stała się dobrym demonem, a następnie bóstwem, którego ucieleśnieniem były posągi w mauzoleumach rodzinnych. To bóstwo broniło plemienia, a jednocześnie pomagało pokonać wrogów.

Wszystkie ludzkie kości umieszczono w otwartych kryptach aha. Najpierw zwłoki zmarłego owinięto matą i ułożono na specjalnych noszach wykonanych z drewna lub kamienia. Ciało leżało przez bardzo długi czas, dopóki nie uległo całkowitemu rozkładowi. Natychmiast po śmierci osoby jego bliscy krewni przygotowali się szalony tata (rap. umu papaku), specjalne pożywienie, które nie miało prawa jeść syna lub ojca zmarłego, ale zostało rozdane innym rodakom. Odlegli krewni, a nawet sąsiedzi, gotowali umikirikiriki (rap. umu rikiriki), które uosabiały ich żal za zmarłych. Podczas pogrzebu Rapanuiici wykonywali rytualne tańce, towarzysząc im żałobnymi śpiewami, lamentami.

Miejsce, gdzie leżały zwłoki zmarłego, było tabu. Po całkowitym rozkładzie zwłok kości zmarłej osoby zostały zebrane przez krewnych i przeniesione do rodzinnego mauzoleum.

Fryzura

Starożytni mężczyźni Pan-Dani w przeszłości nosili dość krótkie fryzury, a na czubku włosów zbierali się w kok za pomocą łodyg łupieżu. Ponadto włosy były farbowane na czerwono. Podczas pobytu na wyspie podróżnik Pierre Loti zauważył, że starcy i mężczyźni z największą ilością tatuaży nosili na głowach koronę z czarnych piór, podczas gdy większość Rapanui wcale nie nosiła czapek. Takie „diademy” były noszone głównie przez nauczycieli pisania rongorongo. Jacob Roggeven widział także ludzi na wyspie, najprawdopodobniej ministrów miejscowego kultu, którzy golili się łysiej i nosili czapki z czarno-białych piór. Niektórzy starzy mężczyźni z wyspy nosili także duże kolczyki z kręgów rekinów.

Kobiety z wyspy nosiły włosy z kokonem. Mieli też czapki w kształcie plecionej łodzi z trzciny cukrowej i duże kolczyki w uszach.

Pin
+1
Send
Share
Send